22.03.2016 14:04

Renault Twingo Bizuu [TEST]

Ma umieszczony silnik przy tylnej osi, którą napędza, a jego współczynnik oporu powietrza wynosi 0,29 Cx. We wnętrzu skrywa cztery niezależne fotele, przy czym te z przodu mają zintegrowane zagłówki. Wbrew temu opisowi to wcale nie Porsche 911...

Renault Twingo Bizuu [TEST]
foto: Antyradio.pl

Trudno wyobrazić sobie mniej męskie auto. Bizuu pasuje bowiem do faceta mniej więcej, jak siodło do krowy lub wyzywający strój – podkreślający walory króliczków Playboya – do zakonnicy, choć w tym przypadku zdania mogą być akurat podzielone. Pojazdy z tej limitowanej serii, zaprojektowanej przez Zuzannę Wachowiak i Blankę Jordan, wyróżniają się motywami kwiatowymi nawiązującymi do kolekcji bizuu wiosna-lato 2015. Takie Twingo jest oferowane tylko w najbogatszej odmianie Intens – jedynej dostępnej z silnikiem TCe 90.

Bizuu występuje tylko w 1 z 8 kolorów nadwozia palety Twingo – niebieskim pastelowym. W tym samym odcieniu wykończone zostały elementy kabiny. Zarówno osłona mieszka zmiany biegów oraz przenośny schowek wykonano z materiału ze wzorem kwiatowym w tonacji błękitnej. Nadkola wypełniają 15-stalowe felgi z lekkich stopów we wzorze Argos.

Do wyboru klientów są ozdobne elementy zewnętrzne – białe lub niebieskie. Dopełnieniem limitowanej odmiany jest pokaźnych rozmiarów breloczek do kluczy oraz… voucher rabatowy na zakupy w butikach bizuu. Renault jednoznacznie podkreśla, że to auto zaprojektowano przez kobiety dla kobiet, ceniących komfort i wygodę w „niewieścim” wydaniu. Zatem otwierając drzwi Twingo Bizuu wkraczamy do damskiego świata…

Wnętrze

A w nim – morze plastiku, który prezentuje się... wyjątkowo dobrze. Jest tu stylowo, nowocześnie, na bakier z nudą i sztampą. W miejscu konwencjonalnego schowka znalazła się damska torebka! Mimo że materiały są dość twarde w dotyku, ich spasowanie nie budzi zastrzeżeń. Z czarną deską rozdzielczą kontrastują błękitne elementy – ten sam kolor, dodatkowo zdominowany przez biel, pojawił się na drzwiach.

Trójramiennej kierownicy nie przeładowano nadmiarem przycisków. Podobnie z konsolą centralną – znajdziemy na niej panel klimatyzacji oraz system multimedialny R-Link Evolution, obsługiwany za pośrednictwem dotykowego wyświetlacza o przekątnej 7 cali. Pozwala on na synchronizację smartfona poprzez Bluetooth, podłączenie telefonu lub nośnika pamięci przez USB, dzięki czemu podczas postoju na jego ekranie można oglądać zdjęcia, a nawet filmy. Obsługa jest intuicyjna, a system w czasie rzeczywistym reaguje na każde polecenie.

Już na pierwszy rzut oka ręcznie regulowane fotele wyglądają na nieźle wyprofilowane i zaskakująco dobrze radzą sobie z odpowiednim trzymaniem ciała w zakrętach. Są komfortowe i pokaźnych rozmiarów jak na samochód tej klasy – nawet siedziska mają wystarczającą długość. W dobraniu odpowiedniej pozycji pomaga ustawiane pokrętłem podparcie. W Twingo siedzi się relatywnie nisko. Kierownicę z kolei reguluje się w jednej płaszczyźnie – w górę lub w dół. Skrywające się za nią zegary są czytelne.

Zarówno w pierwszym jak i w drugim rzędzie nie brakuje miejsca ani na nogi, ani nad głowami – na barki też jest wystarczająco. Nad silnikiem wygospodarowano naprawdę spory, jak na auto miejskie, 219 litrowy bagażnik, dostęp do którego utrudnia wysoki próg załadunkowy.

Jazda

Sercem Twingo 0.9 TCE jest trzycylindrowy, turbodoładowany silnik o pojemności 0,9 l i mocy 90 KM oraz 135 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Niestety wysyła on spore wibracje do kabiny – wystarczy na chwilę zawiesić wzrok na pustym fotelu pasażera, żeby dostrzec jak drży cała jego górna część… Ten efekt jest również wyczuwalny podczas trzymania rąk na kole kierowniczym i drążku zmiany biegów, który odznacza się porządną precyzją i niezbyt długimi skokami. Zresztą sama skrzynia biegów ma krótkie przełożenia, dlatego wymaga częstego sięgania do lewarka.

Silnik za to żywiołowo reaguje na każde muśnięcie pedału gazu, a na wyższe obroty wyraźnie chętniej wkręca się powyżej pewnej bliżej nieokreślonej wartości – niestety Renault poskąpiło obrotomierza. Samochód sprawnie rozpędza się do pierwszych 100 km/h, na osiągnięcie których potrzebuje 10,8 s. Można nawet odnieść wrażenie, że jest szybszy niż wskazują na to wartości na papierze. Niestety powyżej pewnych prędkości (około 100 km/h) irytują intensywne szumy wiatru. Przed osiągnięciem (ograniczonej elektronicznie) maksymalnej prędkości 165 km/h może więc zniechęcać hałas w kabinie. Tyle że ciężko uznać to za istotną wadę w miejskim krążowniku.

Ważące 1018 kilogramów Twingo jest zwinne, chętnie zmienia kierunek jazdy i pewnie się prowadzi. Jego układ kierowniczy pracuje lekko i sprawnie reaguje na polecenia kierowcy, jednak mógłby dawać lepszą informację zwrotną z przednich kół i być bardziej bezpośredni – od oporu do oporu trzeba wykonać ponad 3,5 obroty kierownicą.

Przy ostrym wciskaniu gazu na niskich przełożeniach we znaki daje się leciutki uślizg tylnej osi. Jednak wszyscy, którzy liczą, że zrobią użytek z tego rodzaju napędu, nie mają na co liczyć. Niewyłączalne ESP bardzo skutecznie dławi niemalże w zalążku wszelkie zapędy kierowcy do ostrej jazdy, a o jakichkolwiek poślizgach można tylko pomarzyć. Mały Francuz rekompensuje to niebywałą zwrotnością. Aby nim zawrócić wystarczy zaledwie 8,6 m wolnej przestrzeni. Tak niebywałą zwrotność zawdzięcza przede wszystkim kątem skrętu przednich kół wynoszącym maksymalnie aż 45 stopni.

Zawieszenie Twingo zapewnia przyzwoity komfort, nieźle rozprawiając się z pofałdowaniami nawierzchni i równie sprawnie wybierając pojedyncze wyboje.

Cena

Twingo wyposażone w komputer pokładowy, ogranicznik prędkości, system wspomagania ruszania pod górkę, asystenta bocznego wiatru, mocowanie fotelików typu Isofix na tylnych miejscach, 4 poduszki powietrzne (przednie i boczne), elektrycznie regulowane lusterka, radioodtwarzacz R&Go ze sterowaniem przy kierownicy, klimatyzację manualną – czyli wszystko co przewidują Bizuu i odmiana Intens – kosztuje w Polsce od 45 300 zł. To całkiem sporo za taki gadżet na kółkach.

Tagi: Testy Renault