03.11.2016 11:27

George Romero: „The Walking Dead” i „World War Z” zabiły filmy o zombie

Popularny serial i wysokobudżetowa produkcja z Bradem Pittem według człowieka, który utrwalił wizerunek zombie w popkulturze, zabiły filmy o żywych trupach. Dlaczego?

George Romero: „The Walking Dead” i „World War Z” zabiły filmy o zombie
foto: UNIVERSAL PICTURES / GIBSON, MICHAEL / East News

John Carpenter, który zmieszał z błotem Roba Zombie, nie szczędził też obelg pod adresem „The Walking Dead”. W jego ślady poszedł George Romero. Ten sam, który w 1968 roku pokazał światu przełomową dla gatunku „Noc żywych trupów”.

Dziś, kiedy każdy mówi o ofiarach Negana, a część z tych osób ekscytuje się perspektywą tego, że David Fincher stanie za kamerą przy „World War Z 2”, Romero gardzi gatunkiem, który sam niegdyś wniósł na salony. Powód jest prosty. Jego zdaniem filmy o żywych trupach stały się zbyt mainstreamowe, a winę za to ponoszą wymienione wcześniej produkcje:

"

Z powodu „World War Z” i „The Walking Dead” nie jestem w stanie przebić się ze skromnym filmem o zombie z podłożem społeczno-politycznym. Kiedyś mogłem to zrobić ukrywając przesłanie w tle, a na pierwszy plan wysuwając akcję. Teraz to niemożliwe, bo kiedy wspomina się słowo „zombie” można usłyszeć: „Brad Pitt zapłacił 400 milionów, żeby to zrobić”. "

Oburzenie George'a Romero jest zrozumiałe, gdyż twórca miał w planach nakręcenie kontynuacji swojego „Survival of the Dead” z 2009 roku. Wszystko było już przygotowane, ale pojawił się problem na etapie zbierania funduszy. Po prostu w projekcie nie widziano potencjału kasowego na miarę „The Walking Dead”:

"

W 2007 roku moje „Kroniki żywych trupów” ni z tego, ni z owego zdołały zarobić. Byłem tym zaślepiony. Jeden z producentów zaproponował zrobienie kolejnego filmu, ale nie wiedziałem o czym miałbym mówić. „Kroniki żywych trupów” opowiadały o tym, jak media społecznościowe nas dziś prześladują, ale na tym wyczerpałem temat. Miałem plan utrzymać kolejny obraz w klimacie westernu, a następny miał być filmem noir. Zrobiłem western, nikomu się nie spodobał, a drugi projekt odszedł w niepamięć. Niewiele później ukazało się „The Walking Dead”. Teraz trzeba robić filmy o zombie siejących spustoszenie, a nie o to mi chodzi. "

Fanów „The Walking Dead” jest prawdopodobnie tyle samo co samych zombie w serialu. Ponadto stacja AMC zamówiła już 8. sezon produkcji, więc frustracja George'a Romero raczej szybko nie opadnie, a furtka dla niego się nie otworzy. Jest to jednak zasłużony reżyser otoczony kultem, więc wcześniej czy później może znajdzie ktoś, kto będzie chciał sypnąć groszem, aby zobaczyć kolejny obraz o umarlakach podpisany przez Romero.

Reżyser chyba nie powinien tez winić Roberta Kirkmana czy Brada Pitta o zastaną sytuację. Widocznie takie są potrzeby widzów, a rynek się zwyczajnie do nich dostosowuje.

Robert Skowronski
Tagi: News The Walking Dead