24.04.2018 15:50

Przerażające miejsca na mapie Polski #2

Tym razem mamy coś dla miłośników turystyki i horrorów jednocześnie – kolejna porcja miejsc, w których można poczuć dreszczyk grozy. 

Przerażające miejsca na mapie Polski #2
foto: Shutterstock

Poprzednim razem przedstawiliśmy Wam kilka przerażających miejsc, które każdy miłośnik mrocznych historii powinien odwiedzić. Tym razem chcemy zachęcić Was do bliskiego spotkania z duchami, zjawami i wampirami. 

Warszawa. Plac Grzybowski i okolice

warszawa shutterstock

Dzisiejszą wycieczkę w poszukiwaniu duchów zaczynamy w Warszawie. Do najbardziej nawiedzonych i przeklętych miejsc w Warszawie należy (podobno) Plac Grzybowski i jego okolice, czyli zamknięta obecnie przestrzeń pomiędzy ulicami Twardą, Bagno, Grzybowską i Królewską. W czasie II wojny światowej mieściło się tam stworzone przez Niemców żydowskie getto, w którym życie straciło wielu warszawiaków. Po wojnie mieszkańcy bloków przy ulicy Bagno wielokrotnie skarżyli się na przesuwające się w domu przedmioty i znikające rzeczy, zaś wieczorową porą na placu ponoć do dziś można dostrzec dziwne cienie i zarysy postaci pojawiające się i rozpływające w najmniej oczekiwanym momencie.

Warszawa. Willa przy ulicy Morskie Oko 5

1280px-Willa_ul._Morskie_Oko_5_(Warszawa)_1

Willę zbudowano w 1927 roku. Jej właścicielem był Arpad Chowańczak, znany warszawski kuśnierz. W czasie II wojny światowej mieściła się tu tajna komórka konspiracyjna i ukrywały się żydowskie rodziny. Wówczas znalazła w niej schronienie między innymi pewna dziewczyna o imieniu Hanka. Niestety, zginęła w tragiczny sposób. Legenda głosi, że wyszła do ogrodu narwać kwiatów dla ukochanego i właśnie wtedy zobaczył ją przejeżdżający nieopodal niemiecki patrol, który zastrzelił dziewczynę.
Duch Hanki stale nawiedza wille i nie zamierza opuścić tego miejsca. Zmarła Hanka wraca do willi szukając miłości i kusząc młodych chłopców. Co ciekawe, dom już wielokrotnie miał zostać zburzony, nigdy jednak to się nie udało. Podobno dziewczyna nadal czuwa nad tym miejscem.

Jaworzno. Dom w Jeleniu

Okoliczni mieszkańcy mówią, że to przeklęte miejsce. W ciągu siedmiu dekad, jakie minęły od pewnych tajemniczych wydarzeń, dom opuściło już ponad 30 rodzin. Co właściwie stało się w domu w Jaworznie-Jeleniu? Miejska legenda głosi, że mieszkała tam kiedyś rodzina, w której mężczyzna znęcał się nad żoną i dziećmi. Któregoś dnia rodzeństwo zaginęło i do tej pory nie zostało odnalezione. Podobno za ich zniknięcie odpowiedzialny jest ojciec. Jaworzanie twierdzą, że nocami z piwnicy dochodzi płacz dziecka. Ktoś inny widział tam dziwne narzędzia. Zaklinał się przy tym, że były skąpane we krwi. Od czasu do czasu po posesji przechadza się zjawa, która znienacka rozpływa się w powietrzu. Jakiś czas temu znalazł się inwestor, który postanowił otworzyć tam escape room. Zrekonstruował wnętrza domu, tak żeby przypominały śląskie domostwo z lat powojennych i zaczął oprowadzać po nim żądnych wrażeń turystów. Zadaniem uczestników zabawy było wydostanie się z kolejnych pomieszczeń po rozwiązaniu szeregu zagadek. Jeszcze odważniejsi mogli wykupić sobie noc w nawiedzonym domu. Niestety, interes szybko upadł. Czy maczały w tym palce złe moce? 

Rozjazd dróg Sulistrowice-Sulistrowiczki

shutterstock_1068623465

Jedno z nawiedzonych miejsc na Dolnym Śląsku znajduje się na drodze z Sobótki do Świdnicy. Są to okolice starego dębu w Będkowicach. Tajemnicze drzewo ma kilkaset lat, pięć metrów obwodu i jest pomnikiem przyrody. Z kolei w lesie położonym nieco bliżej wsi znajduje się wczesnośredniowieczny cmentarz kurhanowy. W okolicy drzewa bardzo często można zaobserwować ognisko, które samo się zapala i samo gaśnie. Pojawiają się tam również straszne postacie o nieokreślonych kształtach. Podobno najłatwiej zobaczyć je jesienią, od września do listopada. Trudno stwierdzić, czy zjawy mają związek z kurhanami, czy może to dawni właściciele, Bzowscy, pilnują swoich dawnych dóbr. 

Zamek w Bolkowie

bolkow

Wampiry w Bolkowie? Nic nowego. Od ponad dwóch dekad średniowieczne damy, wróżki, wampiry i czarnoksiężnicy nawiedzają miejscowy zamek. Festiwal Castle Party, który przyciąga miłośników subkultury gotyckiej. wpisał się na stałe w kulturalną mapę tego regionu, ale na przełomie XVI i XVII wieku grasował tu prawdziwy wampir. Zagrażał on miejscowej ludności tak bardzo, że zajęła się nim specjalna komisja cesarska z Wiednia - jedyna tego typu instytucja w dziejach regionu. Odbył się nawet proces, w którym zeznawało bardzo wielu świadków. Jak głosi legenda, członkowie komisji zaczaili się na zjawę, która ... ukazała się w jednej z komnat w pełnej krasie. Podobno wampir przestał nawiedzać miejscową ludność dopiero wtedy, gdy wydobyto i spalono zwłoki miejscowej czarownicy. Ale czy na pewno? Możecie się o tym przekonać osobiście, odwiedzając Bolków w dniach 12-15 lipca 2018, podczas tegorocznego festiwalu Castle Party.

Które z tych miejsc chciałbyś zwiedzić?

Romana Makówka
Tagi: adrenalina Archiwum Tajemnic