12.12.2017 13:44

Czerwone miecze świetlne są najsłabsze? Tak wykazały badania naukowe

Na University of Leicester wykazano, że czerwone miecze świetlne z filmów „Gwiezdne Wojny” są najsłabsze. Co sprawia, że broń Sithów nie ma szans z ostrzami Jedi? 

Czerwone miecze świetlne są najsłabsze? Tak wykazały badania naukowe
foto: kadr z filmu Powrót Jedi

Saga „Star Wars” to wielki fenomen. To nie tylko wyjątkowe zjawisko popkulturowe, ale również pole do popisu dla naukowców. Pisaliśmy już o teoriach dotyczących słynnego zdania „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce”. Teraz czas na bardziej przyziemny, ale równie ważny temat - miecze świetlne. Luke Willcocks z University of Leicester postanowił wziąć pod lupę te tajemnicze bronie. Za pomocą teorii naukowych, udowodnił, że czerwone ostrza są najsłabsze fizycznie. Jak?

Za pomocą skomplikowanych obliczeń. Punktem wyjścia dla Willcocksa była scena z „Mrocznego Widma”, w której grany przez Liama Neesona Qui-Gon Jin za pomocą miecza świetlnego robi dziurę w grubych drzwiach śluzy. Naukowiec założył, że drzwi zostały wykonane z podobnych materiałów, z jakich robi się prawdziwe włazy w pojazdach kosmicznych. Na podstawie średniej grubości i wytrzymałości tego typu drzwi obliczył, że zielony miecz Qui-Gona musiał posiadać moc 6,96 megawatów, czyli tylko trochę mniej niż mały reaktor nuklearny. 

Willcocks przyjął, że o moc miecza jest bezpośrednio związana z kolorem jego ostrza. Zakładając, że bronie Jedi produkują czystą energię fotonu, naukowiec obliczył spektralną długość fali każdego pierwotnego i wtórnego koloru oraz wpływ, jaki zmiana długości fali w celu uzyskania określonego koloru miałaby na mocy wyjściowej. Mówiąc w skrócie, chodzi o to, że krótsza fala skutkuje silniejszym ostrzem stworzonym z fotonów. Wniosek z tego taki, że najpotężniejszym mieczem była broń Mace Windu, w którego wcielał się Samuel L. Jackson. Fioletowy miecz świetlny mistrza Windu potencjalnie jest dwa razy silniejszy od miecza Dartha Vadera i byłby w stanie wyciąć dziurę w drzwiach komicznej śluzy w 8,2 sekundy. 

Oczywiście cały trud Willcocksa dotyczy nieistniejących przedmiotów, pochodzących z serii filmów. Po co więc pochylać się nad takimi tematami? Na University of Leicester istnieje przedmiot, dzięki któremu młodzi naukowcy mogą rozwinąć swoje skrzydła, łącząc naukę z kulturą popularną. Celem zajęć jest nauczyć studentów jak podchodzić krytycznie do danego zagadnienia i pisać językiem popularnonaukowym. Co ciekawe wyniki badań Willcocksa wpisują się w kanoniczy obraz mieczy świetlnych.

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Gwiezdne wojny #Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi #Star Wars