13.08.2018 10:50

Ta czeska animacja za 3 miliony dolarów spowoduje, że zaczniecie kwestionować swoje zdrowie psychiczne

Czesi też chcieli mieć hit na miarę „Shreka”. Niestety, wyszedł im raczej „Shrek is Love, Shrek is Life”. Z resztą zobaczcie sami.

Ta czeska animacja za 3 miliony dolarów spowoduje, że zaczniecie kwestionować swoje zdrowie psychiczne
foto: kadr z wideo

Nasi południowi sąsiedzi są znani z wielu rzeczy - swojej miłości do piwa, dużego odsetku ateistów wśród ludności, świetnych pisarzy oraz języka, który z jakiegoś dziwnego powodu bardzo bawi Polaków. Niestety, do listy ich kulturowych i społecznych dokonań nie będziemy mogli dopisać animacji „Księżniczka i dobosz”. Bo ona jest zła. Tak bardzo, bardzo zła. 

Może część z was kojarzy tak zwany „G-Mod/ Garry's Mod” stworzony przez Valve na podstawie silnika graficznego do „Half-Life”. Ogólnie rzecz biorąc, to dość proste w obsłudze narzędzie, które pozwala tworzyć zabawne filmiki z grafiką pochodzącą prosto z 2002 roku. Te twory są przygotowywane przez domorosłych artystów, którzy robią je całkowicie za darmo i udostępniają je na Youtube ku uciesze gawiedzi. Jednak twórcy odpowiedzialni za animowaną adaptację bajki braci Grimm dostali prawdziwe pieniądze. I sądząc po budżecie, który wyniósł ponad 3,5 miliona dolarów, były to sumy nie małe. 

Księżniczka i dobosz, czyli witamy w 2002 roku

Naprawdę trudno powiedzieć cokolwiek o tym potworku. Wydaje się, że te miliony amerykańskich dolarów zostały wydane na wszystko, tylko nie na animację. Być może „Księżniczka i dobosz” jest dzieckiem wielu godzin posiedzeń przy dobrym czeskim piwie i legalnej marihuanie. To by tłumaczyło wiele rzeczy. Panie i panowie, bez zbędnego przeciągania - oto czeska animacja za ponad 3,5 miliona dolarów: 

Nie wiemy jak Wy, ale nam odebrało mowę. Jako portal Antyradio.pl wiele razy pisaliśmy o rzeczach złych, takich jak chociażby siostry Godlewskie, czy przeróbki Oasis, a także rzeczach skrajnie złych, jak pierd metal. Ale to wszystko było tworzone przy minimalnym nakładzie finansowym (Godlewskie) lub przy budżecie, na który składał się komputer i słabej jakości kamera. Producenci „Księżniczki i dobosza” zainwestowali w ten film ponad 13 milionów złotych. I jest to nieco przerażające. Jedynym pozytywnym aspektem tej produkcji jest fakt, że 4% przychodów z biletów będzie przeznaczony na potrzebujące dzieci, ale to raczej słabe pocieszenie. 

Kamil Kacperski