11.09.2019 08:58

Nie żyje gwiazda z horroru George'a Romero "Szaleńcy"

Smutne wieści dla miłośników twórczości George'a Romero. Odeszła Lane Carroll, która wcieliła się w Judie w horrorze pod tytułem "Szaleńcy".

Szaleńcy
foto: kadr z filmu Szaleńcy

7 września 2019 roku odeszła aktorka, która zagrała w jednym z filmów Geroge'a A. Romero. Chodzi o Lane Carroll, która wystąpiła w horrorze "Szaleńcy" z 1973 roku.

"Szaleńcy" - nie żyje Lane Carroll

Informacje o śmierci Carroll podał Lawrence DeVincentz - wielki pasjonat twórczości Romero, który ostatnimi czasy pracował z aktorką przy nadchodzącym wydarzeniu Living Dead Weekend. DeVincentz złożył poruszający hołd Carroll na swoim Facebooku.

"

Wiem, że wielu z was słyszało, ale na wypadek, gdyby było inaczej - Lane Carroll z "Szaleńców" odeszła podczas snu dzień temu. Zeszłej nocy zbierałem wszystkie moje materiały dotyczące Lane. Miałem zamiar zeskanować te artefakty, by stworzyć zdjęcia wysokiej jakości, gotowe do druku, żeby Lane mogła je podpisać podczas Living Dead Weekend. Miała być naszym gościem na wydarzeniu, które odbędzie się za kilka tygodni. Niestety odeszła. 

Muszę wam trochę o niej opowiedzieć. Rozmawiałem z nią przez ostatnie kilka miesięcy i wydawała się podekscytowana, że nas odwiedzi. Powiedziała nam, że pojawiła się niepodpisana na okładce pierwszego numeru "National Lampoon Magazine". Zdradziła nam też, że występowała w filmie Russa Meyera "Motorpsycho!" jako Holle K. Winters. Potem powiedziała mi, że jej zdjęcie z "National Lampoon Magazine", przysporzyło jej wiele pracy, gdy tworzyła swoje portfolio i sprawiło, że trafiła nawet do "Playboya" (więcej o tym później). Więc tak, jak powiedziałem, bardzo dużo rozmawialiśmy i opowiedziałem jej o pracy, którą wykonałem przy Blu-rayowych wersjach wielu filmów, między innymi "Szaleńców" oraz o tym, że zreprodukuję jej zdjęcia na następne wydarzenie. Powiedziała, że jest pod wrażeniem i zapytała mnie, czy zaprojektowałbym okładkę następnej książki, nad którą pracuje. Oczywiście się zgodziłem, odparła, że nie była zadowolona z okładki swojej pierwszej książki, którą stworzyła sama. Powiedziała: Proszę bardzo. Ten jeden kontakt sprawił, że moje życie stało się o wiele bardziej wartościowe. Nie masz pojęcia jak trudno jest znaleźć kogoś kompetentnego, do zaprojektowania okładki". Była szczęśliwa, że chciałem jej pomóc. Niestety teraz nigdy to nie nastąpi.

Była tak miła i urocza i myślę, że czekała na udział w Living Dead Weekend. Po tym, jak zdradziła mi, że pojawiła się w "Playboyu", moim zadaniem stało się ją odszukać. Po kilku tygodniach przeglądania numeru po numerze znalazłem zdjęcia, na których mogła się znajdować. Moja ostatnia prywatna wiadomość do niej miała miejsce trochę ponad tydzień temu. Pokazałem jej swoje znalezisko i zapytałem, czy to ona. Nigdy nie dostałem odpowiedzi, a zawsze odpowiadała na moje wiadomości raczej szybko. Nic sobie z tego nie zrobiłem i pomyślałem, że jest pewnie zajęta i cierpliwie czekałem na odpowiedź. I nagle dziś świat obiegła wiadomość o jej śmierci i już wiedziałem, że się do mnie nie odezwie.

Lane była pasjonatką życia - tak można w skrócie powiedzieć. Aktorka i pisarka to tylko jej kilka profesji. Robiła tak wiele rzeczy. Wspomniałem tylko o wierzchołku góry lodowej. Czekałem, żeby ją poznać osobiście po naszych rozmowach i myślę, że ona miała tak samo. To byłoby tak niesamowite i pocieszające dla niej, gdyby spotkała się z fanami filmów, w których dawno temu wystąpiła. To byłby jej pierwszy tego typu występ, w którym świętowano by jej filmy. Niestety tak się nie stanie. Wszyscy z Living Dead Weekend myślą o niej i jej rodzinie w tym trudnym momencie. Jestem trochę zdruzgotany. Nie znałem jej wybitnie dobrze, to były po prostu miłe pogawędki i naprawdę czekałem na spotkanie z nią. Jej odejście jest wielką stratą dla nas wszystkich. Osobiście mam nadzieję, że jest w lepszym miejscu. Zawsze będę o niej myślał i o tym, jak mogło być.

Spoczywaj w pokoju Lane. Już za tobą tęsknimy.

Pozdrawiam,

Larry "

Aktorka odeszła podczas snu w nocy z 7 na 8 września 2019 roku. "Szaleńcy" nie byli jedynym horrorem, w którym wystąpiła Carroll.

Zagrała również w dreszczowcu z 1965 roku zatytułowanym "Motorpsycho!" w reżyserii Russa Meyera pod pseudonimem Hollie K. Winters. Jej twarz pojawiła się również na okładce pierwszego numeru magazynu "National Lampoon Magazine". 

Niestety Carroll nie pojawi się na Living Dead Weekend, gdzie miała spotkać się z fanami i rozdać zdjęcia z autografami wiernym fanom twórczości Geroge'a A. Romero.

Zobacz też: Odnaleziono nigdy niewydany film George'a Romero sprzed 45 lat. Czy trafi do kin?

Tagi: News George A. Romero Horror