29.04.2016 12:00

Renault Talisman vs VW Passat [TEST]

Francuzi obrośli w piórka – ich nowy samochód ma bowiem oferować namiastkę luksusu, co oznacza, że Renault wkracza na terytorium Volkswagena…

Renault Talisman vs VW Passat [TEST]
foto: Antyradio.pl

Dotychczas zrobili wszystko zgodnie z przyjętymi prawidłami. Nie dość, że opracowali zupełnie nowy model od podstaw, to jeszcze zostawili naleciałości przeszłości za sobą, nadając mu nową nazwę. Nie mamy więc do czynienia z kolejną Laguną, tylko Talismanem. Pytanie czy ten przyniesie szczęście marce, wynosząc słupki sprzedaży na wyższy poziom?

Francuzi odrobili lekcję i uzbroili Renault w arsenał argumentów. Nowe auto wygląda dostojnie, masywnie i dynamicznie. Sprawia wrażenie bezkompromisowego samochodu z charakterem. Jego sylwetkę zdobią odważne przetłoczenia. Zaprojektowany został z dużą dozą polotu i fantazji, czego nie można powiedzieć o jego bezpośrednim, klasowym konkurencie, czyli Passacie. B8 stylistycznie stanowi jedynie rozwinięcie koncepcji poprzednika. Dla niewprawnego oka dostrzeżenie różnicy między jedną generacją Volkswagena a drugą, może stanowić nie lada wyzwanie…

Wymiary

Większymi wymiarami nadwozia szczyci się Renault, które mierzy 4848 mm długości, 1869 mm szerokości, 1463 mm wysokości przy rozstawie osi 2808 mm. Passat jest o 81 mm krótszy (4767 mm), 37 mm węższy (1832), 7 mm niższy (1456 mm) i ma o 17 mm (2791) mniejszy rozstaw osi. Co za tym idzie, oferuje mniej miejsca w bagażniku o 22 litry – 586 zamiast 608 litrów. A na dodatek z wagą 1405 kg ustępuje lżejszemu o 18 kg (1387 kg) rywalowi, co jest tym większym zaskoczeniem zważywszy na fakt, że pod maską Volkswagena pracuje 1,8-litrowa jednostka benzynowa, a u konkurenta 1,6-litrowy silnik wysokoprężny.

Wnętrze

We wnętrzu oba auta są przestronne – pasażerowie pierwszego jak i drugiego rzędu dysponują sporą ilością miejsca praktycznie w każdym kierunku. W zajęciu naprawdę dogodnej pozycji w pierwszym rzędzie pomagają elektrycznie sterowane, podgrzewane, miękkie i wygodne fotele. Te w Renault mają krótsze siedziska, co rekompensują funkcją masażu oraz wentylowania.

Z kolei wielofunkcyjne kierownice regulować można w dwóch płaszczyznach. Obie bardzo dobrze leżą w dłoniach, są mięsiste i oferują intuicyjną obsługę systemu multimedialnego oraz komputera pokładowego. Jednak ten ostatni szczególne wrażenie robi w Passacie – mamy bowiem do czynienia z dużym wyświetlaczem bardzo wysokiej rozdzielczości, 12-calowy TFT. System przy pierwszym zetknięciu może wydawać się skomplikowany w obsłudze – a taki nie jest. Wszystko dlatego, że przytłacza wieloma dostępnymi funkcjami. Za to mamy bardzo dużą dowolność w jego konfiguracji.

W prosty sposób można sprawić, by wyświetlał najważniejsze dla nas parametry lub wskazania nawigacji. Niemniej „Active Info Display” swoje kosztuje... Za ten aktywny wyświetlacz wielofunkcyjny na tablicy zegarów Volkswagen życzy sobie 2080 zł. Wrzucając ten bajer do „koszyka” zmuszeni jesteśmy niestety wziąć w pakiecie także system nawigacji satelitarnej „Discover Pro” za 7780 zł… Francuz w standardzie zapewnia zespół wskaźników z kolorowym, 7-calowym ekranem.

Na konsoli centralnej w obu autach znalazł się dotykowy wyświetlacz do obsługi multimediów o przekątnej 8,7 cali w Renault oraz 8 w VW. Ten pierwszy obsługuje się jak tablet. Można wybrać skróty lub parametry, które będą wyświetlane na ekranie głównym. Jednak zarówno jeden, jak i drugi system może pochwalić się szybkim działaniem oraz intuicyjną obsługą, przy czym nieco łatwiej poruszać się po niemieckim menu. Z drugiej zaś strony więcej opcji indywidualizacji oferuje Renault – w zależności od wybieranego trybu jazdy mamy możliwość ustawienia oprawy graficznej zegarów, dostosowując jednocześnie dominujący na wyświetlaczach i we wnętrzu kolor, wraz z jego intensywnością.

Zatem możemy zadbać zarówno o nastrojowy klimat, jak i taki rodem z… klubu go-go. Z kolei po wrzuceniu skrzyni biegów na tryb „R” na wyświetlaczu pojawi się obraz z kamery. W wydaniu Volkswagena jest on zniekształcony, przez co nie pozwala na tak dobre wyczucie odległości jak ten w Renault. Za to dzięki sprytnemu mechanizmowi „oko” kamery w niemieckim samochodzie niemalże zawsze jest nieskazitelnie czyste, a wszystko dzięki temu, że jest schowane pod tylnym znaczkiem i wysuwa się wyłącznie w razie konieczności.

Talisman nieznacznie ustępuje Volkswagenowi także pod względem wykończenia i zastosowanych materiałów. We francuskim samochodzie szczególnie złe wrażenie robi słabej jakości plastik na tunelu środkowym. Na szczęście wszędzie indziej jest już diametralnie lepiej.

Układ jezdny

Renault ze swoim 160-konnym silnikiem 1.6 dCi i automatyczną przekładnią EDC nie imponuje osiągami – sprint od 0 do 100 km/h trwa 9,4 s, a jego prędkość maksymalna wynosi 215 km/h. Passat ze 180-konną benzyną 1.8 i 7-biegowym DSG naturalnie rzecz biorąc deklasuje rywala – pierwszy wynik trzycyfrowy osiąga po 7,9 s i potrafi rozpędzić się do 232 km/h. Za to niższe zużycie paliwa w Talismanie też nikogo nie powinno dziwić. Francuz zadowala się około 6,5 litrami oleju napędowego na każde 100 km/h w ruchu miejskim, a poza trasą spokojnie można uzyskać rezultaty oscylujące wokół 4,5 l/100 km. Passat z kolei zużywa adekwatnie około 7,5 i 5 l/100 km.

Szlachetny dźwięk oraz chęć szybkiego nabierania obrotów to domena Volkswagena. Jednostka Renault przy nim sprawia wrażenie nieco ospałej. Do tandemu ma przekładnię EDC, która sprawnie i płynnie żongluje biegami oraz przyzwoicie reaguje na kickdown. Jednak to DSG pomimo mniejszego momentu obrotowego jednostki – 250 kontra 380 Nm – wywiązuje się ze swoich zadań nieco lepiej. Jedynie przy rwanej jeździe ustępuje francuskiej technologii, pozwalając sobie na dłuższą zwłokę.

Układ kierowniczy w obu samochodach pracuje lekko, szybko przekuwając wszelkie polecenia w czyny oraz zapewniając dostatecznie dużo informacji o położeniu przednich kół. Znowu jednak nieco lepsze czucie zapewnia ten w Volkswagenie. O ile to subtelna różnica w przypadku trybu „Sport” w Renault, o tyle staje się ogromna po przejściu w tryb „Comfort”, który – łagodnie ujmując – nie należy do najlepszych...

Świetny pod względem właściwości jezdnych jest Passat – odznacza się nienaganną zwinnością, chętnie zmienia kierunek jazdy i jest przy tym stabilny oraz przewidywalny. Jednak to Talisman w tej kategorii deklasuje rywala. Nie tylko może z łatwością powtórzyć to, co robi Passat, ale także jest w stanie zawiesić poprzeczkę wyżej. Zawdzięcza to dopracowanemu przez Renault rozwiązaniu o nazwie 4Control.

Tylna oś skrętna sprawia, że przy niższych prędkościach następca Laguny jest zwrotniejszy, a przy wyższych – jeszcze stabilniejszy. I działa to naprawdę wyśmienicie. Ten samochód lubi zakręty jak mało który. Prowadzi się, jakby był o klasę mniejszy. Zapewnia dużo frajdy z jazdy oraz neutralne prowadzenie. A w dodatku jest niemalże niewrażliwy na prowokacyjne próby utraty przyczepności tylnej osi. Pomaga w tym dość sztywne zawieszenie, które mimo wszystko gorzej zestrojono niż w Passacie. Zawieszenie VW porządnie trzyma w ryzach nadwozie w zakrętach, oferując przy tym więcej komfortu. Pozytywne wrażenia w podróży ponadto potęguje dobre wyciszenie kabiny.

Ceny

Różnice między tymi autami tkwią w szczegółach. Najbardziej jednak rzuca się w oczy dysproporcja cenowa. Volkswagen 1.8 TSI z 7-stopniową przekładnią DSG w odmianie Highline to wydatek 130 390 zł. Za turbodiesla w tym samym wyposażeniu 2.0 150 KM z 6-biegowym DSG trzeba zapłacić 139 590 zł. Renault z kolei za bogato wyposażonego Talismana z 1,6-litrową jednostką wysokoprężną życzy sobie 123 900 zł.

Tagi: Testy VW Renault