30.07.2019 13:46

Quentin Tarantino - oto najlepsze sceny z każdego filmu reżysera

Portal Variety przygotował zestawienie, w którym zaprezentowali najlepsze (ich zdaniem) sceny z każdego filmu Quentina Tarantino. Które z nich zdobyły uznanie?

Pulp Fiction
foto: kadr z filmu "Pulp Fiction"

Jak zauważają dziennikarze Variety, pojedyncze sceny z filmów Quentina Tarantino są niczym piosenki. Monologi są refrenami, przemoc możemy traktować jak solówki gitarowe albo narastające skrzypce. Każdy "Motherfucker" od Samuela L. Jacksona jest niczym uderzenie w perkusyjny cymbał, który ma wzywać widzów do dobrej zabawy. 

Najlepsze sceny z filmów Quentina Tarantino

Wszystko jest natomiast zrobione na samplach innych geniuszy, a Tarantino niczym Kanye West wybiera po prostu te najlepsze i najbardziej pasujące - mamy Sergio Leone, Godarda, Peckinpaha, czy Briana De Palmę. Inną cechą jego scen jest to, że stanowią zamkniętą całość, można je oglądać na zapętleniu i po prostu są bardzo nośne. Z tego powodu Variety wybrało najlepsze sceny z każdego filmu Quentina Tarantino, tworząc swojego rodzaju kompilacje Największych Przebojów. Zobaczcie, czy się z nimi zgadzacie.

Wściekłe psy - rozmowa o "Like a Virgin" i napiwkach

Cóż za wspaniały sposób na przywitanie się z widzami, przedstawienie światopoglądów bohaterów i przy okazji pochwalenie się swoją niemalże encyklopedyczną znajomością pop-kultury. Majstersztyk:

Pulp Fiction - Ezekiel, 25:17

Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych przez dolinę ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę.

Jackie Brown - Twój tyłek był kiedyś tak piękny

Pokaz umiejętności Samuela L. Jacksona i Roberta De Niro z jednego z najmniej docenianego i chyba najbardziej zapomnianego filmu Tarantino, czyli "Jackie Brown". 

Kill Bill - Pięć Punktów Dłoni Rozsadzających Serce

Hołd Tarantino dla wschodnich filmów, czyli "Kill Bill" doczekał się kilku kultowych scen. Jednak Pięć Punktów Dłoni Rozsadzających Serce z samego końca drugiej części wydaje się być najbardziej pamiętną sceną. No może oprócz zakończenia 1. epizodu epopei, gdzie Panna Młoda likwiduje dziesiątki wojowników za pomocą katany. To też jest genialny fragment dylogii Tarantino:

Bękarty wojny - Hugo Stiglitz

Prawdę mówiąc bardzo się nie zgadzamy z decyzją. Znaczy każda scena z "Bękartów wojny" jest świetna, ale otwarcie filmu z Hansem Landą rozmawiającym po francusku i angielsku o ukrywających się Żydach, czy trójka Amerykanów próbująca udawać Włochów (Dominic de Coco!) wydaje się być bardziej kultowa, niż opowieść o Stiglitzu mordującym nazistów. 

Django - Strzelanina w Candyland

Ten fragment "Django" jest niemalże definicją tego, co krytycy Tarantino powtarzają niemalże jak mantrę: "Jego filmy to tylko bezmyślna przemoc, przekleństwa i zbereźne żarty". Owszem, ale zrobienie kiczu z dobrym smakiem lub celowe przesadzenie z ilością krwi i bluzgów mogą być potężną bronią. Własnie jak w strzelaninie z "Django". Chociaż nadal w filmie jest parę scen, które z łatwością mogłyby się znaleźć zamiast niej ("D jest nieme" albo scena początkowa). 

Nienawistna ósemka - list od Lincolna

Cóż za piękna scena - dwóch zagorzałych wrogów umiera ramię w ramię, a ich ostatnim momentem jest czytanie sfabrykowanego listu od samego Abrahama Lincolna. Chyba żaden film Tarantino nie kończył się do tej pory tak pozytywnym akcentem. 

Tagi: Quentin Tarantino Pulp Fiction