30.11.2018 11:55

Widzowie zarzucają filmowi "Bohemian Rhapsody", że nie pokazał całego życia Freddiego Mercury'ego. Co na to Rami Malek?

Niektórzy widzowie krytykują "Bohemian Rhapsody", twierdząc że film nie pokazał całego życia wokalisty zespołu Queen. Rami Malek postanowił obronić biografię.

Rami Malek (Bohemian Rhapsody)
foto: kadr z filmu Bohemian Rhapsody

Grupa Queen to jeden z najsłynniejszych zespołów rockowych w historii muzyki rozrywkowej, a Freddie Mercury nadal jest ikoną dla milionów fanów na całym świecie. Po prawie 30 latach od śmierci wokalisty powstała w końcu fabularna biografia zespołu. Chociaż produkcja Bryana Singera zdobyła dobre recenzje krytyków i widzów, są malkontenci, którym nie spodobały się wszystkie elementy biografii. Jednym z "zarzutów" jest fakt, że "Bohemian Rhapsody" nie pokazuje całego życia Freddiego Mercury'ego. Rami Malek, który wcielił się w piosenkarza, postanowił odeprzeć tę krytykę.

"Bohemian Rhapsody" - Rami Malek broni filmu

Fanom Mercury'ego chodziło głównie o niepełne ukazanie biografii wokalisty. Film kończy się bowiem na kilka lat przed jego śmiercią, dokładnie w roku 1984 podczas koncertu Live Aid. Aktor rozmawiał z The Hollywood Reporter i postanowił wyjaśnić, czemu produkcja w znacznym stopniu okroiła wydarzenia z życia Mercury'ego i zespołu Queen.

"

Wiem, że ci ludzie chcieli świętować życie Freddiego w ciągu tych dwóch godzin i definitywnie włożyliśmy wielki wysiłek w stworzenie tego hedonistycznego, lubieżnego filmu. Myślę, że wszyscy pokochalibyśmy szersze ukazanie wątku relacji Freddiego z Jimem [Huttonem], który trwał do końca jego życia. Ta relacja była absolutnie piękna i gdyby zależało to ode mnie, rany, z przyjemnością dodałbym kolejną godzinę do filmu i wypełnił nią kilka luk. Nie da się zrobić idealnej, wyczerpującej historii o człowieku, któremu poświęcono niezliczoną ilość dokumentów i miniserii. Wiem, że zawsze będą pojawiać się sprzeczne zdania na temat tego filmu. Nie ma innej opcji. Można zrobić inną wersję filmu, ale musieliśmy się skupić na konkretnym wycinku jego biografii i od początku planowaliśmy zakończyć na Live Aid. "

Malek postanowił przenieść uwagę rozczarowanych widzów z niepełnej biografii Queen na zamysł twórców, którzy nie bez powodu ukazali historię zespołu w ten, a nie inny sposób. Członkowie grupy są zadowoleni z tego, jak ukazano ich historię. Gitarzysta Brian May jest szczególnie zadowolony z występu Maleka. Muzyk uważa, że aktor zasługuje za tę kreację na Oscara.

"Bohemian Rhapsody" - jak Rami Malek przeistoczył się we Freddiego Mercury'ego?

Aktor rozmawiał również z portalem Cinema Blend, gdzie zdradził, jak wyglądały przygotowania do roli słynnego muzyka. Malek chciał wypaść jak najlepiej, więc zanim wszedł na plan, poprosił producenta filmu Grahama Kinga o możliwość podszkolenia swoich umiejętności technicznych. 

"

Poprosiłem Grahama o lekcje śpiewu i gry na fortepianie. A wiedziałem, że muszę oddać jego [Mercury'ego] spontaniczność. On nie uczył się tańca. Za każdym razem, kiedy wchodził na scenę, nikt nie wiedział, co zrobi. Wiedziałem, że muszę się zmusić do tego samego. Zdałem sobie sprawę, że żeby to zrobić nie mogę pracować z choreografem, muszę mieć kogoś, kto pomoże mi z ruchem, kogoś, kto pomoże odkryć mi impet, który sprawiał, że on robił, co robił. Jego każdy gest nadgarstkiem był elegancki, czasami delikatny, a czasami agresywny w zależności od jego humoru. Musiałem znaleźć jego ludzkość - jakie miał konflikty i odkryć wszystkie jego strony, ponieważ wiedziałem, że było coś więcej niż Freddie Mercury - mężczyzna, który trzymał w garści swoją publiczność. "

Film "Bohemian Rhapsody" wszedł na ekrany polskich kin 2 listopada 2018 roku. W pierwszym tygodniu wyświetlania produkcję zobaczyło 162,7 tys. osób, tym samym detronizując dotychczasowego lidera w naszym kraju - film Wojciecha Smarzowskiego pod tytułem "Kler".

Sergiusz Kurczuk
Tagi: Freddie Mercury Bohemian Rapsody Rami Malek