04.11.2016 10:20

„Dryfujący” kierowca Ubera

W Anglii kierowca Ubera próbował przedostać się z wyspy Lindisfarne z powrotem na stały ląd. Niestety, wzrastający poziom morza pokrzyżował plany.

„Dryfujący” kierowca Ubera
foto: kadr z wideo

Kierowcy udało się dotrzeć do bezpiecznego punktu, znajdującego się nad wodą, pośrodku morza. Tam, pasażerowie wysiedli z pojazdu. Ta nietypowa sytuacja została nagrana dronem. Na filmie widać jak biały Volkswagen Jetta, mogłoby się zdawać, dryfuje. Po zbliżeniu obiektywu kamery do samochodu, dostrzeżemy, że ten poruszał się po drodze, znajdującej się pod wodą. Z czasem na miejsce zdarzenia przybyły służby:

Każda osoba, która ma zamiar skorzystać z tamtejszej drogi łączącej dwa lądy, powinna się upewnić, czy może bezpiecznie z nią przejechać. Lokalni mieszkańcy wiedzą, że o różnych porach dnia podnoszący się poziom wody może kompletnie zakryć drogę.

Samo nagranie jest dziełem Marka Bradshawa. 41-letni mężczyzna z Seaton Burn chciał sfilmować swoim dronem zamek znajdujący się na tzw. „Świętej Wyspie”. Jednak po chwili jego uwagę przykuł samochód, którego kierowca – jak sam twierdzi – wykazał się nie lada odwagą. Mark nie ukrywał swojego zaskoczenia:

"

Przez 24 lata służyłem w wojsku i wiele widziałem, ale nic tak bardzo absurdalnego, jak to. Jeden z pasażerów w pewnym momencie wysiadł z pojazdu i chodził w kółko, zastanawiając się co dalej robić. "

Internauci nie ukrywają swojego zdziwienia nieodpowiedzialnym zachowaniem kierowcy Ubera, zaznaczając, że znaki ostrzegające o przypływach są po każdej stronie drogi i nie sposób ich nie dostrzec. Warto także zauważyć, że każdorazowa akcja z udziałem łodzi ratunkowej w tym konkretnym miejscu, to nie lada wydatek. Można się zatem spodziewać, że pasażerowie białego Volkswagena Jetty będą mieli nauczkę, której prędko nie zapomną.

Większe wrażenie od samochodu jadącego „po wodzie”, może zrobić chyba jedynie „wybuchająca” szambiarka...

Tagi: #Duperele