06.12.2016 09:48

Bernardo Bertolucci: Kontrowersje wokół sceny gwałtu są niedorzeczne

Po tym, jak wybuchła bomba kontrowersji wokół „Ostatniego tanga w Paryżu” głos postanowił zabrać reżyser obrazu, Bernardo Bertolucci.

Bernardo Bertolucci: Kontrowersje wokół sceny gwałtu są niedorzeczne
foto: East News; materiały prasowe

O scenie gwałtu przy użyciu masła na Marii Schneider zrobiło się głośno po tym, jak sławy Hollywood zaczęły w mediach społecznościowych wyrażać swoje oburzenie na sekwencję z filmu z 1972 roku. Niektórzy twierdzili wręcz, że reżyserowi powinny zostać odebrane zdobyte nagrody za ten film. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że fakty, wokół których narósł medialny szum, były znane nie od dziś. W tej sprawie przemówił Bernardo Bertolucci, mówiąc, że cała afera jest po prostu „niedorzeczna”:

"

Chciałbym po raz ostatni wyjaśnić niedorzeczne nieporozumienia dotyczące „Ostatniego tanga w Paryżu”. Kilka lat temu w Cinémathèque Française zostałem spytany o szczegóły słynnej sceny z masłem. Być może nie wyraziłem się zbyt jasno, ale zdecydowaliśmy z Marlonem Brando, żeby nie informować Marii o użyciu masła. Chcieliśmy jej spontanicznej reakcji z tytułu tego niewłaściwego użycia produktu. To właśnie tu spoczywa źródło nieporozumienia. Niektórzy myślą, że Maria nie została poinformowana o akcie przemocy na niej. To nieprawda. "

To zresztą pokrywa się z tym co mówiła sama zainteresowana w wywiadzie z 2007 roku. Wówczas także twierdziła, że zaskoczeniem było dla niej samo masło dodając, że nie doszło do prawdziwego aktu seksualnego. Co jeszcze powiedział Bertolucci?

"

Maria wiedziała wszystko, bo przeczytała scenariusz, gdzie całość sceny była opisana. Jedyną nowością był pomysł z masłem. I to, jak się dowiedziałem wiele lat później, ją uraziło. Nie przemoc, której stała się przedmiotem w tej scenie i która była zapisana w scenariuszu. "

Za życia Maria Schneider oskarżała reżysera o to, że obrabował ją z jej młodości, gdyż, jak twierdziła, była traktowana jako symbol seksu, nie zaś jak poważna aktorka. Bertolucci na te zarzuty odpowiadał tym, że tak naprawdę będąc jeszcze bardzo młodą nie potrafiła sobie poradzić z ogromnym sukcesem, z jakim spotkało się „Ostatnie tango w Paryżu”.

Wiele aktorek w przeszłości uważało, że udział w danym dziele zrujnował ich życie lub że czuły się wykorzystane przez konkretnego reżysera. Za przykład może tu posłużyć m.in. znana z „Lśnienia” Shelley Duvall, Tippi Hedren, która wystąpiła w „Ptakach” Alfreda Hitchcocka lub też Adèle Exarchopoulos z „Życia Adeli - Rozdział 1 i 2”.

Robert Skowronski
Tagi: #News