21.04.2016 12:21

10 oryginalnych kampanii reklamowych filmów

W promocje filmów pompowane są miliony dolarów, a potencjalny widz jest zewsząd atakowany reklamami mającymi go zaciągnąć przed ekran. Akcje marketingowe można jednak przeprowadzać w dużo bardziej pomysłowy sposób

10 oryginalnych kampanii reklamowych filmów
foto: materiały prasowe

22 kwietnia 2016 roku wchodzi na nasze ekrany „Cloverfield Lane 10” dzieło debiutującego Dana Trachtenberga, którego producentem został sam J.J. Abrams. Obraz bazuje na pełnym niedomówień scenariuszu, w którym piętrzą się znaki zapytania. Tak też było z samym filmem, który do ostatniej chwili był opatrzony napisem „Top secret”.

Aż do początku 2016 roku nie było wiadomo, że taki obraz w ogóle powstaje. Kolejne karty były odkrywane bardzo powoli. Udostępniane materiały zdradzały bardzo niewiele. Wiedza widzów o dziele była znikoma - to właśnie rozbudzało ciekawość ludzi. Enigmatyczność posłużyła jako wabik, a ten już zdążył przynieść wpływy przekraczające sumę 100 milionów dolarów (obraz kosztował zaledwie 5 milionów).

Swego rodzaju kontynuacja „Projektu: Monster” z 2008 w postaci „Cloverfield Lane 10”, to nie jedyny przykład niesztampowo poprowadzonej akcji marketingowej.

1. „Blair Witch Project”

Oto jak wyciągnąć z projektu ogromną kwotę inwestując wcześniej niewielkie pieniądze. „Blair Witch Project” zarobił 250 milionów dolarów przy koszcie 60 tysięcy. Film został zrealizowany według, wówczas pionierskiej, konwencji found footage. Rozedrgane ujęcia i ziarnisty obraz powinny raczej odstraszać niż przyciągać. Jednak panowie Myrick i Sánchez wykorzystali raczkujące jeszcze zjawisko internetu, aby zapewnić sobie sukces.

Wszystko opierało się na mistyfikacji i wmówieniu odbiorcom, że „Blair Witch Project” to prawdziwy zapis zdarzeń, jakie spotkały trójkę młodych osób realizujących dokument o tytułowej wiedźmie. Stworzono stronę www.blairwitch.com, na której można było odnaleźć informacje o czarownicy, przeklętym lesie, czy szaleńcu mordującym dzieci. Witryna zaczęła mieć swoich fanów, a z każdym dniem przybywało na nią wejść.

Z czasem umieszczono na niej informację o odnalezieniu taśm nakręconych przez rzekomo zaginionych studentów. Z kolei na kampusach amerykańskich uczelni rozwieszono plakaty związane z poszukiwaniem bohaterów „Blair Witch Project”.

plakat

2. „Gwiezdne wojny”

Jak bądź dziś zjawisko sequela jest czymś w pełni naturalnym, a wieńczące daną serię części dzieli się dodatkowo na pół, tak w Hollywood lat 70. nie dochodziło do podobnych zabiegów. Kontynuacji z reguły się nie kręciło, bo nie przynosiły wystarczających zysków. Obecnie zalewające rynek wszelkiej maści gadżety, także nie stanowiły normy.

To czas, w którym George Lucas próbował zrealizować swoją „Nową nadzieję”, w którą zupełnie nikt nie wierzył. Ostatecznie zaryzykowało studio 20th Century Fox wykładając pieniądze na film. Reżyser za nakręcenie obrazu miał dostać 150 tysięcy dolarów, jednak z czasem zaproponowano mu podwyżkę do pół miliona. Lucas odrzucił kwotę w zamian chcąc uzyskać prawa do sequeli i produkcji związanych z filmem gadżetów.

Twórca w oczach decydentów ze studia został uznany za niespełna rozumu i przystano na jego głupie żądania. Szacuje się, że od daty premiery pierwszej części sagi sprzedano różnego rodzaju zabawek, koszulek, gier i podobnych za sumę 33 miliardów dolarów. Ustalono, że fortuna Lucasa wynosi ok. 5 miliardów dolarów, co czyni go 299. najbogatszym człowiekiem na Ziemi. To jak postąpiło 20th Century Fox ocenia się jako jedną z najgorszych decyzji biznesowych w historii.

3. „Paranormal Activity”

Zamiast wypuszczać trailer stworzono krótki film ukazujący reakcje widzów na sali kinowej podczas specjalnego pokazu filmu. Emocjonalne reakcje podskakujących co i raz na siedzeniach zwiastowały, że mamy do czynienia z iście przerażającym doświadczeniem. Przy okazji nie ukazano ani jednego kadru z samego filmu i przekonywano, że przedstawione wydarzenia są prawdziwe. Miłośnicy mocnych wrażeń zostali kupieni, a niskobudżetowa seria okazała się być kurą znoszącą złote jajka. Szósta odsłona serii miała swoją premierę zaledwie w 2015 roku.

4. „Carrie”

Specjaliści od marketingu remaku klasycznego horroru Briana De Palmy również mogli sobie pozwolić na akcję z rozmachem. W całość została zaangażowana przestrzeń publiczna oraz niczego nieświadomi przypadkowi ludzie. Przypominamy, że ekranizacja książki Stephena Kinga, podobnie jak literacki pierwowzór, opowiada o obdarzonej psychokinetyczną mocą młodej dziewczynie.

5. „Mroczny Rycerz”

W tym przypadku powstały kolejne strony internetowe zapowiadające obraz Christophera Nolana. Zaczęło się od IBeliveInHarveyDent.com, gdzie można było znaleźć banner z kampanii wyborczej kandydata na prokuratora miasta Gotham. Następnie pojawiła się strona IBeliveInHarveyDentToo.com - miała to być witryna założona przez Jokera, na której znajdował się pewien adres mailowy. Za każdym razem, gdy wysłało się na niego wiadomość odsłaniał on na stronie kolejny piksel mający ostatecznie przedstawić pierwsze zdjęcie Heatha Ledgera w roli Jokera.

To była jednak tylko przystawka. Podobnych stron internetowych powstało całe mnóstwo, by wspomnieć tylko WhySoSerious.com, gdzie złamanie zaszyfrowanej wiadomości przekierowywało na kolejną witrynę. Tam można już było, według polecenia Jokera, zamieszczać własne zdjęcia w stylizacji na filmowego socjopatę.

Na wspomnianej stronie z czasem pojawiła się zakładka „Step Right Up”. Można było zagrać w prostą grę i wygrać jednego z ograniczonej liczby misiów, który miał na sobie wypisany adres cukierni. Gdy tam się zjawiło osobiście i przedstawiło się jako Robin Banks (tyle co „okradać banki”) otrzymywało się tort z wypisanym numerem telefonu. Sam aparat znajdował się w cieście i to z niego należało zadzwonić. Po drugiej stronie linii odzywał się głos pracownicy firmy Rent-A-Clown. Połączenie szybko się urywało, a następnie otrzymywało się SMS-a z informacją o dobrze wykonanej robocie oraz o tym, żeby telefon mieć zawsze przy sobie.

6. „Diabelskie nasienie”

Kolejny horror, który doczekał się oryginalnej akcji. Zdalnie sterowany wózek przemieszczał się po ulicach Nowego Jorku, a w jego środku znajdowało się szatańskie dziecko. Wyskakiwało ono na zatroskanych przechodniów wprawiając je w przerażenie. Gdy wideo z reakcjami ludzi pojawiło się w sieci już pierwszego dnia wyświetlono je ponad 3,2 miliona razy.

7. „Ostatni egzorcyzm”

Popularny Chatroulette, czyli strona internetowa, która losowo dobiera nieznane sobie osoby w celu przeprowadzenia przypadkowej rozmowy w formie wideo-chata, przyczynił się do promocji horroru z 2010 roku. Panowie przed kamerką spodziewali się zobaczyć pokaz wdzięków atrakcyjnej dziewczyny po drugiej stronie. Ta jednak okazywała się opętana przez demona i rzucała się prosto na ekran.

8. „Toy Story 3”

W serwisie YouTube został uruchomiony specjalny kanał, na którym udostępniane były reklamy zabawek. Stylizowano je na spoty z lat 80. W spreparowanych filmikach pojawiały się oczywiście zabawki znane z filmu Pixara. Oto jeden z przykładów:

9. „The Ring”

Przy promocji amerykańskiej wersji „The Ring” w przypadkowych lokalizacjach Los Angeles porzucono kasety zawierające „przeklęty” film. Dokładnie ten sam, który można było zobaczyć w finalnym dziele. Co bardziej naiwne osoby mogły naprawdę uwierzyć w to, że ich życie zakończy się po upływie tygodnia. Z kolei w samej Japonii przy promocji „Sadako 3D” w Shibuya, jednej z dzielnic Tokio, na ulicę wyszedł pochód dziewcząt o kruczoczarnych włosach wychodzących z telewizorów.

10. „Dystrykt 9”

Kampania opierała się na enigmatycznych plakatach i komunikatach na przystankach autobusowych czy na ekranach w metrze. Można je było znaleźć w największych amerykańskich miastach. Rozwieszone materiały informowały: „Przystanek autobusowy. Wyłącznie dla ludzi. Zgłoś obecność nie-ludzi.” Całość opatrzona była numerem telefonu i adres strony D-9.com. Wielu nie podejrzewało nawet, że chodzi o film, gdyż plakaty nie zdradzały ani daty premiery, ani tytułu dzieła.

Oczywiście równie interesujących akcji można znaleźć jeszcze wiele, również w świecie seriali, czy nawet w czasach przed ekspansją internetu. Już w latach 30. XX wieku William Castle, amerykański producent filmowy i reżyser, pokazał jak można rozpromować film spod znaku kina grozy. Przykładów można też szukać w latach 50. My postanowiliśmy się jednak skupić na tym co działo się w ostatnich dwóch dekadach.

Poznajcie również zabiegi marketingowe stosowane przez dystrybutorów filmowych.

Znacie inne oryginalne kampanie promocyjne filmów?

Robert Skowronski
Tagi: Duperele