28.01.2020 16:31

Guy Ritchie powraca do korzeni, czyli recenzja filmu "Dżentelmeni"

Guy Ritchie po latach powrócił do kina gangsterskiego. Czy "Dżentelmeni" to hit na miarę "Przekrętu" i "Porachunków"? Widzieliśmy już film i oceniamy.

Foto: materiały prasowe
Foto: materiały prasowe

"Dżentelmeni" to najnowszy film Guya Ritchiego, z którym fani reżysera wiązali olbrzymie nadzieje. W końcu, po latach, reżyser słynący z gangsterskich komedii powrócił do korzeni i zaserwował nam produkcję  w klimacie "Porachunków" i "Przekrętu". Czy udało się spełnić oczekiwania widzów i wynagrodzić zagorzałym miłośnikom lata oczekiwania? Odpowiedź brzmi - jak najbardziej.

"Dżentelmeni" - recenzja nowego filmu Guya Ritchiego

Po dwóch "Sherlockach", "Królu Arturze" i disneyowskim "Aladynie", Guy Ritchie zaserwował swoim fanom to, na co czekali od lat - pełnokrwistą komedię kryminalną. "Dżentelmeni" to przede wszystkim zręczne dialogi, liczne twisty fabularne, kapitalny humor i doprawdy świetne aktorstwo. Ale wszystko po kolei. W filmie poznajemy historię brytyjskiego barona narkotykowego, któremu marzy się święty spokój i odpoczynek na zasłużonej emeryturze. Gdy Mickey Pearson (Matthew McConaughey) planuje zejść ze sceny, potencjalni nabywcy jego imperium wyłaniają się niczym hieny węszące padlinę. Wśród nich znajdują się azjatyccy miliarderzy słynący z handlu heroiną oraz niepozorny gangster Mathew.

Foto: materiały prasowe

Piętrzącą się intrygę poznajemy ze znacznie ubarwionej relacji pewnego oślizgłego, acz odważnego dziennikarza. Fletcher (w tej roli absolutnie fantastyczny Hugh Grant) postanawia przekuć zdobyte informacje w intratny biznes, a mianowicie szantażuje głównego bohatera za pośrednictwem jego najbardziej zaufanego człowieka. Całą historię walki o imperium Mickeya przedstawia w formie... scenariusza filmowego.

Foto: materiały prasowe

Zabieg ten przekłada się nie tylko na narrację, ale przede wszystkim na odbiór produkcji jako całości. Scenariusz sporządzony przez Fletchera (i prezentowany w przezabawny sposób, pozwolę sobie zaznaczyć) aż kipi od przekoloryzowań i upiększeń. Tu autor dodał coś od siebie, tu wzbogacił sytuację o dodatkową dramaturgię, tam nieco przekłamał fakty. W efekcie otrzymujemy totalnie odpicowaną i chwilami niewiarygodną historię gangsterskich porachunków, w której fabularne twisty nie mają być logiczne, a zabawne. Czy to działa? Jeszcze jak!

Foto: materiały prasowe

Dla Fletchera kino to nie pierwszyzna. Podstępny reporter doskonale wie, że opowieść, aby się sprzedać, musi dostarczać rozrywkę. Logika i rozsądek są tu kwestią drugorzędną. Jego postać jest niczym innym, jak żywym komentarzem reżysera w stronę współczesnego Hollywood i prawideł rządzących kinematografią. Finansowy zysk górujący nad walorami artystycznymi, autoreklamy, przekłamania oraz wszędobylskie sequele, prequele i spin-offy, które zalewają kinowe ekrany niczym najgorsza egipska plaga. W "Dżentelmenach" Guy Ritchie drwi z kina, składając mu jednocześnie hołd. W efekcie otrzymujemy samoświadomą produkcję, która nie stara się być czymś, czym nie jest. Reżyser odstawił na bok tanie efekciarstwo i pretensjonalność w wyniku czego "Dżentelmenów" ogląda się z niesłabnącą przyjemnością.

Akcja pędzi do przodu, nie pozwalając na nudę. Liczne zwroty fabularne, choć nie są szczególnie zaskakujące i odkrywcze, niejednokrotnie bawią do łez. Humoru jest dużo. Jest on lekki i niewymuszony, a czasem wręcz banalnie prosty, w czym tkwi jego urok. Choć brutalnych scen nie brakuje (w końcu mamy do czynienia z kinem gangsterskim sensu stricto), to nie one grają tu pierwsze skrzypce. Są zaledwie koniecznym uzupełnieniem. Tytuł filmu bowiem zobowiązuje - bohaterowie to gangsterzy pełni wdzięku, elegancji i finezji.

Foto: materiały prasowe

Jak już wspominałam, od strony aktorskiej "Dżentelmeni" prezentują się wyśmienicie. Pokuszę się o stwierdzenie, że Hugh Grant i towarzyszący mu Charlie Hunnam zaliczyli tu najlepsze występy w karierze. Matthew McConaughey, jak zwykle, pokazuje klasę, Colin Farell bawi do łez, a Henry Golding udowadnia, że ubogi warsztat nie umniejsza jego niepodważalnym umiejętnościom aktorskim. Całości dopełnia świetne dobrana ścieżka dźwiękowa. "Dżentelmeni" zadebiutują w polskich kinach 14 lutego 2020 roku i nie zwlekajcie długo, tylko czym prędzej pędźcie do kin. Bawić będziecie się wybornie.

Ocena: 8.5/10

Tagi: #Colin Farrell #Film #Film akcji #Guy Ritchie #Hugh Grant #Matthew McConaughey #Recenzje