06.11.2018 19:46

Nastolatek zjadł ślimaka. Został sparaliżowany i zmarł

W 2010 roku Australijczyk Sam Ballard w wyniku zakładu zjadł ślimaka, który przechadzał się po jego posesji. Chłopak nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swojego czynu. 

Nastolatek zjadł ślimaka. Został sparaliżowany i zmarł
foto: shutterstock.com

Po ponad 6 latach bycia sparaliżowanym, zmarł australijski mężczyzna Sam Ballard, który w 2010 roku w wyniku zakładu zjadł niegroźnie wyglądającego ślimaka. Jak się okazało, mięczak przenosił śmiertelnie niebezpiecznego pasożyta. Zaledwie kilka godzin po zjedzeniu zwierzaka chłopak poczuł się słabo i ledwo stał na nogach. Nic nie wskazywało jednak na to, że nastolatek niedługo zostanie sparaliżowany. 

Jeden z jego kolegów, którzy byli obecni podczas zajścia, stwierdził, że był to jedynie głupi zakład. Chłopcy siedzieli na działce Ballarda i popijali czerwone wino. Nagle po betonie niedaleko nich zaczął sunąć ślimak. Pod wpływem trunku Australijczyk zapytał swoich znajomych, czy ma go zjeść. Nim zdążyli się obejrzeć, Sam zdążył go już przełknąć. Żaden z nich nie spodziewał się tego, jak poważne będą reperkusje tego działania. 

Mężczyzna zmarł po zjedzeniu ślimaka

Matka Sama, Kate Ballard, nie mogła uwierzyć, że jego stan zdrowia został spowodowany przez zjedzenie ślimaka. Przekonali ją jednak lekarze, którzy zdiagnozowali u chłopaka chorobę spowodowaną przez pasożyta, który na co dzień zamieszkuje szczury. To powoduje, że robak dostający się do organizmu człowieka nie kończy swojego życia, a jego larwy są transportowane z ludzkich płuc do mózgu, co powoduje u ofiary zawroty głowy, nudności, a w skrajnych przypadkach nawet śpiączkę i paraliż.

Właśnie taki los spotkał Ballarda, który zapadł w śpiączkę. Trwała ona 420 dni, a gdy chłopak się obudził, okazało się, że jest sparaliżowany. Od tamtego czasu mężczyzna wymagał całodziennej opieki. Nie mógł jeść bez tuby ani poruszać się bez pomocy innych osób. Zachował jednak w 100%  swoją sprawność umysłową. Jeden z jego przyjaciół przeprosił pewnego razu chłopaka za wszystko, co miało miejsce tej feralnej nocy na jego działce. Ballard zareagował jedynie przewracając oczami, co jego kolega podsumował stwierdzeniem, że "Sam na pewno tam jest".

Niestety, życie Ballarda dobiegło końca 2 listopada 2018 roku. O śmierci poinformowała jedna z redaktorek portalu "The Sunday Project", która napisała w poście na blogu, że Sam odszedł w szpitalu Hornsby, otoczony przez 20 jego ukochanych osób. Pogrzeb chłopaka odbędzie się w czwartek 8 listopada 2018 roku. 

Kamil Kacperski
Tagi: #News