26.05.2017 10:09

Połączenie filmu sportowego z horrorem, czyli nowy gatunek filmowy

Gatunków filmowych mamy całą masę. Wydaje się, że nie można już nic nowego dołożyć do tej obszernej listy. A jednak da się. 

Połączenie filmu sportowego z horrorem, czyli nowy gatunek filmowy
foto: kadr z filmu

Można powiedzieć, że horror znajduje się obecnie w bardzo dobrym miejscu. Nieoczekiwany sukces komercyjny i artystyczny filmu „Uciekaj!” Jordana Peele’a udowadnia, że w 2017 roku wciąż jest miejsce na konkretne straszaki. Jednak tego samego nie możemy powiedzieć o filmach sportowych. W latach 90. mieliśmy filmy jak „Ich własna liga” , „Jerry Maguire” , „Męska gra” czy „Biali nie potrafią skakać” i można spoglądać na tamtą dekadę jako złoty okres tej konwencji. Jednak ewolucja kina blockbusterowego nie oszczędziła filmów sportowych – poza dziełami jak „Moneyball”, które pojawiają od czasu do czasu, by zrobić większy szum.

Jednak pojawiło się rozwiązanie. Gdyby połączyć wciąż popularny gatunek z tym tracącym siłę, efekt może być ciekawy. I tak się właśnie stało – powstał Sporror. Wyobraźmy sobie horror w świecie sportu, z obsadą złożoną ze znanych zawodników różnych dyscyplin. Oczywiście tego typu filmy już się pojawiały („Koniec szkoły” z 1981), ale nikt nie był na tyle nadgorliwy, by ukuć odpowiedni termin i próbować stworzyć cały podgatunek.

Kim są pomysłodawcy? Studio Gunpowder & Sky nawiązało współpracę z Mandalay Sports Media. Ich wspólny film nazywa się „Lucky Number” i przejdzie do historii jako pierwszy przedstawiciel sporroru. Fabuła opowiadać będzie o znanym koszykarzu, który przeistacza się w najbardziej atletycznego zabójcę w historii. Dlaczego facet zabija? Musi spłacić dług u diabła, z którym zawarł wcześniej pakt. Jeszcze do niedawna tego typu historię sklasyfikowalibyśmy jako slasher, ale kontekst zmienia wszystko. W obsadzie pojawią się gwiazdy sportu, zaś scenariusz napisze Aaron Cooley, producent wykonawcy niedocenianego horroru „Nienasycony” z Michaelem Fassbenderem.

Jon Veinbach z Mandalay Sports Media tak wyjaśnia nowy gatunek:

"

Nie ma wielu bardziej przerażających miejsc niż ciemna i pusta hala albo stadion. Świat sportu jest pełny dziwnych i autentycznie przerażających postaci. Nigdy nie widzieliśmy połączenia horroru ze sportem, gdzie wszystko może okazać się zabójcze – nawet hokejowa łyżwa. "

Jeszcze nie wiemy, kiedy horror w świecie „Kosmicznego meczu” ruszy ze zdjęciami. Póki co wytwórnie poszukują reżysera do filmu i przeprowadzają rozmowy z gwiazdami lekkoatletyki. Takich zapewne znajdzie się niemało. Trudno powiedzieć czy mamy tutaj materiał na kultowe dzieło, ale przy odpowiednim planie biznesowym i nawet w miarę przyzwoitym powodzeniu finansowym, sporror może pozostanie z nami na dłużej niż jeden film. 

Co myślicie o nowym gatunku?

Kamil Dachnij