05.06.2018 15:40

Woody Allen uważa, że powinien być twarzą ruchu #MeToo

W pierwszą niedzielę czerwca 2018 Woody Allen udzielił wywiadu w argentyńskim programie telewizyjnym „Periodismo Para Todos”. Reżyser wyraził w nim swoje poparcie dla ruchu #MeToo. Przy okazji ponownie zaprzeczył oskarżeniom o rzekome molestowanie swojej adoptowanej córki, Dylan Farrow.

Woody Allen
foto: East News/Shooting Star

Allen podczas rozmowy z dziennikarzem argentyńskiej telewizji o obecnej kondycji przemysłu filmowego w Hollywood, odniósł się również do głośnej afery z Harveyem Weinsteinem w roli głównej. Producentowi filmowemu pod koniec maja 2018 roku postawione zostały zarzuty gwałtu oraz napastowania seksualnego dwóch kobiet. Woody Allen postanowił więc otwarcie wyrazić swoje poparcie i podziw dla działaczek ruchu #MeToo.

"

Każdy pragnie sprawiedliwości. Jeśli obecnie istnieje coś takiego, jak ruch #MeToo, to trzymasz za nich kciuki, chcesz, aby wywalczyły sprawiedliwość dla tych okropnych oprawców, ludzi, którzy dopuścili się tylu strasznych rzeczy. "

Reżyser przyznał, że przez ponad 50 lat działalności w przemyśle filmowym pracował z niezliczoną liczbą mniej lub bardziej znanych kobiet. Jednak żadna współpracująca z nim aktorka nigdy nie miała mu nic do zarzucenia. Uznał więc, że świetnie nadawałby do reprezentowania swoim wizerunkiem całego ruchu

"

Jestem ogromnym zwolennikiem ruchu #MeToo. Sądzę, że jeżeli odnajduje on ludzi, nękających niewinne kobiety i mężczyzn, to bardzo dobrze, że ich ujawnia. Ale wiesz, powinienem być twarzą tego ruchu. "

Woody Allen w obliczu oskarżeń

Słowa Allena może nie wzbudziłyby większych emocji, gdyby nie fakt, że od lat jest on posądzany o molestowanie swojej przybranej córki, Dylan Farrow. Zarzuty ujrzały światło dziennie w 1992 roku w wyniku rozwodu reżysera z ówczesną żoną, Mią Farrow. Aktorka podczas ubiegania się o wyłączne prawo do opieki nad dziećmi, oskarżyła Allena o niemoralne zachowanie względem 7-letniej wówczas córki. Reżyser wielokrotnie zaprzeczał doniesieniom, jednak trudno pozostawać na nie obojętnym w obliczu słów jego przybranej córki. Dylan kilkakrotnie powtarzała zarzuty względem ojca. W 2014 r. opublikowała w magazynie New York Times głośny list. Natomiast w styczniu 2018 r. udzieliła emocjonalnego wywiadu telewizji CBS. Nazwała w nim ojca kłamcą i po raz kolejny powtórzyła oskarżenia.

Równie niepokojący wydaje się być fakt, że Allen od prawie 20 lat pozostaje w związku małżeńskim z młodszą o 35 lat Soon-Yi Previn – jedną z przybranych córek Mii Farrow i jej byłego męża Andrew Previna. Allen romansował z młodą Koreanką jeszcze podczas małżeństwa z jej matką.

Krytyka na fali #MeToo

Sprawa wciąż pozostaje kontrowersyjna szczególnie w obliczu słów adoptowanego syna Allena i Farrow, Mosesa. Napisał on esej, w którym broni ojca i zaprzecza jakoby miał kiedykolwiek krzywdzić jego siostrę. Co ciekawe Moses postanowił ukazać w złym świetle swoją matkę, sugerując tym samym, że wszelkie oskarżenia zostały wyssane z palca.

Osoby z branży filmowej od lat pozostawały obojętne na czyny zarzucane reżyserowi i chętnie podejmowały z nim współpracę przy kolejnych docenianych przez krytyków filmach. Jednak w obliczu napływających lawinowo doniesień o kolejnych przypadkach molestowania na planach filmowych oraz powstania ruchu #MeToo coraz więcej osób zaczęło publicznie potępiać Allena. Wielu aktorów, w tym Collin Farrel, Reese Witherspoon czy Natalie Portman przyznało, że żałują pracy z reżyserem. Młody aktor, Timothy Chalamet, który grał u Allena w mocno kontrowersyjnym filmie „A Rainy Day In New York” zdecydował nawet przekazać całą swoją gażę na cele charytatywne.

Olga Konarzycka
Tagi: Woody Allen metoo