15.01.2016 17:34

Jak wyglądają „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” bez efektów?

Siódmy epizod kultowej sagi zapoczątkowanej przez George'a Lucasa to prawdziwy popis efektów specjalnych. Jak wyglądałby ten film bez ingerencji komputerów? Przekonajcie się.

Jak wyglądają „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” bez efektów?
foto: kadr z wideo

Tak zwana „trylogia prequeli”, czyli ostatni wkład Lucasa w uniwersum „Gwiezdnych wojen” przed odsprzedaniem go Disneyowi, była wielokrotnie krytykowana za nadużycie grafiki komputerowej. Na planie notorycznie dochodziło do kuriozalnych sytuacji, kiedy aktorzy występowali jedynie w towarzystwie zielonego tła.

Nie wiedząc, w czym tak naprawdę biorą udział i jak sceny z ich udziałem będą wyglądały po komputerowej postprodukcji, nie byli w stanie autentycznie wykreować swoich postaci. Pomińmy już indywidualne odczucia widzów, którzy nie mogli przyzwyczaić się do sztucznego charakteru prezentowanych w filmach lokacji. Na szczęście nowy właściciel marki doskonale sobie zdawał sprawę z problemu.

Reżyser „Przebudzenia Mocy”, J.J. Abrams, od samego początku przekonywał, że w swoim filmie przywróci odpowiedni balans pomiędzy użyciem praktycznych efektów a CGI. Miliony widzów na całym świecie przekonały się już na własnej skórze, że słowa dotrzymał. Siódmy epizod wygląda znacznie wiarygodniej i realniej niż ostatnie filmy George'a Lucasa - również pod tym względem bliżej mu do klasycznej trylogii.

Nie znaczy to oczywiście, że J.J. Abrams zupełnie zrezygnował z efektów wizualnych generowanych komputerowo. Firma Industrial Light and Magic miała w dalszym ciągu ręce pełne roboty przy kreowaniu kosmicznych kreatur i gwiezdnych pejzaży. Ich praca została doceniona przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej, która nominowała „Przebudzenie Mocy” do Oscara.

Oczywiście do animacji niektórych bohaterów niezbędna była pomoc komputerów, jednak tam, gdzie nie było to niezbędne, ekipa Abramsa wyraźnie zachowała zdrowy rozsądek. Dla przykładu ulubieniec widzów, robot BB-8, to prawdziwy model. W wielu scenach CGI było używane jedynie do podrasowania prawdziwych scenografii, a także obróbki kolorów.

Jak wielki wkład w ostateczny wygląd filmu miały efekty komputerowe i jak ostatnie „Gwiezdne wojny” wyglądałyby bez nich? Zobaczycie to w poniższym, obszernym materiale:

Film „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” okazał się ogromnym sukcesem kasowym i zarobił dotąd ponad 1,7 mld dolarów. Wynik ten plasuje go obecnie na trzecim miejscu światowego box office'u wszech czasów.

Jak Wam się podobały efekty specjalne w ostatnich „Gwiezdnych wojnach”?

Jakub Gańko
Tagi: Star Wars