21.03.2016 10:28

Miles Teller o przesłuchaniu do roli Hana Solo

„Gwiezdne wojny” zostały pokochane przez całe pokolenia. Do rzadkości należy, żeby ktoś nie widział sagi. Jednak Miles Teller dopiero niedawno nadrobił te zaległości.

Miles Teller o przesłuchaniu do roli Hana Solo
foto: Collection Christophel / East News

Gwiazdor „Whiplash” ubiegał się o rolę młodego Hana Solo w spin-offie „Gwiezdnych wojen”. Ostatecznie twórcy odrzucili jego kandydaturę i dziś o angaż stara się już tylko trójka aktorów - Alden Ehrenreich, Jack Reynor i Taron Egerton.

Teller miał jednak okazję rozmawiać z reżyserami dzieła, którymi są Phil Lord i Chris Miller. Duet określił się mianem wielkich fanów gwiezdnej sagi i być może młody aktor nie przypadł im do gustu ze względu na to, że nie pała on taką samą miłością do serii jak oni. Młody aktor wyznał, że z „Gwiezdnymi wojnami” zapoznał się dopiero ze względu na casting do roli Hana Solo:

"

Nigdy nie oglądałem oryginalnej sagi. Zaległości nadrobiłem dopiero jakiś miesiąc, albo kilka tygodni przed przesłuchaniem. Po prostu pomyślałem, że powinienem sprawdzić o co w tym chodzi. Kocham Harrisona Forda. Stworzył świetną postać. Uwielbiam tę markę. Wiele osób mogło zagrać tę rolę w niewłaściwy sposób, a Harrison stworzył nastrój i jest męski. To wielki aktor - gdy widzisz jego wyraz twarzy i to co robi uświadamiasz sobie jego siłę. Jest najfajniejszym gościem i ma świetne cechy. "

Solowy film o Hanie Solo ma się rozgrywać 15 lat przed tym, jak poznał on Luke'a Skywalkera i Obi-Wana Kenobiego, a nawet Chewiego. Ma to być historia tego, jak bohater stał się przemytnikiem, złodziejem i awanturnikiem. Obraz według planów ma mieć swoją premierę w maju 2018 roku, zaś zdjęcia mają ruszyć w styczniu 2017 roku.

Ciężko powiedzieć czy dzieło Lorda i Millera okaże się sukcesem. Z pewnością jednak nie powiodło się filmowi „Fantastyczna Czwórka”, w którym zagrał Miles Teller. Obraz zgarnął dwie Złote Maliny i spotkał się z miażdżącą oceną krytyki. Według aktora nie jest to zasłużona opinia:

"

Ludzie myślą, że jak się zrobi coś jak „Fantastyczna Czwórka” i to nie wyjdzie, to znaczy, że się do tego nie przyłożyło. Nad złymi filmami lub tymi, które zakładało się, że będą lepsze, pracuje się jeszcze ciężej, bo coś z nimi nie gra. Wydaje mi się, że ta krytyka wobec nas nie była sprawiedliwa. To niedobrze, że obraz taki jak ten stał się skazą, bo wiele utalentowanych osób ciężko przy nim pracowało, a tylko garść obrała przy nim zły kierunek. "

Aktor uważa, że „Fantastyczna Czwórka” swoje niepowodzenie zawdzięcza nieudanemu scenariuszowi:

"

Chyba George Clooney powiedział, że można zrobić zły film z dobrego scenariusza, ale nie da się już na odwrót. To prawda. Jeżeli jest się na pozycji, gdzie można powiedzieć „wstrzymuję się ze wszystkim dopóki te wykropkowane miejsca w scenariuszu nie będą takie jakie powinny być”, to jest się na pożądanej pozycji. Znam zdobywających Oscary aktorów, którzy powiedzieli mi, że każdego dnia zmagali się z tym, żeby scenariusz wyglądał, tak jakby tego chcieli. Zawsze walczyli o najlepszą wersję. "

Pełnej rozmowy z Milesem Tellerem możecie posłuchać poniżej:

A Wy kiedy po raz pierwszy widzieliście „Gwiezdne wojny”?

Robert Skowronski
Tagi: News Star Wars Miles Teller