30.01.2017 09:38

Irański reżyser nie pojawi się na rozdaniu Oscarów przez Donalda Trumpa

Polityka Donalda Trumpa już zaczyna mieć wpływ na sztukę, w tym wypadku na galę rozdania Oscarów.

Irański reżyser nie pojawi się na rozdaniu Oscarów przez Donalda Trumpa
foto: AFP/EAST NEWS

45. prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał dekret ws. ograniczenia napływu do USA imigrantów i uchodźców. Założeniem jest nieprzepuszczanie przez granice islamskich terrorystów, ale okazuje się, że nowe prawo bije też w nominowanych do Oscara twórców.

Dekret zawiesza wydawanie przez Stany Zjednoczone wiz obywatelom siedmiu krajów, których większość mieszkańców stanowią muzułmanie. Wśród nich znajduje się Irak, Iran, Syria, Sudan, Libia, Jemen i Somalia. Tak się składa, że z Iranu pochodzi Asghar Farhadi nominowany przez Akademię w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny za „Klienta”. Twórca jeszcze w 2012 roku dostał statuetkę za najlepszy film nieanglojęzyczny dla „Rozstania”.

Rozporządzenie Donalda Trumpa zaowocowało tym, że Farhadi nie będzie mógł się pojawić na gali, która odbędzie się 26 lutego 2017 roku w Dolby Theatre w Los Angeles. Na tę sytuację zareagowali już irańscy twórcy chcąc zbojkotować to wydarzenie, swoje zdanie wyraziła również Akademia:

"

Celebrujemy osiągnięcia w sztuce filmowej, która stara się przekraczać granice i przemawiać do widzów na całym świecie nie zważając na narodowość, etniczność i różnice religijne. Jako zwolennicy filmowców - i praw człowieka - uważamy za niezwykle niepokojące, że Asghar Farhadi, reżyser nagrodzonego Oscarem irańskiego „Rozstania”, wraz z obsadą i ekipą odpowiedzialną za tegorocznego „Klienta”, mogą zostać pozbawieni możliwości przylotu do USA z powodu ich religii lub miejsca pochodzenia.  "

Sam zainteresowany wyznał, że nawet, gdyby w stosunku do jego osoby uczyniono wyjątek i dostałby wizę, to i tak nie ma zamiaru pojawiać się na gali. W swoim oświadczeniu skrytykował Donalda Trumpa:

"

W ciągu ostatnich kilku dni, pomimo niesprawiedliwych okoliczności, które pojawiły się w stosunku do imigrantów i osób podróżujących z kilku krajów do Stanów Zjednoczonych, moja decyzja pozostaje taka sama (...). Wielu amerykańskich przedstawicieli branży i Akademii jest przeciwna fanatyzmowi i ekstremizmowi, które dziś objawiają się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Tak jak powiedziałem mojemu dystrybutorowi w Stanach Zjednoczonych w dniu ogłoszenia nominacji - mam zamiar uczestniczyć w gali i wciąż wierzyłem, że będę obecny na tym wielkim kulturalnym wydarzeniu. Wygląda jednak na to, że jest to uzależnione od wielu „jeśli” i „ale”, co jest dla mnie nieakceptowalne, nawet jeśli specjalnie dla mnie zostanie wprowadzony wyjątek.  "

Do protestu przeciwko polityce Trumpa, która odbiła się na Oscarach, przyłączyło się wielu artystów z Hollywood.

Robert Skowronski
Tagi: News