24.03.2016 13:09

Najbardziej realistyczne orgazmy w filmach

Tak przynajmniej głosi nazwa wideo opublikowanego w sieci, w którym, zdaniem twórcy kompilacji, znalazło się 10 najbardziej realistycznych orgazmów w kinie. Jakie filmy wybrano?

Najbardziej realistyczne orgazmy w filmach
foto: kadr z filmu

Ekranowy seks być może już nieco spowszechniał, ale w dalszym ciągu budzi zainteresowanie i przyciąga oczy ciekawe celuloidowej rozkoszy. Twórcy w swoich dziełach nie omijają wątków łóżkowej miłości - jedni czynią to w pruderyjny sposób, inni wręcz odwrotnie ukazując różnego rodzaju perwersje i zboczenia. Reżyserzy odważnymi sekwencjami potrafią wzbudzić skandal i oburzenie oraz doprowadzić do społecznej dyskusji, są też oczywiście tacy, którzy wszystko chowają pod pierzynę.

Seksu nie boi się główny nurt, jak i europejskie kino artystyczne. Jakie były punkty zwrotne w ukazywaniu nagości i odrzuceniu kołdry oraz zapaleniu światła w trakcie łóżkowych igraszek na ekranie? Przez długi czas kamera podglądała wyłącznie pocałunki filmowych par, choć i te były przerywane cięciami montażowymi. Nogi, dekolt, męski tors... na to trzeba było jeszcze poczekać.

Tabu po raz pierwszy przełamał „Pocałunek” (1896). Jak przystało na erę kina niemego, obraz nie był zbyt długi, gdyż trwał zaledwie 47 sekund. Jednak jak na realia końca XIX wieku to muśnięcie warg było prawdziwym skandalem. Kobiecą nagość ukazano dopiero 19 lat później w „Inspiracji”. Swoje wdzięki ukazała wówczas Audrey Munson. „Ekstaza” (1933) to już rola Hedy Lamarr i pierwszy kinowy orgazm.

Twórcy poniższego wideo wybrali jednak filmy dużo młodsze. Często dyskusyjną kwestią wydaje się to czy dany orgazm faktycznie wygląda realistycznie. Z pewnością można się zgodzić z wyborem „Czarnego łabędzia” z Natalie Portman. Co jednak ze „Strasznym filmem” czy przerysowaną komedią Johna Cleese'a, jednego z członków grupy Monty Pythona, czyli „Rybką zwana Wandą”? Każdy ma prawo do innych odczuć...

Prawdziwy przełom w przedstawieniach ekranowej rozkoszy nastąpił dzięki rewolucji seksualnej przełomu lat 60. i 70. XX wieku. Do tej pory nieśmiałe oko kamery zaczęło widzieć dużo więcej. Tytułowy „dar” Lindy Lovelace, aktorki „Głębokiego gardła” (1972), miał ogromny wpływ na ówczesną kulturę. Nastąpiło seksualne wyzwolenie Stanów Zjednoczonych, zaś sam obraz zarobił 45 milionów dolarów w USA (jego koszt wynosił 25 tysięcy).

Seks w filmach nikogo już nie dziwi - otwarcie o tym mówią m.in. Jennifer Lawrence, Natalie Dormer czy Aubrey Plaza. Jednak dla niektórych aktorek podobne sceny stanowią istne piekło, jak np. w przypadku Adele Exarchopoulos i Lei Seydoux, które wystąpiły w „Życiu Adeli”. Na łamach prasy oskarżały reżysera, Abdellatifa Kechiche’a, o zmuszanie ich do ciągłego powtarzania długiej i odważnej sekwencji.

Jakie sceny seksu w filmach są Waszymi ulubionymi?

Tagi: #Duperele