14.03.2018 13:00

Admirał Hux przeżył dzięki rosyjskim fanom „Gwiezdnych Wojen”?

Zazwyczaj generałowie stojący po Ciemnej stronie Mocy ginęli w eksplozji swojej bazy. Postaci granej przez Domhnalla Gleesona udało się przeżyć. Czy to zasługa fanów z Rosji?

Generał Hux (Domhnall Gleeson)
kadr z filmu Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy

Każdy fan „Star Wars” wie, że zazwyczaj los wysokiej rangi oficerów Imperium nie był zbyt wesoły. W oryginalnej trylogii ginęli na rozmaite sposoby. Na przykład Wielki Moff Tarkin zginął podczas eksplozji Gwiazdy Śmierci. W „Przebudzeniu Mocy” również pojawia się wątek wybuchającej bazy wojskowej. Dzięki atakowi rebeliantów udało się zniszczyć placówkę znaną jako Starkiller. Widzowie, a nawet sam aktor wcielający się w admirała Huxa, byli przekonani, że postać zginęła wraz z eksplozją bazy. Domhnall Gleeson był zdziwiony, że jego bohater pojawił się w „Ostatnich Jedi”. Czy stało się tak dzięki zmasowanemu atakowi rosyjskich fanów kosmicznej sagi?

Dlaczego admirał Hux przeżył?

Oprócz 14 usuniętych scen, w dodatkach do domowej wersji VIII epizodu „Gwiezdnych Wojen”, znajduje się trwający półtorej godziny film dokumentalny poświęcony powstawaniu „Ostatnich Jedi”. W dokumencie Anthony’ego Wonke’a pojawia się informacja, dotycząca ocalenia oficera Najwyższego Porządku. Okazuje się, że na scenariusz filmu Riana Johnsona po części mieli mieć wpływ również fani. Podobno to właśnie im zawdzięczamy powrót postaci Gleesona. Reżyser zdradził, że został zasypany wieloma tweetami, w których widzowie prosili o nieuśmiercanie bohatera.

"

Wszystkie z rosyjskich kont, wszystkie błagające mnie, żebym nie zabijał admirała Huxa. Spójrzcie na to: „Generał Hux, urocza osobowość, jeśli go uśmiercisz w nowym epizodzie, moje serce tego nie wytrzyma. #HuxLive”.  "

Wystarczy poszukać na twitterze wpisów z 2016 roku oznaczonych hasztagiem #HuxLive, by naszym oczom ukazały się posty zamieszczone przez rosyjskich użytkowników serwisu, proszących o to, by admirał Najwyższego Porządku przeżył. 

Czy o decyzji na utrzymaniu admirała przy życiu rzeczywiście miała akcja #HuxLive? Trudno w to uwierzyć, gdyż postać grana przez Gleesona pełni zbyt ważną rolę w VIII epizodzie kosmicznej sagi. Gdyby fani rzeczywiście mieli wpływ na scenariusz, oznaczałoby to, że Johnson musiałby napisać historię od nowa, wprowadzając znaczne zmiany fabularne. Poza tym, w okresie kiedy trwała akcja, scenariusz „Ostatnich Jedi” musiał być już w pełni gotowy, gdyż zdjęcia ruszyły na początku roku 2016

#HuxLive - o co chodzi z akcją?

Teorie na temat zmasowanego ataku tweetów są różne. Jedna mówi o rosyjskich botach, które celowo miały wywrzeć presję na Johnsonie. Inne twierdzenie odnosi się do specyficznej sytuacji politycznej panującej w Rosji. Uwielbienie do Huxa miało być uznaniem autorytarnych metod stosowanych przez Najwyższy Porządek. Pojawiły się też głosy, że #HuxLive to zwyczajny trolling internetowy. Nie zmienia to jednak faktu, że naprawdę istnieją fani tej postaci. Zresztą po premierze domowej wersji „Ostatnich Jedi” hasztag przeżywa drugą młodość.

"

Nie jestem botem. Jestem po prostu osobą, która lubi widzieć Huxa na ekranie. Wychował się po Ciemnej stronie i to jak postrzega świat, jest bardzo ciekawe.  "

Bez wątpienia pozostawienie admirała przy życiu było dobrą decyzją Johnsona. To interesujący bohater, szczególnie kiedy otwarcie zaczął rywalizować z Kylo Renem (Adam Driver) o przywództwo nad Najwyższym Porządkiem. Od jakiej strony zaprezentuje się w IX epizodzie „Gwiezdnych Wojen”? Dowiemy się dopiero pod koniec 2019 roku, kiedy film wejdzie do kin. Premiera domowego wydania „Ostanich Jedi” w USA to marzec 2018. Nie wiadomo jeszcze, kiedy polscy fani będą mogli cieszyć się dodatkami z Blu-Ray i DVD

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Duperele #Gwiezdne wojny #Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi #Rian Johnson #Star Wars