27.04.2018 15:05

Slimer z „Pogromców duchów” powstał dzięki kokainie i duchowi Johna Belushi

Najsłynniejszy upiór z „Pogromców duchów” powstał w iście rockandrollowy sposób. Steve Johnson wyjawił jak stworzył postać Slimera. 

Slimer
foto: Pogromcy duchów II

„Pogromców duchów” to jeden z najsłynniejszych filmów lat 80. XX wieku. Historia o grupie uganiającej się za beztrosko hulającymi po Nowym Jorku straszydłami jest tak znana, że nie tak dawno temu postanowiono stworzyć remake. O tej wersji należy zapomnieć, najlepiej oglądając ponownie przygody Pogromców. Steve Johnson - autor efektów specjalny w takich filmach jak „Postrach nocy”, „Duch 2”„Amerykański wilkołak w Londynie” czy „Koszmar z ulicy Wiązów 4”, pracował również przy „Pogromcach duchów”. To właśnie on jest autorem projektów większości postaci występujących w produkcji Ivana Reitmana. Johnson wyjawił w rozmowie z serwisem Bloody Disgusting, jak powstał pomysł na Slimera. 

„Pogromcy duchów” - jak powstał Slimer?

Johnson jest autorem książki „Rubberhead”, w której zdradza kulisy pracy na planach filmowych. W 2018 roku wystartowała akcja crowdfundingowa, w której mistrz efektów specjalnych zbiera fundusze na wydanie 2 części anegdot ze swojej kariery. Pieniądze nie zostały jeszcze zebrane, ale czujemy, że i tak niebawem kinomani poznają kolejne sekrety słynnych produkcji. Z tej okazji serwis Bloody Disgusting odbył rozmowę z Johnsonem. Filmowiec zdradził w niej, jak postał najsłynniejszy z upiorów z „Pogromców Duchów” - Slimer. 2. tom „Rubberhead” nie bez powodu ma podtytuł „Sex, Drugs and Special Effects”. 

Początkowo w rolę Petera Venkmana miał się wcielić John Belushi. Niestety aktor zmarł na krótko przed rozpoczęciem prac nad filmem. Aby złożyć mu hołd, twórcy postanowili powołać do życia ducha, który miał przypominać gwiazdora „Blues Brothers”. Wspominając sobie zielonego stwora, łatwo domyślić się, że to właśnie jego postać była tym hołdem. Okazuje się jednak, że Johnson miał problemy z zaprojektowaniem Slimera. Męczył się nad nim pół roku.

"

To było najgorsze i najbardziej okropne doświadczenie, nad jakim pracowałem z dyrektorami artystycznymi, producentami i reżyserami. Na początku poprosili mnie o „uśmiech z ramionami”, ale zanim się o tym dowiedziałem, to był cholerny koszmar... „13% więcej patosu, dodaj mu uszy, pozbądź się uszu, mniej patosu, więcej patosu, niech ma większy nos, teraz jest za duży, zmniejsz mu nos...”. Jaja sobie robicie? „Niech będzie bardziej kreskówkowy, niech będzie mniej kreskówkowy”. Prawie, ku*wa odciąłem sobie głowę podczas pracy.   "

Po miesiącach ciągłych zmian zleceniodawcy wciąż nie byli zadowoleni, a czas powoli zaczął się kurczyć. Johnsosn bał się, że straci pracę. 24 godziny przed deadlinem, spędził czas na tworzeniu kolejnych szkiców koncepcyjnych i modeli. Posiłkował się przy tym kokainą i zdjęciami głowy Johna Belushi, które dali mu producenci. 

"

Pracowałem przez sześć miesięcy, robiąc setki modeli różnych wersji Slimera i w końcu powiedzieli: „Niech wygląda bardziej jak Belushi”. A ja na to: o czym wy do ch*ja gadacie? Więc wziąłem kupkę portretów Johna Belushi, wysypałem sobie gram kokainy i zacząłem robić ścieżki. Do wieczora wciągnąłem 3 gramy i w paranoi spowodowanej zażyciem kokainy, dosłownie wydawało mi się, że duch Johna Belushi przyszedł do mnie, żeby mi pomóc.  "

Johnson pamięta, że duch aktora zachęcał go do działania i nawet pozował, by artysta mógł uchwycić podobieństwo. W końcu zjawa rozpłynęła się w powietrzu, rzucając na odchodne ostrzeżenie.

"

„Uważaj na to gówno, Steve”. To cię zabije. I tak dzieciaki, Slimer pojawił się w filmie.  "

Niesamowita historia niesamowitej postaci z niesamowitego filmu. Aż strach pomyśleć jakie inne przygody Johnson opisał w swojej nadchodzącej książce. Mistrz efektów specjalnych zapowiedział, że ukażą się jeszcze kolejne 3 tomy. W ten sposób Johnson opowie o wszystkich sekretach z całej kariery. Czekamy! 

Czy Slimer wygląda jak John Belushi?

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Duperele #Pogromcy duchów