26.07.2016 12:04

ITD zajęło się kopcącymi turbodieslami

Krakowscy inspektorzy wzięli się za auta wyposażone w jednostki wysokoprężne. Wszystko dlatego, że uszkodzone lub nielegalnie zmodyfikowane mogą emitować szczególnie dużo niebezpiecznych substancji.

ITD zajęło się kopcącymi turbodieslami
foto: krakow.witd.gov.pl

Funkcjonariusze ITD podjęli zintensyfikowane działania wobec różnego rodzaju przewoźników, w tym taksówkarzy, a także kierowców autobusów miejskich. Sprawdzano stan ich pojazdów pod kątem dopuszczalnych norm emisji spalin.

W ramach powyższych działań dokonano 38 badań, z czego w 5 przypadkach stwierdzono przekroczenie obowiązujących regulacji. Łącznie zatrzymano 6 dowodów rejestracyjnych i nałożono 6 mandatów karnych na kwotę 1200 zł, a pojazdom zakazano dalszej jazdy.

Problem emisji spalin został szczególnie nagłośniony w związku z aferą Dieselgate w szeregach Volkswagena. Szybko okazało się, że liczba producentów oszukujących w testach, jest znacznie większa, przykładem czego są chociażby Mitsubishi i Nissan. Z kolei francuski koncern PSA skorzystał na tym wizerunkowo, ponieważ ogłosił wyniki spalania według innych standardów, dzięki którym są one bardziej adekwatne do rzeczywistych.

Jednak z badań przeprowadzonych przez Emissions Analytics wynika, że zdecydowana większość producentów samochodów ma problem ze spełnieniem restrykcyjnych norm. Dokładnie 97% nowoczesnych aut wyposażony w jednostki wysokoprężne emituje więcej niebezpiecznych substancji niż zezwalają na to oficjalne regulacje. Co więcej, ponad jedna czwarta przekracza normy co najmniej 6-krotnie.

Zaskakiwać może także fakt, że wśród najlepszych 3% znalazło się najwięcej modeli Volkswagena. Zdaniem ekspertów, wyniki pokazały, że turbodiesle mogą być ekonomiczne, jednak większość producentów nie stara się dostatecznie.

Emissions Analytics poddało testom ponad 250 samochodów. Tylko jeden z 205 modeli stawił czoła normie Emisji Euro 5, obowiązującej od 2009 roku, podczas gdy spośród 62 aut rzekomo spełniających wymogi Euro 6, tylko 7 istotnie sprostało kryteriom. Rozbieżności zdaniem EA wynikają ze sposobu przeprowadzania testów.

Te odbywają się w warunkach laboratoryjnych, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zatem wszystkie auta zdały egzamin, po czym wyjechały na prawdziwe drogi i tam emitowały znacznie więcej niebezpiecznych substancji niż to przewiduje ustawa.

EA jednocześnie zaznaczyło, że nie sugeruje przez to, iż którykolwiek z poddanych testom samochodów wykorzystywał nielegalne urządzenia.

A Wy co sądzicie o działaniach ITD?

Tagi: News