11.12.2018 16:49

10 najgorszych filmów superbohaterskich w historii

"Fantastyczna czwórka"? "Zielona Latarnia"? A może "Batman i Robin"? Który film o superherosach zasługuje na zaszczytny tytuł "najgorszego w historii"? Sprawdźcie nasze zestawienie.

10 najgorszych filmów superbohaterskich w historii
foto: materiały prasowe

Filmy o superbohaterach z większym lub mniejszym powodzeniem goszczą na naszych ekranach niemal od zarania dziejów - od skromnych początków w latach 40., aż do bombastycznych superprodukcji łamiących wszelkie rekordy popularności w 2018 roku. Jednak nie wszystkie produkcje z logo Marvela, DC, czy Vertigo są kinowym złotem. Wręcz przeciwnie, większość z nich jest najwyżej średniej jakości, a produkcje świetne (takie jak "Mroczny rycerz", "V jak Vendetta", "Avengers: Infinity War") są przeciwstawiane z tymi mniej udanymi potworkami. 

I właśnie tym nieudanym produkcjom postanowiliśmy się dzisiaj przyjrzeć - oto 10 najgorszych filmów superbohaterskich w historii. I pamiętajcie, że jest to subiektywna opinia redakcji Antyradia.pl, dlatego nie krzyczcie na nas w komentarzach, że nie ma na tej liście jakiegoś filmu, albo że któryś z nich jest według Was dobry, więc nie powinien się tu znaleźć. Tyle słowem wstępu - zapraszamy do czytania. 

1. X-Men Geneza - Wolverine (2009)

Film, który miał rozpocząć serię spin-offów opowiadających o początkach działalności różnych X-Men był jednym wielkim rozczarowaniem. Nie do wybaczenia były idiotyczny scenariusz, słabe sceny akcji, beznadziejne efekty specjalne, a szalę goryczy przelał fakt, że twórcy postanowili... zaszyć usta Deadpoolowi, który znany jest również jako "najemnik z niewyparzoną gębą". Dobrze, że FOX zostaje przejęty przez Disneya - być może uchroni to nas przed następnymi tego rodzaju wybrykami:

2. Batman & Robin (1997)

Myśleliście, że zabraknie tu dzieła Joela Schumachera? Nie, "Batman & Robin" od 20 lat może cieszyć się z tego, że stał się kultowy w kategorii filmów tak słabych, że aż dobrych. W produkcji nie działa nic - ani George Clooney, który kompletnie nie pasuje do roli Batmana, ani rzucający żarcikami Arnold Schwarzenegger (aktor gra samego siebie i w życiu nie nazwiemy go "Mister Freezem"). Dodajmy do tego "nietoperze sutki" obecne na kostiumie i mamy tragedię. Seria czekała 8 lat na to, by powrócić do łask. I w sumie opłacało się czekać, bo Christopher Nolan zaprezentował fanom jedną z najlepszych filmowych trylogii wszech czasów.

3. Superman IV: Quest for Peace (1987)

Idealny przykład powiedzenia "co za dużo, to niezdrowo". Po genialnych dwóch filmach o Supermanie i średnim trzecim, twórcy postanowili przygotować kolejną produkcję o Człowieku Jutra. Niestety, film fabularnie woła o pomstę do nieba (wyrzucenie bomb nuklearnych do kosmosu sprawia, że powstaje istota w całości składająca się ze związków radioaktywnych, naprawdę?), a przy produkcji efektów specjalnych pomagały prawdopodobnie dzieci z podstawówek, które akurat nudziły się na przerwach. Szkoda, że Christopher Reeve musiał wystąpić w takim nuklearnym odpadzie.

4. Elektra (2005)

"Elektra" dostała zielone światło po wątpliwej jakości debiucie w "Daredevilu" z Benem Affleckiem w roli głównej. Kto podjął taką decyzję? Czyje głowy poleciały po premierze produkcji? Nie wiemy i szczerze mówiąc nie chcemy się dowiedzieć. Jedyną dobrą rzeczą po tych dwóch filmach było małżeństwo Jennifer Garner i Bena Afflecka.

5. Fantastyczna Czwórka (1994, 2005, 2007, 2015)

Która? A to akurat nieważne - możecie zobaczyć niskobudżetową wersję z lat 90., dwa absolutnie przeciętne (w porywach do "słabe") filmy z lat dwutysięcznych oraz wręcz nadludzko nudną produkcje z 2015 roku i gwarantujemy Wam, że podczas każdego seansu będziecie bawili się tak samo źle. Czy kiedyś powstanie warta obejrzenia "Fantastyczna czwórka"? Kto wie - tak jak wspomnieliśmy, Disney przejął prawa do filmowych marek FOX-a, więc może to właśnie w ramach MCU ukaże się sensowna produkcja o Pierwszej Rodzinie Marvela.

6. Catwoman (2004)

Czasami po seansie tragicznego filmu jedyne słowa, które cisną się na usta brzmią "nie, po prostu nie". Takim dziełem jest "Catwoman". Czy musimy coś dodawać?

7. Suicide Squad (2016)

"Suicide Squad" zapowiadał się naprawdę dobrze - klimatyczne zwiastuny, ciekawe użycie licencjonowanej muzyki, pokręcony świat przedstawiony i nietypowi główni bohaterowie. Niestety, wszystkie trailery okazały się być jednym wielkim kłamstwem, a film nawet w połowie nie był tak dobry, jak materiały prasowe, które ukazały się przed premierą. Ale cóż, David Ayer dał nam Margot Robbie jako Harley Quinn, która ma rzekomo wystąpić jeszcze w jakimś tryliardzie filmów związanych z tą postacią, więc chociaż to broni "Suicide Squad". 

8. Thor: Mroczny świat (2013)

Chociaż nie wybraliście 2. odsłony "Thora" najgorszym filmem MCU (ten zaszczyt przypadł "Incredible Hulkowi"), to naszym zdaniem właśnie ta produkcja zasługuje na ów miano. Film jest nieciekawy, główny "złoczyńca" wyróżnia się tym, że się wyróżnia niczym, a romans chemia między Chrisem Hemsworthem i Natalie Portman osiąga momentami poziom "Ataku Klonów" (swoją drogą w tamtym romansie również brała udział Portman). "Mroczny świat" definitywnie rozczarowuje.

9. Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości (2016)

Miliony fanów na całym świecie oszalało z radości, gdy w 2013 roku Warner Bros. poinformował, iż następnym filmem w Filmowym Uniwersum DC będzie "Batman v Superman". Później pojawiały się kolejne szczątki informacji - w produkcji miały być występy gościnne Ligi Sprawiedliwości, Lex Luthor, a głównym przeciwnikiem miał być Doomsday. Hype sięgał zenitu. Niestety, w 2016 roku widzowie wychodzili z filmu rozczarowani. Niektórzy byli nawet wściekli. Jak takie dobre materiały źródłowe jak "Śmierć Supermana" i "Mroczny rycerz powraca", mogły zostać tak źle zinterpretowane? Na to pytanie odpowiedź zna prawdopodobnie tylko Zack Snyder.

10. Zielona Latarnia (2011)

Tak jak w wypadku "Elektry", jedyną dobrą rzeczą, która wyszła z tego filmu, jest małżeństwo Ryana Reynoldsa i Blake Lively. No i żarciki Deadpoola w obydwóch produkcjach z jego udziałem. I być może ta scena z Taiką Waititim, który kilka lat później zaprezentował światu "Thora: Ragnarok":

Kamil Kacperski
Tagi: Duperele Marvel DC Comics