20.03.2019
Aktualizacja: 24.04.2019 20:58

"Marvel. Superbohaterki" - [RECENZJA]

"Marvel. Superbohaterki" to pięknie wydana książka opowiadająca o najpotężniejszych heroinach z komiksów Marvela. Jak prezentuje się to wydawnictwo? 

Marvel. Superbohaterki
foto: materiały promocyjne

Jeszcze 10 lat temu mało kto w Polsce słyszał o takich bohaterach jak Ant-Man, Thor czy Hawkeye. Nie wspominając już, o superbohaterkach pokroju Medusy, Ms. Marvel czy Black Widow. Dzięki popularności filmów Marvela wszystko się zmieniło i dla obecnych młodych pokoleń te postacie są tak oczywiste, jak dla naszych rodziców Reksio czy Bolek i Lolek. Główny nacisk jest jednak cały czas kładziony na bohaterów męskich. Chociaż kobiety pełnią ważne role, stoją na dalszym planie. Na szczęście powoli się to zmienia, co udowodnił sukces kasowy filmu "Kapitan Marvel" - pierwszej solowej produkcji o superbohaterce od Marvel Studios. Tuż przed premierą produkcji na amerykańskim rynku ukazała się książka autorstwa Lorraine Cink z rysunkami Alice X. Zhang pod tytułem "Marvel. Superbohaterki". Kilka miesięcy później trafiła na polski rynek dzięki wydawnictwu Egmont

Marvel. Superbohaterki

Wydawnictwo zostało stworzone w formie albumu. Dużą rolę pełnią piękne rysunki Zhang, ale nie oznacza to, że w liczącej ponad 140 stron książce brakuje tekstu. Warstwa pisana jest idealnie połączona ze sferą wizualną, co tworzy komplementarną pozycję dla fanek i fanów Marvela. W podtytule widnieje napis "65 kobiet, które zmieniły losy wszechświata",  wskazujący, ile bohaterek opisała Cink. Nie do końca jest to jednak prawda, bo w książce "Marvel. Superbohaterki" poznamy o wiele więcej postaci. 65 heroin to główne bohaterki tej pozycji, ale autorka opisując daną superbohaterkę, czasami przemyca inne postacie z uniwersum Marvela. Nie zawsze są to kobiety, czasem w dodatkach możemy znaleźć również mężczyzn a nawet superbohaterskie zwierzaki. 

Opis każdej bohaterki rozpoczyna piękny portret w wykonaniu Zhang. W dalszej części treści dotyczącej danej heroiny pojawiają się również dodatkowe rysunki, przedstawiające ją w różnych sytuacjach. Do każdej postaci przypisano jeden odcień kolorystyczny, w którym utrzymane są takie elementy jak nagłówki, ramki czy specjalne tabelki z ciekawostkami. Autorka od wielu lat zajmuje się komiksami i filmami Marvela, więc jest w tej dziedzinie prawdziwą ekspertką. W umiejętny sposób syntetyzuje biografię każdej postaci, uwzględniając ważne szczegóły i ciekawe a czasem dziwaczne informacje na jej temat. Atrakcyjności książce nadają rozmaite wstawki, które przybliżają czytelniczkom i czytelnikom charakter opisywanej postaci. 

Marvel. Superbohaterki

Dużym atutem tej pozycji jest sfera wizualna. Przyjemne dla oka ilustracje robią połowę roboty i rzeczywiście są nieodzowną częścią treści dostarczonej przez Cink. To dość nietypowy zabieg, ponieważ zazwyczaj tego typu albumowe wydawnictwa dotyczące bohaterów Marvela, posługują się kadrami z komiksów. Rysunki w "Marvel. Superbohaterki" zostały stworzone specjalnie na potrzeby książki. Oczywiście nie wszystkim fanom rysunki Zhang muszą się podobać. Nie są bowiem wykonane typową dla komiksów kreską i bardziej przypominają  ilustracje z książek dla dzieci. 

Będąc już przy dzieciach, warto zwrócić uwagę na znaczący szczegół. Największym rozczarowaniem dla starszych czytelniczek i czytelników będzie właśnie fakt, że "Marvel. Superbohaterki" to pozycja skierowana głównie dla dzieci. Nie jest to oczywiście wadą książki, wręcz przeciwnie. Dzięki tytułowi Cink i Zhang młodsze pokolenia mają okazję w przystępny sposób poznać naprawdę niszowe postacie jak Daughters of the Dragon, Nico Minoru czy Silk. Nie oznacza to też, że przyjemności z czytania książki "Marvel. Superbohaterki" nie uświadczą dorośli. Jeśli jesteś fanką lub fanem Marvela, kup tę pozycję w ciemno. 

Wcześniej wspomnianych 65 bohaterek to nie tylko tuzy pokroju Kapitan Marvel, Black Widow czy Spider-Woman. Pojawiają się też mniej znane heroiny - Mockingbird, Hellcat czy Monica Rambeau. Co ciekawe autorka zdecydowała się poświęcić osobne opisy stosunkowo nowym bohaterkom takim jak Ironheart, Gwenpool, Spider-Gwen czy Moon Girl. Niestety fani X-Men i Fantastic Four będą rozczarowani. Nie uświadczymy kobiet, które należały do tych drużyn (wyjątkiem jest była członkini FF - She Hulk). Autorka zdecydowała się eksplorować komiksowe bohaterki, które w jakiś sposób są powiązane z odpowiedniczkami z MCU. Szkoda, bo takie postacie jak Invisible Woman, Jean Grey, Storm, Rogue, Shadowcat czy Crystal wpłynęły na losy komiksowego świata bardziej, niż bohaterki, które zadebiutowały dosłownie kilka lat temu. Przekrój heroin, który zafundowała czytelnikom Cink, jest jednak przemyślany w ten sposób, żeby każdy znalazł swoją ulubioną bohaterkę, bez względu na kolor skóry, wyznanie, planetę, z której pochodzi, wiek czy zajęcie. 

Marvel. Superbohaterki

Osobny akapit należy poświęcić polskiemu tłumaczeniu, które świetnie oddaje ducha oryginału. Jest dowcipne, wpasowujące się w charakter danych postaci, rzeczowe i co najważniejsze sfeminizowane. Takie słowa jak "superszpiegini", "detektywka" czy "wynalaczyni" są w ksiązce "Marvel. Superbohaterki" na porządku dziennym. Idealnie koresponduje to z wymową dzieła, z którego płynie jasne przesłanie - kobieta nie musi być damą czekająca na księcia z bajki, który uratuje ją z opałów. Może brać sprawy w swoje ręce i realnie zmieniać świat. Jedynym minusem tłumaczenia jest niekonsekwencja w przekładzie niektórych pseudonimów. Większość pozostawiono w oryginale, zdarzają się jednak polskie wersje ksywek heroin, które po prostu brzmią absurdalnie. 

Podsumowując, "Marvel. Superbohaterki" to pozycja, która powinna pojawić się w biblioteczce wszystkich fanatyczek i fanatyków Marvela. Jest skarbnicą wiedzy na temat superbohaterek i mimo że skierowano ją głównie do młodszych czytelniczek, przyjemność z jej czytania będzie czerpał nawet 40-letni mężczyzna (o ile kocha komiksy Domu Pomysłów rzecz jasna). Niedzielni fani Marvela docenią ją natomiast ze względu na walor edukacyjny. Oczywiście prawdziwi wyjadacze nie dowiedzą się z niej raczej niczego nowego. Chociaż brakuje kilku ważnych superbohaterek, które zostały zastąpione nowymi postaciami, niecieszącymi się jeszcze taką estymą jak ikony Marvela, "Marvel. Superbohaterki" to album warty uwagi. Został pięknie wydany, papier jest dobrej jakości, a całość spina twarda obwoluta. Idealnie nadaje się na prezent, szczególnie dla jakiejś młodszej fanki komiksów Marvela.

Ocena: 8/10

Tagi: #Marvel #Marvel Comics #Recenzje