10.05.2016 09:50

Kierowca nie miał racji i zaatakował rowerzystę...

Kamery pokładowe cieszą się nieustannie wzrastającą popularnością. I nie ma co się dziwić – na drodze wiele osób wywyższa się i próbuje udowodnić innym swoje racje, niekoniecznie uzasadnione.

Kierowca nie miał racji i zaatakował rowerzystę...
foto: kadr z wideo

Coraz częściej dochodzi do konfliktów, które mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Eskalujące nieporozumienia nierzadko są wynikiem wzajemnej prowokacji dwóch osób. Bardzo nieprzyjemnie robi się w momencie, gdy nerwy biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.

Uderza do głowy woda sodowa, pod wpływem chwilowego impulsu puszczają hamulce... Ludzie w takich momentach są skłonni do robienia rzeczy, których potem mocno żałują. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Warszawie.

Choć w tym konkretnym wypadku „pierwsze skrzypce” grał kierowca samochodu osobowego. Zdecydowanie więcej spokoju zachował rowerzysta. Kość niezgodny wniknęła z tego, że cyklista poruszał się drogą, a nie ścieżką rowerową. I w tym miejscu właśnie robi się ciekawie… Trasa dla dwóch kółek napędzanych siłą własnych mięśni została wybudowana, ale przez brak oznaczeń poziomych i pasów dla pieszych, formalnie nie jest ścieżką rowerową. W świetle przepisów jest to więc chodnik, a jazda nim na rowerze może zakończyć się mandatem w wysokości 50 zł.

Nierzadko dochodzi do takich sytuacji, że tak naprawdę niemalże cała ścieżka rowerowa jest już gotowa do oddania do użytku – brakuje jedynie odpowiednich znaków – a mimo to nie wolno się nią poruszać w taki sposób, do którego została zaprojektowana. Wyjątek stanowią sytuacje, kiedy dopuszczalna prędkość na pobliskiej drodze przekracza 50 km/h, a chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości.

Autor nagrania pod opublikowanym filmikiem na swoim kanale na YouTubie opisał całą sytuację:

"

Jechałem jezdnią ulicy Jana Pawła II, przy krawężniku. Bezpośrednio za mną jechał SUV i miał widoczne problemy z wyprzedzeniem mnie, więc zwolniłem aby ułatwić mu ten manewr i zbliżyłem się do krawędzi jezdni. SUV zmienił pas, a zza niego wyskoczył ten pan. Po krótkiej wymianie zdań (widocznej na filmie) nastąpiło celowe potrącenie roweru i ucieczka z miejsca zdarzenia. Po krótkim pościgu, podczas czekania na policję, sprawca wyrwał kamerę którą go nagrywałem i zaczął z nią uciekać. Następnie cisnął nią o ziemię, definitywnie kończąc jej żywot... Sprawa zakończyła się tylko na drogówce i mandacie dla Pana (tylko, bo mogłem ciągnąć sprawę o napaść, kradzież i zniszczenie mienia - pan za kamerę zwrócił pieniądze na miejscu). "

Co sądzicie o tym zdarzeniu?

Tagi: #Duperele