15.12.2017 10:33

Mark Hamill znalazł jedną jasną stronę prequelowej trylogii „Star Wars”

Nie od dziś wiadomo, że rycerze Jedi potrafią dokonywać rzeczy niemożliwych, dlatego filmowy Luke Skywalker potrafi znaleźć pozytywy nawet w drugiej trylogii „Gwiezdnych wojen”.

Mark Hamill znalazł jedną jasną stronę prequelowej trylogii „Star Wars”
foto: kadry z wideo

Prequele „Star Wars” trafiły na ekrany w 1999 roku, by wyjaśnić, dlaczego Darth Vader jest tym, kim jest i dopowiedzieć wszystko, co nie zostało dopowiedziane w oryginalnej trylogii Georga Lucasa. Wśród wielu zarzutów wobec filmów „Mroczne widmo”, „Atak klonów” i „Zemsta Sithów”, pada zazwyczaj jedna pochwała i dotyczy ona faktu, że dzięki nim twórca przywrócił na ekrany legendarną sagę po 16 latach.

Mark Hamill znalazł jednak inny pozytyw trylogii z Haydenem Christensenem, Ewanem McGregorem i Natalie Portman, i swoim odkryciem podzielił się w jednym z ostatnich wywiadów:

"

Tym, co wydało mi się wspaniałe w prequelach była inna technologia, jakiej nigdy wcześniej nie widziałem. Całe to CGI. I fakt, że George Lucas nie próbował odtworzyć tego samego doświadczenia, tylko stworzył coś nowego. "

Fakt, że „Mroczne widmo” (i dwa kolejne filmy) wykorzystywało dostępne na przełomie wieków komputerowe efekty specjalne, podczas gdy oryginalna trylogia opierała się przede wszystkim na efektach mechanicznych. Jednak to właśnie wszystkie te tricki z lat 70. i 80. do dziś robią na widzach największe wrażenie i to do nich wracają i nawiązują „Przebudzenie mocy” i „Ostatni Jedi”, chcąc uczynić wizualną stronę filmu bardziej realistyczną. Mark Hamill słusznie zauważa więc tę różnicę między pierwszą a drugą trylogią, jednak trudno przyznać mu rację w kwestii nowatorstwa CGI użytego w „Mrocznym widmie”, które powstało w tym samym roku co „Matrix”. CGI faktycznie pozwoliło pokazać rzeczy, których nie dało się stworzyć w „Gwiezdnych wojnach” wcześniej, ale nie było ono użyte w żaden rewolucyjny sposób, jakiego „nigdy wcześniej nie widzieliśmy”.

Niemniej, z Mistrzem Jedi się nie dyskutuje. Jak bardzo nie opłaca się go mieć przeciw sobie, możecie dowiedzieć się z filmu „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” – w kinach od 14 grudnia 2017.

Natalia Hluzow
Tagi: Star Wars