27.11.2019 10:34

Katastrofa atomowa, która wstrząsnęła ZSRR 30 lat przed wydarzeniami w Czarnobylu

Do dnia tragedii w Czarnobylu wydarzenia w okolicach Kysztymu były największą nuklearną tragedią, jaka spotkała Związek Radziecki.

Katastrofa atomowa, która wstrząsnęła ZSRR 30 lat przed wydarzeniami w Czarnobylu

Majak to zakłady atomowe, znajdujące się około 150 kilometrów na południowy wschód od Jekaterynburga. Zaledwie kilka kilometrów od miasteczka Kasli. Zakłady zbudowano w pośpiechu w latach 1945-48 jako część radzieckiego programu badań nad bronią jądrową. Pierwotnie zakład miał rafinować i obrabiać pluton o przeznaczeniu wojskowym i posiadał pięć reaktorów jądrowych. Jednak w późniejszych latach wyspecjalizował się w przetwarzaniu odpadów promieniotwórczych, głównie plutonu ze zdemobilizowanej broni i wypalonego paliwa jądrowego. 

Zakłady atomowe w Majaku

Niestety, jak to zwykle bywa w wyścigach zbrojeniowych, pośpiech w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań spowodował brak ostrożności i zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa.  Dlatego zakład już od pierwszych lat istnienia musiał mierzyć się z licznymi wypadkami i usterkami, które coraz bardziej obniżały bezpieczeństwo pobliskich mieszkańców, jak i pracowników Majaku.

Czarnobyl
Czarnobyl
Przeczytaj także KGB zatuszowało drugą awarię w Czarnobylu

W 1953 roku na terenie zakładu przestała działać urządzeń kontrolno-pomiarowych. System automatycznej kontroli był zawodny, a w 1956 roku jeden ze zbiorników, w którym gromadzono odpady radioaktywne, zaczął przeciekać. Pracownicy Majaku wierzyli, że zbudowany ze stali nierdzewnej i betonu zbiornik o ścianach grubości półtora metra jest wystarczającym zabezpieczeniem. Niestety, nie mieli racji. 

Katastrofa Kysztymska

29 września 1957 roku doszło do kolejnej awarii. Tym razem zawiódł system chłodzenia. Dziesiątki tysięcy ton rozpuszczonych odpadów jądrowych zaczęły podnosić swoją temperaturę, co doprowadziło do wybuchu o sile porównywalnej do 75 ton trotylu. Skażenie o aktywności 2 milionów kiurów pokryło 39000 kilometrów kwadratowych.

Mimo gigantycznej siły wybuchu jakimś cudem nikt nie zginął, ale na skażonym obszarze mieszkało w tamtym momencie niemalże pół miliona osób. W wyniku choroby popromiennej ostatecznie zmarło 200 osób, a 10 tysięcy musiało być ewakuowanych. Wielu mieszkańców pobliskich miast popadło w histerię, gdy ich przyjaciele i rodzina zaczęli zapadać na tajemnicze choroby.

Lata później do mediów docierały raporty o ludziach, z których skóra zsuwała się z twarzy, dłoni i innych odsłoniętych fragmentów ciała.

ru
ru
Przeczytaj także Zmiany klimatyczne powodują powolne otwieranie się atomowego grobowca na Pacyfiku

Rosyjski rząd zaprzeczał

Rosyjski rząd nie chciał się jednak przyznać do tragedii, sugerując mieszkańcom, że 29 września dziwna poświata na niebie nie była następstwem tragedii, a jedynie zorzy polarnej. Zresztą o wydarzeniach w pobliżu Czelabińska mieszkańcy zachodu nie wiedzieli jeszcze przez długi czas. Mimo że w międzynarodowej skali zdarzeń jądrowych katastrofa w Majaku otrzymała 6 w skali od 0 do 7, rząd rosyjski nie przyznał się do niego do 1992 roku, już po upadku Związku Radzieckiego.

Co ciekawe, CIA było świadome tragedii, do jakiej doszło na terenie ZSRR. Jednak rząd amerykański zdecydował się ukryć tę informację, bojąc się, że wpłynie ona negatywnie na szybko rozwijający się przemysł jądrowy w Stanach Zjednoczonych.

Katastrofa w Majaku przez wiele lat pozostawała najpoważniejszym wypadkiem nuklearnym w historii. Wydarzenia w Czarnobylu przyćmiły oczywiście wybuch, do jakiego doszło w okolicy Czelabińska, ale możemy tylko żałować, że Rząd Radziecki nie chciał uczyć się na własnych błędach. Może gdyby zamiast ukrywać tragedię, postarali się zrozumieć co jest nie tak w ich podejściu do atomu, katastrofa z 1986 roku nigdy by się nie wydarzyła?

Zobacz także: NASA odkryła groźną asteroidę pędzącą w kierunku Ziemi. Za 2 lata może zniszczyć całe miasto 

Tagi: Archiwum Tajemnic