05.07.2016 11:06

Autopilot Tesli jest ślepy „od pasa” w górę?

Niechlubny kamień milowy został „osiągnięty” – osoba zasiadająca za kierownicą samochodu samoistnie poruszającego się przy użyciu autonomicznego systemu zginęła… NHTSA bada okoliczności zdarzenia.

Autopilot Tesli jest ślepy „od pasa” w górę?
foto: materiały prasowe

Wiele wskazuje na to, że śmiertelny wypadek mógł być spowodowany przez pewnego rodzaju „martwe pole” w autonomicznym systemie Tesli. Taki wniosek można wysnuć przyglądając się pozostałym, niegroźnym incydentom przy niskich prędkościach, w wyniku których szczęśliwie nikt nie ucierpiał. W tych paru przypadkach autopilot amerykańskiej firmy stworzonej przez Elona Muska nie wykrył naczep ciężarówek, ponieważ znajdowały się one na wysokości przedniej szyby.

W dokładnie takich samych okolicznościach zginął Joshua Brown, jeden z zagorzałych fanów Tesli, będący aktywnym członkiem grupy zrzeszającej fanów marki. Śmiertelne zdarzenie miało miejsce w Williston na Florydzie. 18-kołowy pojazd zajechał drogę Tesli prowadzonej przez autopilota.

Zatem wspólnym mianownikiem co najmniej paru zdarzeń drogowych jest punkt uderzenia, sugerujący, że system autonomiczny Tesli może mieć ogromny problem z wyłapaniem tego, co się dzieje powyżej maski pojazdu.

Główne czujniki wykorzystywane przez auto są w stanie „dostrzec” to, co się dzieje centralnie przed i pod samochodem, począwszy od podłoża, po mniej więcej wysokość osłony chłodnicy. Z kolei umieszczona na przedniej szybie kamera pomaga w utrzymywaniu auta na pożądanym pasie, gromadzi informacje na temat ograniczeń prędkości, a także jest w stanie „wychwycić” obiekty znajdujące się przed maską, oceniając odległość pojazdu względem nich. Za sprawą tak zaawansowanej technologii, Tesla jest w stanie sprawdzać na bieżąco wszystko to, co się dzieje dookoła, oczywiście w ograniczonym zakresie.

Niewątpliwie wykorzystanie takich rozwiązań w seryjnie produkowanym pojeździe imponuje. To wszystko w połączeniu z zaawansowanym systemem jest w stanie zastąpić kierowcę, przynajmniej w ściśle określonym środowisku. Jednak okoliczności, które miały miejsce w rzeczywistości – włącznie ze śmiercią Browna – jednoznacznie sugerują, że kamera Tesli potrafi „skanować” jedynie pewną ograniczoną przestrzeń. To, co dzieje się poza tym określonym obszarem pozostaje dla autopilota zagadką. Potwierdza to instrukcja dotycząca funkcji autonomicznej jazdy:

"

Samochód może nie dostrzec pewnych przeszkód, włącznie z tymi bardzo wąskimi obiektami (np. rowerami) i innymi, znajdującymi się poniżej zderzaka, a także zwisającymi elementami. "

Wypadek Joshua Browna może stanowić jedną z poszlak, poświadczającą o tym, że autopilot Tesli ma problem z dostrzeżeniem obiektów znajdujących się powyżej pewnej wysokości. Potwierdza to również oficjalne oświadczenie Tesli dotyczące tego śmiertelnego zdarzenia:

"

Udało nam się ustalić, że auto poruszało się na dwujezdniowej autostradzie z włączoną funkcją autopilota, gdy nagle naczepa pojazdu znalazła się w poprzek drogi, prostopadle do Modelu S. Zarówno autopilotowi, jak i kierowcy nie udało się dostrzec kolidującego obiektu, co mogło być również spowodowane ostrym słońcem, dlatego też samochód nie zaczął hamować. Przez wzgląd na wysokość naczepy oraz pozycją względem drogi – co stanowi wyjątkowo rzadki przypadek – Model S uderzył w pojazd. "

W świetle tych okoliczności, zdaje się, że jeden z przedstawicieli Volvo miał rację, odważnie twierdząc, iż rozwiązanie Tesli jest jedynie marną kopią prawdziwego systemu.

A Wy co o tym sądzicie?

Tagi: #Duperele #Tesla