20.01.2017 13:32

MIB weźmie się za Ubera?

Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury, zapowiedział, że wkrótce zostaną zmienione przepisy regulujące sposób funkcjonowania firm działających na zasadach podobnych do Ubera – poinformowała „Gazeta Wyborcza”.

MIB weźmie się za Ubera?
foto: kadr z wideo

To odpowiedź na manifestację przed budynkiem Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa zorganizowaną przez taksówkarzy, podważających legalność Ubera. Oczekują oni, by wszystkie osoby świadczące usługi przewozowe musiały spełnić te same warunki.

Obecnie jedyne co jest wymagane od potencjalnego kandydata chętnego na „stanowisko” kierowcy Ubera to odpowiedni samochód oraz ważne prawo jazdy. Przy czym opinie społeczeństwa na temat tego „przewoźnika” są mocno podzielone.

Wiele osób uznaje amerykańską firmę oferującą platformę technologiczną do rezerwowania usług transportu samochodowego za odpowiedź na współczesne trendy. W myśl zasady, że w erze systemów nawigacji nikt nie potrzebuje licencji, a ludziom zależy na tanich i szybkich przejazdach. Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z tym, że wszyscy przewoźnicy powinni działać na jednolitych zasadach. Co ciekawe, taksówkarze przysporzyli sobie atakami na kierowców Ubera.

Z aplikacji korzysta coraz więcej osób. Zarówno kierowców, jak i pasażerów. Uber oferuje między innymi przejazdy ekonomiczne, premium, dla osób niepełnosprawnych. Alternatywą dla amerykańskiej firmy może być carsharing. Pierwsza tego rodzaju usługa ruszyła w Krakowie i jest skierowana do osób chcących sporadycznie korzystać z samochodów. 10-minutowy kurs nowoczesnym autem na dystansie 5 kilometrów ma kosztować średnio 9 złotych, co stanowi dwukrotnie mniej niż przejazd taksówką.

Usługa carsharingowa również oparta jest o aplikację w telefonie, kompatybilną z systemami Android i iOS. Po jej zainstalowaniu będziemy mogli zlokalizować znajdujący się w najbliższej okolicy pojazd. Po zeskanowaniu specjalnego kodu QR dostaniemy się do niego. Przejazd rozliczany jest w dwóch taryfach – za wykorzystane minuty oraz przejechany dystans.

Głos w tej sprawie zabrał Uber:

"

Ataki środowisk taksówkarskich są bezzasadne. Uber i podobne aplikacje mobilne działające na rynku nie są konkurencją dla taksówkarzy. Kierowcy korzystający z obu rozwiązań mają inne prawa i przywileje - taksówkarz może zabrać klienta z postoju lub z ulicy, ma dostęp do buspasów czy specjalnie wyznaczonych stref postojowych oraz rozlicza się na podstawie karty podatkowej. Kierowcy korzystający z aplikacji jak Uber, Taxify czy Heetch nie mają tego typu przywilejów - użytkownik może zamówić przejazd jedynie za pomocą aplikacji, a korzystający z Ubera przedsiębiorcy świadczą usługi zazwyczaj dodatkowo, łącząc je z innymi źródłami dochodu. Rozliczają się z podatku na zasadach ogólnych jak każdy inny przedsiębiorca (procent od dochodu, zazwyczaj 19%). W związku z tym zgadzamy się z pozostałymi uczestnikami rynku, że potrzebna jest racjonalna debata i uporządkowanie rynku, które będą odzwierciedlać zarówno wytyczne Komisji Europejskiej, jak innowacyjne modele biznesowe dające szansę na zarobek tysiącom przedsiębiorców. "

A Wy jaki macie stosunek do Ubera?

Tagi: #News