04.05.2018 15:37

Scenarzyści „Avengers 4”: „Nie stanie się to, czego się spodziewacie”

„Avengers 4” będzie ciągiem dalszym walki herosów z potężnym Thanosem. Okazuje się, że niektóre decyzje scenarzystów mogą być trwałe. 

Avengers 4
foto: materiały promocyjne

UWAGA! Artykuł zawiera spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność!

Film „Avengers: Infinity War” wprawił widzów w konsternację. Niby większość, szczególnie czytelnicy komiksów Marvela, spodziewała się masakry, której dokonał Thanos, ale wiele osób wciąż jest w szoku decyzji twórców filmu. W końcu Szalony Tytan zdobył nieograniczoną niczym moc i pozbył się bardzo wielu superbohaterów. Oczywiście pojawiły się już teorie, kto powróci z zaświatów, tym bardziej że finałowa scena wcale nie musi oznaczać, że połowa ludzkości w ogóle zginęła. W każdym razie fani MCU z niecierpliwością czekają na 4. część „Avengers”, w której zobaczymy zakończenie starcia z Thanosem. Scenarzyści filmu postanowili uchylić rąbka tajemnicy. 

Thanos (Josh Brolin)

„Avengers 4” - co wydarzy się w filmie?

Zwyczajne pstryknięcie palcami spowodowało, że połowa populacji wszechświata po prostu przestała istnieć. Teoretycznie, zdobywając Rękawicę Nieskończoności, da się odwrócić ten proces. To, że pewne wskrzeszenia są oczywiste wiedzą wszyscy widzowie interesujący się planami Marvel Studios. W końcu w produkcji są sequele solowych przygód herosów, którzy wyparowali. Oznacza to, że o kilku superbohaterów nie trzeba się bać. Oczywiście są optymiści, którzy uważają, że każda śmierć sił dobra zostanie cofnięta i wszystko wróci do normy. Scenarzyści „Avengers 4” - Christopher Markus i Stephen McFeely, rozwiewają jednak te nadzieje. Markus zdradził, jaki będzie charakter produkcji w rozmowie z serwisem Buzzfeed.

"

[„Avengers 4”] Nie stanie się to, czego się spodziewacie. To zupełnie inny rodzaj filmu niż myślicie. Poza tym [śmierci są] prawdziwe. Chcę tylko powiedzieć, że to było naprawdę i im szybciej to zaakceptujecie, tym szybciej będziecie mogli wejść na kolejny poziom żałoby.  "

Do tej brutalnej wypowiedzi swoje trzy grosze dorzucił też McFeely.

"

Ujmę to tak, myślę, że [„Infinity War”] jest dość dojrzałym filmem jak na blockbuster. Oczywiście miałem przy nim sporo zabawy, ale o raju, stał się bardzo dojrzały. Druga część też jest dojrzała. Jest robiona przez to samo studio, przez tę samą ekipę filmową. Była pisana w tym samym czasie i kręcona w tym samym czasie [co „Infinity War”]. "

Scenarzyści rozsiewają dość mroczną wizję „Avengers 4”. Rzeczywiście obie części były nagrywane mniej więcej w tym samym czasie, więc w zasadzie można traktować je jako całość podzieloną na części, szczególnie jeśli pod uwagę weźmie się zakończenie „Infinity War”. Nie wszystko jednak stracone. Kto powiedział, że przywrócenie uśmierconych postaci do życia musi mieć miejsce w „Avengers 4”? W końcu po ostatnich sukcesach finansowych Marvel Studios jedynie ugruntowało swoją pozycję i superbohaterów prawdopodobnie będziemy oglądać przez najbliższe kilkanaście lat. Najbliższe produkcje osadzone w MCU to  „Ant-Man i Wasp” oraz „Captain Marvel”. Przygody mikroherosów zobaczymy już 3 lipca 2018 roku. Zapowiada w końcówce „Infinity War” superbohaterka, pojawi się na kinowych ekranach 8 marca 2019 roku.  Natomiast 3 maja zobaczymy „Avengers 4”. 

Sergiusz Kurczuk
Tagi: News Avengers Marvel Avengers: Infinity War Avengers 4