13.12.2018 19:16

"Spider-Man Uniwersum", reż. Persichetti, Ramsey, Rothman [RECENZJA]

Jak nietrudno się domyślić po tytule, nowy animowany film Sony o Milesie Moralesie, znanym również jako Ultimate Spider-Man, jest naprawdę świetny. Pójdę nawet dalej - to jeden z najlepszych filmów superbohaterskich w historii. 

Spider-Man Uniwersum
foto: kadr z filmu "Spider-Man Uniwersum"

"Spider-Man Uniwersum" już od pierwszego zwiastuna zachwycał jednym - warstwą wizualną. Dziwna, nieco poklatkowa animacja, styl przypominający jednocześnie komiksy, a z drugiej strony anime, a także niesamowita barwa i wyrazistość kolorów, które wręcz wylewały się z ekranu spowodowały, że film zdobył naprawdę spore zainteresowanie jeszcze przed premierą. Potem dowiedzieliśmy się, że oprócz Milesa Moralesa i Petera Parkera w produkcji pojawią się jeszcze kolejni spider-ludzie - Spider-Man Noir, Spider-Pig, Spider-Gwen oraz SP//dr. Połączenie tych dwóch faktów podekscytowało wielu fanów Pajączka, którzy nie mogli się doczekać, by zobaczyć tylu Spider-Manów w jednym filmie. I na szczęście twórcy "Spider-Man Uniwersum" nie zawiedli i dostarczyli naprawdę świetny film dla całej rodziny.

A co powoduje, że od początku się tak zachwycam tym filmem? Właściwie wszystko - od wspomnianej warstwy wizualnej, która momentami jest wręcz zjawiskowa, przez prosty, aczkolwiek naprawdę bardzo solidny scenariusz, aż do wspaniałej ścieżki dźwiękowej i dobrych dialogów. Razem te wszystkie części sprawiają, że trudno oderwać wzrok od ekranu, a przy okazji nie bawić się jak dziecko. "Spider-Man Uniwersum" ma wszystko, co powinien mieć dobry film o Pajączku, czyli emocjonalne sceny, świetne sekwencje akcji, dobry humor, trochę slapsticku i historię, w której Spidey nie ratuje świata, tylko walczy o dobro swoich najbliższych i Nowego Jorku. A ten jest prześliczny. Każda zakurzona alejka, opuszczony tunel, czy wysoki wieżowiec jest pięknie oświetlony, bardzo dobrze zaprojektowany i przy okazji wygląda zupełnie inaczej, niż w każdej poprzedniej produkcji o Spider-Manie. No, może trochę przypomina momentami najlepsze sekwencje z "The Amazing Spider-Mana" z Andrew Garfieldem (scena walki z Elektro na Times Square). 

Spider-Man Uniwersum jest jednym z najlepszych filmów o superbohaterach

Same postaci są wykreowane bezbłędnie - nasz główny bohater, Miles Morales, trafił do szkoły dla inteligentnych dzieciaków, gdzie nie czuje się najlepiej. Ma problemy z tym, żeby wpasować się do tłumu, a jego najlepszym przyjacielem jest jego wujek, Aaron. Jego życie ulega zmianie, kiedy podczas rysowania graffiti zostaje ukąszony przez radioaktywnego pająka i odkrywa, że... No przecież wiecie jak powstaje Spider-Man. Zdają sobie z tego sprawę również twórcy, którzy nie spędzają za dużo czasu na "origin story" i już po kilkunastu minutach obdarowują nastolatka pajęczymi mocami. W ramach pewnego przykrego incydentu na chłopaka spada odpowiedzialność bycia nowym herosem Nowego Jorku. Miles boi się swojego zadania, ale postanawia stawić czoła nowym wyzwaniom. 

Wspomniany wypadek spowodował również, że świat odwiedzili nowi Spider-Ludzie, którzy chcąc wrócić do swoich domów postanawiają pomóc Milesowi w opanowaniu swoich nowych umiejętności. Między bohaterami momentalnie wyczuwalna jest chemia i poczucie jedności, które z ogromną przyjemnością ogląda się na ekranie. Każdy ze Spider-Manów ma swoje własne cechy charakterystyczne i razem tworzą mieszankę wybuchową, która przykuwa nas do ekranu i sprawia, że nie możemy się doczekać kolejnego gagu, przekomarzanki słownej, czy sceny akcji.

Uniwersum Spider-Mana, którego jeszcze nie widzieliście

Słów kilka wypada jeszcze wspomnieć o złoczyńcach w filmie, ponieważ tych jest kilku. Głównym antagonistą jest definitywnie Kingpin. To mężczyzna przypadkowo sprowadził Spider-Manów do swojego wymiaru i to on chce się ich wszystkich pozbyć. Muszę przyznać, że przed seansem nie zdawałem sobie sprawy z tego, ilu łotrów z galerii Pajączka pojawi się w "Spider-Manie Uniwersum", dlatego nie będę zdradzał ich pseudonimów, żeby nie psuć Wam zabawy. Ważne jest jednak to, że każdy z nich jest bardzo charakterystyczny i dostaje dobrą okazję do tego, by pokazać swoją potęgę i umiejętności. Pomaga również fakt, że twórcy nie potraktowali widzów jak bezmyślnych popcornojadów i napisali łotrom takie dialogi, które są lepsze niż słowa znakomitej większości złoczyńców z MCU. 

Ten film można chwalić całymi godzinami. Ilość easter eggów i smaczków (nie tylko dla fanów Spider-Mana) przytłacza. Jak wspomniałem wcześniej, muzyka jest świetna, a promujący film utwór "Sunflower" Post Malone'a i Swae'a Lee nuci się jeszcze długo po seansie. Nawet polski dubbing jest zrealizowany naprawdę dobrze! "Spider-Man Uniwersum" jest po prostu tytułem obowiązkowym dla każdego fana superbohaterów i filmów animowanych. Tylko tyle i aż tyle.  

OCENA: 9/10

Tagi: #Recenzje #Spider-Man