10.11.2016 10:12

Ochroniarze dorwali pijanego kierowcę

Prowadzenie pojazdu mechanicznego po publicznych drogach pod wpływem alkoholu to jeden z najgorszych grzechów kierowców. Powodują oni ogromne zagrożenie w ruchu drogowym.

Ochroniarze dorwali pijanego kierowcę
foto: kadr z wideo

Najczęściej takie osoby jadą od lewej krawędzi do prawej, wolno reagują na wszystko, co się dzieje dookoła. Widząc taki pojazd, w ciemno można obstawiać, że jego kierowca jest pod wpływem niedozwolonych substancji.

Dziwić się można, że mimo różnorodnych akcji, kampanii społecznych, medialnych nagonek, wciąż jest tak wiele ludzi pozbawionych zdrowego rozsądku, instynktu samozachowawczego, czy też świadomości ewentualnych następstw jazdy po pijaku. Sama utrata prawa jazdy oraz wysoka grzywna to jedne z mniej surowych kar, mogących spotkać niesfornego kierowcę.

Gorzej, jeśli dojdzie do wypadku, w których ucierpią niczemu winni ludzie. Bo wsiadanie za kierownicą pod wpływem to igranie nie tylko z własnym, ale także cudzym życiem. Za regułę można uznać, że im większe stężenie alkoholu we krwi, tym większe prawdopodobieństwo spowodowania wypadku, skutkującego trwałym uszczerbkiem na zdrowiu lub nawet śmiercią. Według polskiego prawa, osoba prowadząca pojazd mechaniczny, mająca we krwi od 0,2 do 0,5 promila, popełnia jedynie wykroczenie. Powyżej tej wartości, możemy mówić o przestępstwie podlegającym karze na podstawie artykułu 178a kodeksu karnego.

Dwóch pracowników ochrony na widok wzbudzającego podejrzenia kierowcy Fiata Cinquecento, postanowiło jechać za nim, w międzyczasie powiadamiając odpowiednie służby o tym delikwencie. Nagle nadarzyła się okazja ujęcia niesfornego, którą niezwłocznie wykorzystała dwójka mężczyzn:

Na miejsce zdarzenia przyjechała policja. Szybko się okazało, że domniemania ochroniarzy były jak najbardziej słuszne. Badanie na zawartość alkoholu we krwi wykazało około 2 promile. Niewykluczone, że dzięki tej interwencji, udało się uniknąć wypadku.

Nie ma wątpliwości co do tego, że wielu kierowców po wytrzeźwieniu mocno żałuje następstw swoich czynów, o czym mogą powiedzieć kierowca Alfy Romeo z Warszawy, czy też prowadzący Koenigsegga Agerę R. Mało tego – pewna kobieta w USA wiozła 4,5-metrowe drzewo w komorze silnika. Okazało się, że prowadziła auto pod wpływem alkoholu...

Tagi: #Duperele