05.03.2018 18:27

Zack Snyder potwierdził odniesienie do Robina ukryte w filmie „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”

Okazuje się, że w filmie „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” ukryto kilka aluzji do Jasona Todda, czyli drugiego Robina. Jeden z fanów odkrył nawiązanie do młodego herosa w garażu Bruce'a Wayne'a. 

Ben Affleck jako Batman
foto: kadr z filmu „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”

Film Zacka Snydera z 2016 roku nie stał się ulubioną produkcją z największymi herosami DC w rolach głównych, ale są fani, których ucieszy informacja o nowym Easter eggu odnalezionym prawie po 2 latach od dnia premiery. Żeby było ciekawiej, nawiązanie odnosi się do jednego z ikonicznych pomocników Batmana, dobrze znanego wszystkim czytelnikom komiksów o Mrocznym Rycerzu. Chodzi o Jasona Todda, czyli drugiego Robina. Postać miała dość niemiłe spotkanie z Jokerem. Nawiązanie do tego wydarzenia z komiksów pojawiło się już w zwiastunie filmu Snydera. Chodzi o kostium Robina „ozdobiony” przez Księcia Przestępców. Niestety samego Todda w filmie nie było, a jego historia została jedynie zasugerowana, ale okazuje się, że zniszczony kostium, to nie jedyna aluzja do Robina.

strój Robina z filmu „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”

„Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” - nowy Easter egg

Jeden z fanów jakiś czas temu wysnuł ciekawą tezę. W filmie Snydera Batman przedstawiony jest w manierze znanej fanom twórczości Franka Millera. Bohater jest doświadczony przez ciężkie życie i jeszcze bardziej pogrążony w mroku niż zazwyczaj. W scenie treningu, która dzieje się w garażu Wayne'a, na ułamek sekundy widać zniszczony motocykl (0:41 sekunda w poniższym wideo).

Fan zobaczył w pojeździe kolejne nawiązanie do komiksów, ale nie był pewien, czy odnosi się do Robina, czy może to stary motocykl Batmana. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się w serwisie Vero. Okazało się, że Zack Snyder postanowił odpowiedzieć widzowi. Pod pełną ciekawości dyskusją pojawił się w końcu post reżysera, który rozwiał wszelkie wątpliwości.

"

Lubię myśleć, że należał do Robina, a Bruce nie jest w stanie się go pozbyć. "

Ten mały, wydawałoby się, nic nie znaczący element scenografii, bardzo dużo mówi o postaci granej przez Bena Afflecka oraz o świecie, który Snyder powołał do życia. To miejsce, w którym Batman stracił przyjaciela i chłopaka, którego traktował jak własnego syna. Wciąż nie może zapomnieć o tragedii, którą w jego życiu wyrządził Joker. Przy okazji reżyser nie poszedł na łatwiznę i nie zaprezentował widzom kolejnej łopatologicznej historii wprowadzającej widza w świat przedstawiony. Zamiast tego postanowił umieścić akcję swojego filmu w pewnej zastanej rzeczywistości i posługiwać się niedopowiedzeniami zostawionymi dla wiernych fanów komiksów DC. Nie wszystkim widzom narracja Snydera przypadła do gustu, ale przynajmniej w tym filmie nie było sutków i campowego posmaku sławetnej produkcji pod tytułem „Batman i Robin”

To nie pierwszy Easter egg potwierdzony w ostatnim czasie przez Snydera. Reżyser zdradził również teorię dotyczącą Supermana w „Lidze Sprawiedliwości”. Czy filmowiec będzie miał jeszcze okazję opowiedzieć historię dziejącą się w uniwersum DC? Przekonamy się za jakiś czas.

Sergiusz Kurczuk
Tagi: Batman v Superman: Świt sprawiedliwości Batman Zack Snyder