20.07.2018 13:58

Superbohaterowie na ekranie: Batman - filmy o Brusie Waynie

Batman jest prawdopodobnie najbardziej znaną postacią komiksową na świecie. W związku z tym, powstało wiele ekranizacji jego przygód, którym się dzisiaj wspólnie przyjrzymy. 

Batman
foto: kadr z wideo

Oto druga część naszego cyklu Superbohaterowie na ekranie, w którym przedstawiamy historię kinowych adaptacji superbohaterów z kart komiksów. Tym razem przyjrzymy się najważniejszemu bohaterowi DC, czyli Batmanowi. W związku z tym, że adaptacji przygód Mrocznego Rycerza jest tak dużo, skupimy się tylko i wyłącznie na aktorskich produkcjach i pominiemy dziesiątki pełnometrażowych filmów animowanych z Batmanem w roli głównej.

Bruce Wayne/Batman to postać komiksowa stworzona przez Boba Kane'a i Billa Fingera. Pierwszy komiks z jego udziałem został wydany w 1939 roku i nosił tytuł „Detective Comics vol. 1 #27”. Po prawie 80 latach obecności w popkulturze Mroczny Rycerz niewątpliwie stał się ikoną i dziś jest uważany za jedną z najważniejszych postaci fikcyjnych na świecie. W związku z tym, studia filmowe dość często podejmowały się przeniesienia jego przygód na ekrany kin. Wychodziło im to różnie, a dzisiaj przyjrzymy się ich próbom. 

„Batman: the Movie” (1966)

Debiut kinowy Batmana nastąpił jeszcze w latach 60., kiedy triumfy święcił serial aktorski oparty na przygodach człowieka-nietoperza. W filmie wystąpiła dokładnie ta sama obsada, co we wspomnianym programie telewizyjnym, a zatem w Batmana wcielał się Adam West, a w roli Robina towarzyszył mu Burt Ward. Cóż, ta era w historii Mrocznego Rycerza ma swoich fanów, ale trzeba przyznać, że jest to zdecydowanie najdziwniejszy okres w życiu tej postaci:

„Batman” (1989) 

Za kamerą stanął Tim Burton, przed nią wystąpili Michael Keaton (Batman) i Jack Nicholson (Joker). Nietypowe dla kina superbohaterskiego połączenie okazało się być strzałem w dziesiątkę, a do dziś rola Keatona jest uważana za wzór tego, jak powinno się grać Batmana. Produkcja stała się przebojem i zarobiła miliony dolarów, a przez niektórych jest uznawana za najlepszy film o Mrocznym Rycerzu. To z niego pochodzą takie sceny, jak wypowiedziane po raz pierwszy słynne „I'm Batman”, czy „tańczyłeś kiedyś z diabłem w blasku księżyca?”. Jednym słowem: klasyk.

„Batman Returns” (1992)

Tak jak wspomnieliśmy - ogromny sukces artystyczny i komercyjny filmu Tima Burtona spowodował, że twórcy przygotowali drugą część filmu. Powrócił zarówno reżyser, jak i wcielający się w Batmana Michael Keaton. Tym razem Mroczny Rycerz musiał stawić czoła Pingwinowi (Danny DeVito) oraz Catwoman (Michelle Pffeifer). Twórcy postanowili jednak stworzyć obraz jeszcze mroczniejszy, niż pierwsza część. Skończyło się tym, że zaniepokojeni rodzice zaczęli zgłaszać skargi na to, że produkcja jest zbyt straszna dla dzieci. Nie mniej, powrót Batmana na pewno był filmem udanym:

„Batman Forever” (1995)

Tim Burton i Michael Keaton zrezygnowali z pracy po kontrowersjach, które narodziły się wokół „Batman Returns”. Studio zauważyło, że sequel zarobił mniej, niż pierwsza część, więc postanowiła, że następny film ma być lżejszy w odbiorze. Na stołku reżysera obsadzono Joela Schumachera, natomiast Keatona zastąpił Val Kilmer. Film zarobił więcej niż poprzednik, ale jednocześnie został gorzej przyjęty przez widzów, a także krytyków. Negatywnie wypowiadano się na temat gry aktorskiej Tommy'ego Lee Jonesa (Two-Face) oraz Jimma Carreya (Riddler), dostało się również Nicole Kidman. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść:

„Batman & Robin” (1997)

Gwiazdorska obsada (Arnold Schwarzenegger, George Clooney, Uma Thurman), wśród której żaden z aktorów nie pasował do swojej roli. Absolutnie idiotyczny scenariusz. Do tego dodajmy jeszcze wstrętne kostiumy, średniej jakości zdjęcia i odrażające dialogi. Co nam wyjdzie? Gniot zwany „Batman & Robin”. Niech najlepszą recenzją tego filmu będzie fakt, że przez 6 najbliższych lat nikt nie zbliżał się do Batmana i jego uniwersum. Wszystko co mogło pójść nie tak, poszło nie tak, a reżyser Joel Schumacher nawet przeprosił publicznie za to, co zrobił z postacią. Jeżeli nie chcecie oglądać wszystkich filmów o Mrocznym Rycerzu, to zdecydowanie polecamy odpuścić właśnie ten:

„Batman Begins” (2005)

Film, który rozpoczął jedną z najlepszych trylogii wszech czasów. Dzieło Christophera Nolana zaskoczyło zarówno widzów, jak i krytyków. Niebanalne podejście do tematu, rozłożenie postaci na czynniki pierwsze, próba urealnienia Batmana, a także genialna obsada (Christian Bale w roli Bruce'a Wayne'a do dziś jest uznawany przez wielu za najlepszego Mrocznego Rycerza) okazały się strzałami w dziesiątkę. „Batman Begins” stał się hitem, a sami wielbiciele Mrocznego Rycerza znaleźli w Nolanie swojego największego idola. Jest to również produkcja, która przyniosła mu ogromną sławę. Bez tego filmu Nolan nie byłby teraz uznawany za jednego z najlepszych reżyserów na świecie:

„The Dark Knight” (2008)

Czy o tym filmie można jeszcze coś powiedzieć? „Mroczny Rycerz” jest współczesnym klasykiem, filmem, który młodzi aspirujący twórcy rozbierają na czynniki pierwsze. Do tego niesamowita rola Heatha Ledgera, który wcielił się w Jokera i został za nią pośmiertnie nagrodzony Oscarem. Wspaniały film, który jest nie tylko świetnym kinem rozrywkowym, ale również wspaniałym studium charakterów. Trzeba obejrzeć, nawet jeżeli nie lubi się produkcji superbohaterskich:

„The Dark Knight Rises” (2012)

Cztery lata po premierze „Mrocznego Rycerza” przyszedł czas na zakończenie trylogii Nolana. Wysoki poziom dwóch poprzednich filmów został mniej więcej trzymany, produkcja była finansowym przebojem, a legenda Batmana została skończona godnie. Bruce Wayne po raz ostatni uratował Gotham, a potem... cóż, jeżeli nie oglądaliście, to nie będziemy wam zdradzać, jak kończy się Trylogia Mrocznego Rycerza:

„Batman v Superman: Dawn of Justice” (2016)

Batman i Superman po raz pierwszy razem na dużym ekranie? To brzmi jak spełnienie marzeń dla milionów fanów na całym świecie. Niestety, okazało się, że produkcja nie dotrzymała pokładanych w niej oczekiwań. Mało tego, okazała się być filmem niepotrzebnie skomplikowanym, momentami nudnym i zdecydowanie za długim. Zack Snyder się nie popisał, ale i tak wiele osób uważało, że Ben Affleck w roli Batmana był najlepszą częścią całego BvS:

„Justice League” (2017)

Na razie filmowe przygody Batmana zamyka obraz o najpopularniejszej drużynie superherosów DC. Podczas realizacji produkcji doszło do wielu problemów, ze stołka reżyserskiego odszedł Zack Snyder, a ucierpiał na tym przede wszystkim film, który nie dość, że zarobił mniej, niż „Legion Samobójców” (w którym Ben Affleck pojawia się gościnnie na kilkadziesiąt sekund), to jeszcze okazał się być po prostu przeciętny. Na razie nie wiemy, czy Ben Affleck powróci do roli Mrocznego Rycerza, ale na razie zapowiada się na to, że już niedługo poznamy nowego Batmana:

Oczywiście na temat Batmana powstało jeszcze wiele filmów i seriali, ale o obecności Mrocznego Rycerza w popkulturze można by napisać kilka prac dyplomowych na studiach. Dlatego skupiliśmy się tylko na tych najważniejszych dziełach. Jeżeli macie zaległości to możemy jedynie życzyć miłego seansu. 

Kamil Kacperski
Tagi: Batman