31.07.2018 18:44

Przeklęte przedmioty znanych ludzi. Oto ozdoby i pojazdy, które zabijały kolejnych właścicieli

Samochód Jamesa Deana, pierścień Rudolfa Valentino oraz naszyjnik, który należał m.in do Marii Antoniny. Poznajcie najsłynniejsze przeklęte przedmioty, których właścicielami były znane osoby.

James Dean
foto: kadr z wideo Graveyard Shift - The Curse Of James Dean's Porsche Spyder "Little Bastard"

Zło może czaić się nawet tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy. Szczególnie często ma to miejsce w przypadku przedmiotów, z których korzystamy codziennie, takich jak elementy garderoby, obrazach czy nawet filmach. Nieszczęścia na przestrzeni lat zdawały się również nie omijać znanych postaci. Poznajcie najbardziej przeklęte przedmioty, które należały do Rudolfa Valentino, Jamesa Deana oraz Marii Antoniny i każdego kolejnego właściciela pozbawiały życia.

Pierścień Rudolfa Valentino

Ten włoski aktor był obiektem westchnień większości kobiet w latach 20. Valentino wystąpił w wielu produkcjach, jednak zdecydowanie największą popularność przyniosła mu rola w filmie „Szejku” z 1921 roku. Aktor szczególnie często grywał uwodzicieli o egzotycznej urodzie, a przez swoje niekonwencjonalne jak na tamte czasy podejście do kobiet, zyskał status „amanta wszechczasów” oraz niekwestionowanego obiektu westchnień przedstawicielem płci pięknej. Podczas oglądania niektórych filmów z jego udziałem, na dłoni aktora można zauważyć charakterystyczny pierścień, który po jego śmierci przez wielu zaczął być uważany za przeklęty.

Rudolf Valentino

Valentino kupił pierścień w jednym ze sklepów z biżuterią w San Francisco. I chociaż w momencie zakupu jubiler ostrzegał go o ciążącej nad ozdobą klątwie, zdaniem aktora fakt ten jedynie dodawał sygnetowi uroku. W 1926 roku gwiazdor kina niemego zmarł na zapalenie zastawek sercowych w wieku zaledwie 31 lat. Śmierć Valentino wywołała istną histerię wśród jego fanek, a także bliskiej przyjaciółki – Poli Negri. To właśnie ona odziedziczyła po aktorze jego słynny pierścień. Niedługo po wejściu w posiadanie przeklętego przedmiotu Negri ciężko zachorowała. I chociaż udało jej się wrócić do pełni sił rok później, nie odzyskała już utraconej wskutek choroby dawnej popularności. Aktorka zdecydowała się przekazać pierścień Russowi Colombo – sobowtórowi zmarłego bożyszcza  Hollywood. Jakiś czas później mężczyzna zginął na planie filmowym, w momencie śmierci miał na sobie pierścień.

Rudolf Valentino

Podobny tragiczny los spotkał kolejnych właścicieli ozdoby – przyjaciel Colombo zginął w wypadku samochodowym. Jego brat, który odziedziczył pierścień Valentino postanowił go odpowiednio zabezpieczyć i zamknął biżuterię w sejfie. Niedługo potem mężczyzna pierścień skradziono, jednak złodzieja szybko odnaleziono i zastrzelono. Klejnot powrócił więc do swojego dotychczasowego właściciela. W 1951 roku pierścień pojawił się w filmie biograficznym o słynnym aktorze – „Valentino” w reżyserii Edwarda Smalla. Aktor, który wcielił się w postać słynnego uwodziciela wkrótce po premierze zmarł na rzadką chorobę krwi. Po kolejnym incydencie właściciel biżuterii, Del Colombo postanowił umieścić go w bankowym sejfie, w którym pierścień pozostaje do dziś. W budynku na przestrzeni lat wielokrotnie dochodziło do włamań i pożarów, jednak nikt więcej nie stracił życia.

Samochód Jamesa Deana

Równie dziwna historia związana jest z innym bożyszczem Hollywood – Jamesem Deanem, a właściwie z używanym przez niego środkiem transportu. Mowa o słynnym już Porshe 550, nazywanym również Spyder, które w tamtych czasach było niezwykle trudne do zdobycia w USA.Gdy aktor zdecydował się na kupno auta podobno sir Alec Guiness, znany m.in. z roli Obi-Wan Kenobiego w sadze „Gwiezdne Wojny” powiedział aktorowi, że pojazd wygląda „złowrogo”. Dodał również, że jeżeli Dean zdecyduje się ją poprowadzić, wówczas „znajdą go martwego w ciągu tygodnia”. Zadziwiające jest to, że faktycznie 7 dni później Dean zginął w wypadku samochodowym, jadąc właśnie wspomnianym Porshe, które zwykł nazywać „Małym Draniem”.

James Dean

Jeszcze bardziej niepokojące są wydarzenia, do których doszło przed śmiercią gwiazdora – zdawały się one jakby zapowiadać zbliżające się nieszczęście. Na kilka miesięcy przed tragicznym wypadkiem Dean wziął udział w kampanii promującej bezpieczną jazdę, natomiast zaledwie kilka godzin przed katastrofą otrzymał mandat za przekroczenie prędkości. Podczas wypadku James Dean znajdował się w samochodzie w towarzystwie swojego mechanika, Rolfa Wüethericha, któremu udało się przeżyć. Mężczyzna po tragicznych zdarzeniach miał jednak ogromne poczucie winy, przez co w latach 60. kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo i dźgnął nożem swoją żonę.

James Dean

Kolejny właściciel „Małego Drania”, George Barris chciał dokonać w pojeździe pewnych modyfikacji. Gdy dostarczył auto na warsztat, maszyna zsunęła się z lawety i zmiażdżyła mechanikowi obie nogi. Przerażony mężczyzna postanowił sprzedać silnik i układ napędowy Porshe. Części trafiły do dwóch mężczyzn, którzy zamontowali je w swoich samochodach. Niedługo potem jeden z nich uderzył pojazdem w drzewo i zginął na miejscu, natomiast drugi w wyniku dachowania doznał poważnych obrażeń. Barris postanowił również sprzedać opony w samochodu niegdyś należącego do Jamesa Deana – kolejny pojazd w którym zostały zamontowane przeklęte części eksplodował.

I chociaż właściciel obiecał sobie, że już nikt więcej nie ucierpi przez przeklęte auto, gdy organizatorzy wystawy poświęconej bezpieczeństwu drogowemu poprosili go o możliwość użycia pojazdu jako rekwizytu, nie odmówił. Podczas jego transportu, auto już po raz kolejny zsunęło się z lawety i tym samym pozbawiło życia kierowcę. Barris zdecydował się zamknąć auto w garażu, jednak budynek niedługo potem doszczętnie spłonął. Z pożaru ocalał jedynie przeklęty samochód.

„Hope” przeklęty diament Marii Antoniny

Diament pochodzi z Indii, skąd został przywieziony przez podróżnika Jeana Baptista Taverniera. Imponujących rozmiarów klejnot uchodzi za największy odkryty barwny kamień – ma aż 112 karatów, podczas gdy w naturze najczęściej spotykane są diamenty liczące średnio od 1 do 4 karatów. W związku z jego niezwykłością od razu pojawiły się plotki, jakoby Tavernier miał ukraść kamień z starożytnej hinduskiej światyni. Krótko po swym powrocie do ojczystej Francji, podróżnik sprzedał diament królowi Ludwikowi XIV, który jednocześnie stał się pierwszą ofiarą klątwy ozdoby – rozszarpały go dzikie psy. Tragiczny los spotkał również kolejnych właścicieli kamienia – kochankę Ludwika XV, Madame Du Barry oraz Marię Antoninę, żonę Ludwika XVI. Obydwie kobiety zginęły poprzez ścięcie gilotyną.

Diament Hope

W 1792 roku diament został skradziony z królewskiego skarbca i przez lata jego losy pozostawały nieznane. W 1830 roku w jego posiadanie wszedł Henry Phillip Hope. Bakierowi udało się uniknąć skutków klątwy kamienia i być może dlatego nosi on jego nazwisko. Po śmierci mężczyzny jego żona i syn popadli w ubóstwo, zaś następni właściciele „Hope” ginęli w tajemniczych okolicznościach lub popełniali samobójstwo.

Diament Hope

W XX wieku diament postanowił nabyć francuski jubiler Pierre Cartier, by niedługo potem sprzedać go milionerce Evalyn Walsh McLean. Wkrótce jej syn zginął w wypadku samochodowym. Ostatecznie diament „Hope” został kupiony przez słynnego amerykańskiego jubilera, Harry’ego Winstona. Kamień znajdował się w jego posiadaniu przez okrągłe 10 lat. Po ich upływie Winston, w 1958 roku zdecydował się podarować diament Smithsonian Institution – największemu światowemu kompleksowi muzeów, zlokalizowanemu w Waszyngtonie.

Co sądzicie o klątwach związanych z tymi przedmiotami? Czy śmierć ich właścicieli była jedynie przykrym zbiegiem okoliczności? A może za tajemniczymi zgonami kryje się coś więcej? Innych niepokojących zagadek szukajcie w Archiwum Tajemnic.

Olga Konarzycka
Tagi: Archiwum Tajemnic