20.01.2017 09:32

Test łosia w praktyce

Kierowca poruszający się po drodze w Kanadzie natrafił na łosie integrujące się ze sobą na środku drogi.

Test łosia w praktyce
foto: kadr z wideo

Szczęśliwie żaden z nich nie był albinosem. W innym przypadku mogłyby nastąpić problemy z dostrzeżeniem zlewającego się z tłem zwierzęcia. Kierowca widząc zagrożenie z daleka zdążył zwolnić. Dzięki relatywnie niskiej prędkości jego auto zachowywało się dość stabilnie podczas zmiany kierunku. Lekkie korekty toru jazdy pozwoliły na wyminięcie przeszkód.

O ile jazdę na wprost można uznać za bardzo nudną i nużącą, szczególnie gdy krajobraz jest jednolity, o tyle taka przygoda potrafi przyprawić o szybsze bicie serca, co też może potwierdzić kierujący z Kanady. Całe zdarzenie zarejestrował kamerą pokładową:

Po udanym teście łosia, mężczyzna nie ukrywał swojego entuzjazmu. Zarówno on, jego auto, jak i zwierzęta wyszły z tego starcia bez żadnego uszczerbku. Przy czym zagrożenie dla podróżującego samochodem było spore.

Ewentualnie starcie z łosiem mogącym ważyć nawet 700 kilogramów mogłoby zakończyć się unieruchomieniem pojazdu. Niewykluczone, że tułów zwierzęcia wpadły do kabiny pasażerskiej, raniąc kierowcę, co jest bardzo częstym przypadkiem przy tego rodzaju wypadkach.

Prowadzący wspomniał, że próbował się zatrzymać, ale koła auta wciąż się ślizgały. Zważywszy na niemożność zatrzymania samochodu, mężczyzna zdjął nogę z hamulca, dzięki czemu zyskał pełną kontrolę nad pojazdem i mógł skutecznie wyminąć przeszkody.

Co ciekawe, bardzo popularną próbą, jakiej poddaje się samochody, jest właśnie test łosia, podczas którego sprawdza się stabilność, zachowanie pojazdu przy nagłej zmianie pasa ruchu oraz próby powrócenia na poprzedni tor jazdy. Niestety nie wszystkie współczesne auta wychodzą z tego testu obronną ręką, przykładem czego może być Toyota Hilux.

Tagi: #Duperele