16.07.2018 14:37

Sean Astin przyznał, że bał się odbioru „Władcy Pierścieni”

Obecnie trylogia Petera Jacksona oparta na twórczości J.R.R. Tolkiena jest jedną z najlepiej ocenianych, a także zarabiających serii filmowych na świecie. Według Astina twórcy nie byli pewni tego sukcesu.

Sean Astin/ Sam LOTR
foto: Everett Collection/East News

W tym roku mija 17 lat od premiery „Drużyny Pierścienia”, czyli pierwszej części filmowej trylogii Petera Jacksona zwanej „Władcą Pierścieni”. Oczywiście seria nie odniosłaby takiego sukcesu, gdyby nie ogromna popularność oryginału J.R.R. Tolkiena. Jackson jednak w mistrzowski sposób przeniósł go na duży ekran, a same filmy nie tylko osiągnęły sukces komercyjny, ale również artystyczny - ostatnia część trylogii, czyli „Powrót króla”, dostała 11 Oscarów.

Jednak podczas pracy nad filmami, nikt nie spodziewał się, że trylogia stanie się tak kultową serią i zdobędzie tylu fanów na całym świecie. Przynajmniej tak twierdzi Sean Astin, który po latach w wywiadzie z portalem io9.com wspomina nerwy towarzyszące ekipie filmowej podczas kręcenia „Władcy Pierścieni” w Nowej Zelandii:

"

Kiedy popatrzysz na to, jakie mieliśmy plany, miecze, kostiumy i ogólny rozmach, to nie masz jakichkolwiek wątpliwości, że to co robimy było wyjątkowe i spektakularne. Czego jednak nikt z nas nie wiedział, to czy ten film okaże się być sukcesem w box-offisie. "

Sean Astin po latach o Władcy Pierścieni

Aktor, który w trylogii wcielił się w Sama, czyli partnera w podróży Froda, przyznał również, że twórców uspokoił sukces pierwszego filmu. Zarobione pieniądze spowodowały, że Warner Bros. i New Line Cinema, czyli studia odpowiedzialne za produkcję „Władcy Pierścieni”, zaufały Peterowi Jacksonowi i zwiększyły jego budżet na „Dwie wieże” i „Powrót króla”:

"

Wszystkich uspokoił sukces pierwszego filmu, który pozwolił na to, że druga i trzecia część miały znacznie większe budżety, niż pierwotnie planowano. Więc tak naprawdę, to gdyby „Drużyna...” nie zarobiła tyle, ile zarobiła, to kolejne dwie części byłyby zupełnie innymi filmami. "

Sukces trylogii pozwolił Peterowi Jacksonowi dekadę później powrócić do Śródziemia z trylogią „Hobbit”, która jednak nie dorastała poziomem do „Władcy Pierścieni” i nie spotkała się z taką aprobatą fanów i krytyków, jak „Drużyna Pierścienia” i jej kontynuacje.

Serial Władca Pierścieni Amazona

Sam świat J.R.R. Tolkiena będziemy mieli okazje odwiedzić ponownie przy okazji serialu tworzonego przez firmę Amazon. Chociaż plotkowano, że w projekt będzie zaangażowany Peter Jackson, to sam reżyser zdementował wszystkie plotki i zaprzeczył swojemu rzekomemu udziałowi w projekcie. Jednak jedna z szefowych Amazona stwierdziła, że filmowiec może mówić co chce, ale oni jeszcze z nim nie skończyli.

Brzmi jak groźba, ale czas pokaże, czy Jackson faktycznie znów będzie pracował przy „Władcy Pierścieni”. Premiera tego serialu ma się odbyć dopiero w 2021 roku na platformie Amazon Prime.

Kamil Kacperski
Tagi: Władca Pierścieni