08.01.2019 15:34

"Vice" reż. Adam McKay [RECENZJA]

Kim jest Dick Cheney? Film "Vice" w reżyserii Adama McKaya z Christianem Balem w roli tytułowej odpowiada na to pytanie, przy okazji zdradzając kulisy amerykańskiej polityki. 

Christian Bale (Vice)
foto: kadr z filmu Vice

Winston Churchill powiedział kiedyś, że polityka to nie zabawa, tylko całkiem dochodowy interes. Najnowszy film Adama McKaya zdaje się potwierdzać ten aforyzm. Mowa o głośnym "Vice" - dramacie biograficznym opowiadającym o szarej eminencji rządu Stanów Zjednoczonych. Chodzi o Dicka Cheneya, który w czasie kadencji George'a W. Busha był wiceprezydentem, mającym dość dużą jak na swoje stanowisko władzę. Jakie sekrety polityki zdradza "Vice"?

Vice

Już na samym początku twórcy zaznaczają, że trudno było zrobić film biograficzny o jednym z najbardziej skrytych polityków USA. I chociaż dali z siebie wszystko, co podkreślili w zabawnym komentarzu w prologu, przyznali się, że wiele scen było jedynie domysłem tego, jak rzeczywiście wyglądały kulisy podejmowanych przez Cheneya decyzji. Chociaż jedną z pierwszych scen jest atak na World Trade Center, film został poprowadzony chronologicznie. Widzowie prześledzą więc losy tytułowego bohatera, opowiadane z bardzo ciekawej perspektywy. Prześledzimy, jak Cheney od zapijaczonego kowboja z Wyoming bez żadnych perspektyw stał się jednym z najpotężniejszych polityków na świecie. Poznajemy więc nie tylko Cheneya (Christian Bale), ale również jego żądną władzy żonę Lynne (Amy Adams), mentora Donalda Rumsfelda (Steve Carell), a także George'a W. Busha (Sam Rockwell). 

Zanim film trafił do kin, najgłośniej mówiło się o ogromnej metamorfozie, jaką przeszedł Bale, by wcielić się w Cheneya. Aktor musiał przytyć ponad 20 kilogramów i w większości scen występuje w pełnej charakteryzacji twarzy, która ma za zadanie odpowiednio go postarzyć. Tego typu charakteryzacja w filmie, który rozpościera się na ponad sześć dekad, jest czymś oczywistym, więc prawie wszyscy aktorzy, zanim weszli na plan, spędzili w charakteryzatorni długie godziny. Mimo to żadna z postaci nie jest karykaturą osoby istniejącym w prawdziwym świecie. Oglądając "Vice" ma się wrażenie, że rzeczywiście podgląda się kuluary amerykańskiej polityki.

Vice

Adam McKay zdobył Osacara za scenariusz do filmu "Big Short", skupiający się na przyczynach kryzysu gospodarczego z 2008 roku. "Vice" został osadzony w podobnej formule, czerpiącej całymi garściami z estetyki internetu, popularyzując skomplikowany na pierwszy rzut oka temat. Dzięki zabawnym wstawkom sceny nabierają nowego znaczenia. Często uzyskane w ten sposób metafory są bardzo proste i opierają się na podstawowych instynktach, ale jest to spójne z filmem traktującym o polityce, która bardzo często polega na tych samych metodach dotarcia do ludzi. Twórcy na wstępie nie ukrywają, że film ma w pewnym sensie pełnić rolę ostrzeżenia, kierowanego do przyszłych wyborców. W ironiczny sposób tłumaczy mniej rozgarniętych politycznie widzów sytuacją społeczno-ekonomiczną, co jednak nie zmienia faktu, że w dość przejrzysty sposób wykłada zawiłości intryg głównych bohaterów, a nawet kruczki amerykańskiego systemu politycznego. 

Chociaż "Vice" jest biografią wiceprezydenta dążącego do władzy absolutnej, tak naprawdę opowiada historię sięgającą o wiele głębiej. Nie bez powodu polski dystrybutor zdecydował się zostawić oryginalny tytuł filmu, z którego przebija nieprzetłumaczalna gra słów. W języku angielskim słowo "vice" jednocześnie jest cząstką językową stosowaną w tytulaturze zastępcy osoby na wysokim stanowisku oraz oznacza występek, sugerując wątpliwy moralnie charakter polityki stosowanej przez Cheneya. Film McKaya pokazuje też niebezpieczeństwa czyhające ze strony polityków na zwykłych szarych obywateli, którzy nie interesują się tą dziedziną życia. Chociaż "Vice" skupia się na życiu prywatnym i zawodowym Cheneya, jest w dużej mierze szerszym komentarzem na temat otaczającej nas rzeczywistości, bo decyzje głównego bohatera odczuwają po dziś dzień mieszkańcy całej kuli ziemskiej. 

McKay pokazuje oportunizm, bezwzględność, cynizm i populizm Cheneya, jednocześnie dając widzowi do zrozumienia, że sam jest winny wyborom tego typu polityków na stanowiska sprawujące władzę. W zabawny sposób wybija też z rąk argument wszystkich zwolenników skrajnej prawicy, którzy nazywają "Vice" liberalną, czy wręcz "lewacką" nagonką na Republikanów, pokazując przy okazji smutną prawdę na temat współczesności. "Vice" udowadnia też, że wszelkie afery, nieuczciwość, i pazerność polityków nie jest, jak się ostatnimi czasy próbuje wmawiać, domeną XXI wieku. Film pokazuje, że tego typu praktyki są obecne w polityce od pokoleń. Różnica polega na tym, że kiedyś media nie miały takiej siły jak teraz. 

Vice

Czy "Vice" ma szansę na Oscara? Na razie musimy poczekać na oficjalne nominacje, ale ze skróconej listy wynika, że jeśli film otrzyma statuetkę, to tylko w kategoriach Muzyka i Najlepsza charakteryzacja. "Vice" okazał się wielkim przegranym Złotych Globów 2019. Zdobył tylko jedną nagrodę na sześć nominacji. Złoty Glob trafił w ręce Christiana Bale'a, który otrzymał ją w kategorii Najlepszy aktor w komedii lub musicalu. Trochę szkoda, bo chociaż "Vice" nie jest arcydziełem, powinien trafić do jak najszerszej widowni, ze względu na otwierający oczy charakter, szczególnie biorąc pod uwagę obecnie panujące tendencje polityczne. 

Ocena: 7,5/10