20.09.2019 18:12

"Legiony", reż. Dariusz Gajewski [RECENZJA]

"Legiony" to najnowszy film Dariusza Gajewskiego, przedstawiający historię Legionów Polskich w latach 1914-1916. Czy warto wybrać się do kina?

Foto: Jacek Piotrowski/ Kino Świat

"Legiony" to najnowsze dzieło Dariusza Gajewskiego, szeroko promowane w naszym kraju jako świetnie zrealizowana produkcja, zawierająca najlepsze sceny batalistyczne w historii polskiej kinematografii. Czy film wywiązał się z obietnic, prezentując zapowiadany poziom? Cóż, i tak i nie.

Film z iście gwiazdorską obsadą przedstawia losy żołnierzy Legionów Polskich, którzy walczyli o Niepodległą Polskę. Na ekranie u boku postaci fikcyjnych przewijają się również historyczne sylwetki, jak Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. "Król" (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), czy porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki). Jednak, z wyjątkiem "Króla", ich udział w produkcji jest jedynie znikomy. Główny nacisk położony został bowiem na trójkąt miłosny pomiędzy dezerterem z carskiego wojska Józkiem "Wieżą", agentką wywiadu I Brygady Olą, oraz jej narzeczonym - członkiem Drużyn Strzeleckich Tadkiem.

Foto: Jacek Piotrowski/ Kino Świat

To właśnie wybranie wątku romantycznego jako głównej osi zdarzeń jest największą bolączką "Legionów". Ta historia ma owszem swoje zalety, jednak przez jej nadmierne wyeksponowanie sprawia, że reszta wydarzeń schodzi na dalszy plan. Prowadzi to do tego, że widz niejednokrotnie nie do końca wie, co właściwie dzieje się na ekranie, a o Legionach dowie się z filmu niewiele. Owszem, zdarza się, że twórcy uraczą nas datą i wskazaniem miejsca akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że przez większość czasu odbiorca nie ma pojęcia, gdzie dokładnie zmierzają bohaterowie i przede wszystkim w jakim celu. Gdy dochodzi do bitwy, nie pada choć słowo wyjaśnienia o co toczy się stawka, jak ważne jest dane starcie oraz jaki miało wpływ na dalszy rozwój wypadków.

Foto: Jacek Piotrowski/ Kino Świat

Pozostając w temacie scen batalistycznych, chwilami można odnieść wrażenie, że producentom nie wystarczyło budżetu, by opłacić statystów. Tym sposobem czasem wygląda to tak, jakby w bitwie brało udział zaledwie kilku żołnierzy. Również scenariusz pozostawia wiele do życzenia, a w połączeniu z szarpanym montażem wywołuje miejscami wrażenie chaosu na ekranie, lub zbyt szybkiego urywania scen. W końcu, gdy bohater drastycznie zmienia swoje położenie, chcielibyśmy wiedzieć, jak do tego doszło.

Foto: Jacek Piotrowski/ Kino Świat

"Legiony" mają jednak swoje zalety. Największą z nich są z całą pewnością zdjęcia i przepiękne krajobrazy. Również sceny batalistyczne, pomimo wspomnianych wcześniej braków, robią odpowiednie wrażenie i nie zawodzą. Na pochwałę zasługuje również muzyka (nie, w filmie nie usłyszymy zwiastunowego "Legendary", ani innych tego typu "smaczków"). Na poziomie aktorskim poziom prezentuje się różnie, jednak na piedestał wysuwają się Mirosław Baka i Sebastian Fabijański, który doskonale pasuje do odgrywanej przez siebie postaci. Jego Józek "Wieża" to ciekawy bohater, którego łatwo polubić.

Foto: Jacek Piotrowski/ Kino Świat

"Legiony" to film nierówny, posiadający zarówno wiele zalet, jak i wad. Miejscami bywa patetyczny, z kolei innym razem, w chwilach gdy najbardziej moglibyśmy się tego spodziewać, jest dokładnie odwrotnie, przez co obraz potrafi pozytywnie zaskoczyć. Reasumując, film Dariusza Gajewskiego nie jest dziełem wybitnym. Jeśli wybieracie się do kina z nastawieniem, że obejrzycie polskiego "Szeregowca Ryana", czy "Przełęcz ocalonych" - czeka was srogi zawód. Nie jest to jednak film zły i na tle innych polskich produkcji wojennych plasuje się na stosunkowo wysokiej pozycji.

Ocena: 5/10

Tagi: #Film #Legiony #polskie filmy #Recenzje