02.05.2016 21:12

Palące postacie w filmach dla dzieci będą zakazane?

Filmy przeznaczone dla najmłodszych mogą prowadzić do patologii i powstawania uzależnień? Według niektórych tak, dlatego powstał pozew przeciwko wielkim hollywoodzkim studiom.

Palące postacie w filmach dla dzieci będą zakazane?
foto: kadr z filmu

Dokumenty sądowe zostały skierowane do instytucji Motion Picture Association of America, National Association of Theatre Owners oraz studiów Disney, Paramount, Sony, Universal i Warner Bros. Skąd ten zbiorowy pozew? Punktem zapalnym, i to dosłownie, był sprzeciw wobec pokazywaniu w filmach dla najmłodszych postaci, które palą papierosy. Dotyczy to obrazów oznaczonych kategorią wiekową G, PG lub PG-13. Jest to odbierane jako duże zaniedbanie, wprowadzenie w błąd i naruszenie obowiązku poinformowania o tym, że w danym dziele pojawiają się treści nieodpowiednie dla dzieci.

Eksperci zdrowotni twierdzą, że jeżeli sąd nie nakaże studiom przeznaczania takich filmów dla starszych widzów, to 3,2 miliona dzieci w Ameryce zacznie sięgać po papierosy, a 1 milion z nich umrze przedwcześnie z powodu chorób związanych z paleniem tytoniu, takich jak: rak płuc, choroby serca i rozedma płuc. Spór dotyczy systemu kwalifikacji filmów, który pojawił się w 1960 roku i został wprowadzony przez ówczesnego przewodniczącego MPAA, Jacka Valentiego. Chciał on wyprowadzić Hollywood z ery kodów moralności i samoregulacji.

Badania pokazują, że obowiązujący system oceny filmów jest pomocny dla rodziców. Jednak wskazują też oni, że jeżeli chodzi o pokazywanie palenia na ekranie, to nie jest ono uwzględniane przy obecnym sposobie kwalifikacji. Oburzenie wzbudziły zwłaszcza takie obrazy, jak: „Głupi i głupszy bardziej”, „Transformers: Wiek zagłady” i „Iron Man 3” (w tych trzech przypadkach mamy do czynienia z dziełami kierowanymi do nastolatków, ale też przyciągającymi młodych odbiorców).

Hollywood postrzega pozew jako cios wobec Pierwszej Poprawki. Według właścicieli studiów filmowych i kin kategorie wiekowe nie są wyznacznikiem odpowiednich pod względem społecznym wartości, a raczej służą odzwierciedleniu tego, co większość amerykańskich rodziców pomyśli o tym czy dany obraz jest stosowny dla ich pociech.

Przedstawiciele studiów bronią się tym, że oczywistym jest, że jeżeli dzieło ma kategorię wiekową niższą niż R, to nie oznacza to, że nie ma w nim treści dotyczących użycia tytoniu. Twierdzą także, że nie można ich oskarżać o wprowadzanie w błąd, bo po prostu nigdy nie zaprzeczali temu, że w filmach dla dzieci postacie palą papierosy.

Hollywoodzcy decydenci piszą w swoim oświadczeniu dotyczącym sprawy:

"

Powód twierdzi, że w ciągu ostatnich czterech lat kupił bilety dla swoich dzieci, aby zobaczyć filmy o kategorii wiekowej PG-13. Miały one zawierać sceny z użyciem tytoniu – chodzi m.in. o dwie części z trylogii „Hobbit”. "

Przedstawiciele studiów burzą się, że w przyszłości mogą zostać zmuszeni do przyznawania kategorii R dziełom, w których widzowie mogą uświadczyć scen z hazardem, spożywaniem napojów gazowanych i fast foodów czy ze sportami kontaktowymi.

Trzeba przyznać, że sprawa faktycznie wydaje się kuriozalna. Z dzieciństwa pamiętamy całe mnóstwo filmów animowanych, które podlegałyby pod wystosowany pozew. W żaden sposób nie wydają się one nie demoralizujące, a wręcz odwrotnie, a to dlatego, że oferują uniwersalne przesłania o miłości czy przyjaźni.

Robert Skowronski
Tagi: News