02.01.2019 14:46

Scarlett Johansson o walce z porno z jej udziałem: to przegrana sprawa

Filmy porno ze Scarlett Johansson oglądane są w internecie miliony razy, mimo że aktorka nigdy w nich nie występowała – stworzyło je oprogramowanie deepfakes, potrafiące w realistyczny sposób nałożyć wybraną twarz na ciało kogoś zupełnie innego.

Scarlett Johansson
foto: kadr z wideo

Sztuczna inteligencja potrafi robić prawdziwe cuda – dzięki programowi FakeApp wystarczy pokazać algorytmom wystarczająco dużo zdjęć wskazanej osoby, żeby algorytmy mogły w przekonujący sposób nałożyć jej wygląd na już istniejący film.

Jak każde narzędzie, może być ono wykorzystane na różne sposoby – w internecie pojawiły się zarówno przeróbki znanych filmów, pokazujące jak wyglądałyby z innymi aktorami, jak i fantazje dotyczące zobaczenia aktorek w intymnych sytuacjach. Tych ostatnich, pokazujących „w akcji” między innymi Gal Gadot, pojawiło się prawdziwe zatrzęsienie, z czego pokazywane w nich gwiazdy nie są oczywiście zadowolone.

Nie pomogły nawet deklaracje stron porno o zakazie publikowania takich treści – Pornhub obiecywał co prawda, że nie znajdzie się już u niego więcej takich filmów, koledzy donoszą nam jednak, że specjalnych kłopotów związanych z wyszukanie wideo deepfakes nie mieli.

Scarlett Johansson komentuje porno deepfakes z jej udziałem

Beznadziejność nowego wcielenia walki z wiatrakami zauważają powoli dotknięte filmami deepfakes gwiazdy – między innymi Scarlett Johansson, która stała się obiektem marzeń i westchnień wielu internautów na fali popularności granej przez nią w MCU Czarnej Wdowy.

"

Nic nie powstrzyma chętnych od skopiowania i wklejenia mojego lub czyjegokolwiek innego wizerunki na inne ciała i sprawienia, że będzie to wyglądało tak przerażająco realistycznie, jak można sobie wyobrazić. Fakt jest taki, że próba bronienia się przed internetem i panującej w niej deprawacją jest z góry skazana na porażkę. "

Problemy gwiazd mają także swoje drugie dno – jak wiadomo, branża porno bardzo chętnie korzysta z nowinek technologicznych (na marginesie można zauważyć, że jeden z portali oferuje dzięki deepfakes wstawienie wizerunku zamawiającego do wybranego przez siebie filmu porno, tak by wirtualnie uprawiać seks ze swoją ulubioną gwiazdą).

Rozwiązaniu przyglądają się też już zapewne uważnie wytwórnie filmowe, dla których stworzenie wirtualnej gwiazdy, osadzanej na ciałach statystów, może okazać się bardziej opłacalne, niż korzystanie z prawdziwych aktorów – a kto wie, może w filmach powstających w krajach znanych z lekceważenia praw autorskich grać będą całe tabuny spiraconych gwiazd.

Słyszeliście o deepfakes?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: News