08.01.2016 13:07

„Gwiezdne wojny” na froncie II wojny światowej

Każda odsłona „Gwiezdnych wojen” wiąże się z wielkimi scenami batalistycznymi pełnymi wybuchów i dźwięku wystrzałów z broni laserowej. Bohaterowie są zaprawieni w boju. Zobaczcie jak poradziliby sobie na froncie II wojny światowej.

„Gwiezdne wojny” na froncie II wojny światowej
foto: kadr z wideo

Imperium sprzymierzeńcem III Rzeszy? Na konferencji jałtańskiej pojawił się sam mistrz Yoda, potężne maszyny kroczące AT-AT wykorzystane zostały na plażach Normandii, a Lord Vader stał ramię w ramię z Adolfem Hitlerem? Skoro „Gwiezdne wojny” można było zobaczyć w PRL-u oraz na nabożeństwie w Berlinie, to czemu uniwersum nie miałoby się cofnąć w czasie do I połowy lat 40. XX wieku?

Losy konfliktu mogłyby się potoczyć zupełnie innym torem, gdyby galaktyczne uniwersum weszło w kamasze. Zasoby militarne przeszłyby skrajną rewolucję - zamiast Mauserów i karabinów Browning prym wiodłyby miecze świetlne i inna kosmiczna technologia.

Zobaczcie propagandowy film ukazujący wydarzenia z frontu, w którym na pierwszym planie ukazują się postacie z „Gwiezdnych wojen”:

Można wręcz pomyśleć, że wideo zostało zrealizowane przez Christophera Nolana, jako wprawka do jego kolejnego dzieła.

„Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy” pobiło już wszystkie rekordy oglądalności. Dzieło J.J. Abramsa znalazło się na pierwszym miejscu wszech czasów amerykańskiego box office'u. Film zdetronizował poprzedniego rekordzistę, czyli „Avatara” Jamesa Camerona, przekraczając granicę 760,5 miliona dolarów. Obraz dokonał tego wszystkiego w zaledwie 20 dni od premiery.

Cameron jednak w dalszym ciągu może się poszczyć innym tytułem - twórcy z filmem o największych przychodach w skali globalnej. Jego „Titanic” zarobił na całym świecie 2,186 miliarda dolarów. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy” na dany moment może się pochwalić wynikiem około 1,5 miliarda dolarów.

Jak Wam się podoba uniwersum „Gwiezdnych wojen” w czasach II wojny światowej?

Robert Skowronski
Tagi: Star Wars