11.05.2018 12:06

Patryk Vega: „Doświadczyłem obecności Ducha Świętego”

Reżyser „Botoksu”, „Kobiet mafii” i „Pitbulla” w jednym z ostatnich wywiadów postanowił opowiedzieć o swoim stosunku do wiary i pieniędzy, czyniąc z siebie niemal mesjasza polskiego kina.

Patryk Vega
foto: VIPHOTO/EAST NEWS

Patryk Vega, czy tego chcemy czy nie, jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskiej branży filmowej. Z jednej strony jego filmy uwłaczają polskiej kinematografii i co roku zdobywają tytuł najgorszych „dzieł” roku i pełen zestaw Węży. Z drugiej – biją rekordy popularności i mają grono zagorzałych fanów, na czele których stoi sam reżyser i jego stała aktorska ekipa.

Nie byłoby w tym nic aż tak przerażającego, gdyby nie fakt, że Vega uwielbia dorabiać sobie ideologię do wszystkiego, co robi, niezależnie od tego, jak niskich jest to lotów. I choć jego produkcje to żenujące popłuczyny kina gangsterskiego i społecznego, reżyser wmawia swojej publiczności, że nie powstają dla pieniędzy, lecz z poczucia religijnego obowiązku.

Patryk Vega o Duchu Świętym i stosunku do pieniędzy

Najbardziej płodny wśród polskich reżyserów zdecydowanie zapędził się w swojej retoryce już zbyt daleko i w wywiadzie udzielonym portalowi gazeta.pl zasugerował, że przygotowywany przez niego „Small World” jest wręcz efektem boskiego natchnienia. Jak powiedział:

"

Mam poczucie, że to film z misją, który ma uderzyć w ciemność. Jako katolik wierzę w silne prowadzenie Ducha Świętego. "

Vega jest bowiem zagorzałym katolikiem, który wszystkie obsceniczne, wulgarne i krwawe treści prezentuje tylko po to, by obnażyć zepsucie poszczególnych środowisk tego świata. A przynajmniej w ten sposób tłumaczy to swoim widzom. Niejednokrotnie wspominał też, że filmy takie jak „Botoks” czy właśnie „Small World” mają dla niego charakter misyjny. W wywiadzie dla portalu gazeta.pl dodał:

"

Doświadczyłem obecności Ducha Świętego w swoim życiu i jestem na 100 procent pewien, że on jest. Nie mam dylematów, nie mam wątpliwości. I nie interesuje mnie, jaki ludzie mają stosunek do mojej wiary. "

Być może Patryka Krzemienieckiego nie interesuje stosunek ludzi do jego wiary, jednak zależy mu by być bliżej nich. Szczególnie jeśli chodzi zwykłych mieszkańców blokowisk, do których przede wszystkim kieruje swoje filmy i którzy w głównej mierze zasilają jego budżet. Dlatego zdecydował się też podzielić historią o swoim dzieciństwie. Jak powiedział:

"

Jestem dzieckiem z siódmego piętra na blokowisku. Doświadczyłem ubóstwa. Nosiłem po wsiach ulotki w plecaku, składałem gazety.   "

Teraz filmy Vegi zarabiają miliony. Jednak reżyser zapewnia, że bogactwo go nie zepsuło i nie ma żadnego wpływu na jego szczerą wiarę:

"

Nie lubię mówić o pieniądzach. Powiem tak - ludzie często wytykają mi, że z jednej strony deklaruję swoją wiarę, a z drugiej moje filmy zarabiają duże pieniądze. Dla jasności: religia katolicka nie zabrania bycia bogatym. Chodzi o to, żeby nie uczynić z pieniędzy bożka. Pieniądze dają adrenalinę, mogą uzależniać jak narkotyk. Trzeba więc umieć sobie z nimi radzić. "

Jeśli nie chodzi więc o pieniądze, to o co chodzi w produkowaniu 2 filmów i przetwarzaniu ich w seriale dokładnie o tym samym i dokładnie z tymi samymi aktorami? Jaki cel miał Duch Święty kierując Vegę ku realizowaniu scen sugerujących sex z psem czy filmu i serialu „Kobiety mafii”? Cóż… istotę tych misji rozumie zapewne jedynie Patryk Vega.

Czy Patryk Vega wierzy w to, co mówi?

Natalia Hluzow
Tagi: #Duperele #Patryk Vega #polskie filmy