25.05.2018 17:57

„Zimna wojna” reż. Paweł Pawlikowski [RECENZJA]

„Zimna wojna” zapewniła Pawłowi Pawlikowskiemu nagrodę za reżyserię na Festiwalu Filmowym w Cannes. Czy reżyser „Idy” ma szanse na drugiego Oscara? 

Joanna Kulig i Tomasz Kot w filmie Zimna wojna
foto: kadr z filmu Zimna wojna

Paweł Pawlikowski to wybitny reżyser, który wśród niektórych widzów budzi kontrowersje. Jego poprzedni film „Ida” w 2015 roku otrzymał Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny. W 2018 roku został uhonorowany nagrodą dla najlepszego reżysera na Festiwalu Filmowym w Cannes za najnowsze dzieło zatytułowane „Zimna wojna”. O filmie zrobiło się głośno, kiedy ogłoszono, że ma szansę zdobyć Złotą Palmę 2018. Do zakończenia festiwalu w Cannes nie pojawił się żaden materiał promocyjny. W końcu do sieci trafił zwiastun „Zimnej wojny”, w którym pokrótce zarysowano fabułę filmu.

Historia jest dość prosta. Akcja dzieje świeżo po II wojnie światowej. Świeżo utworzony rząd PRL chce odbudować Polskę w duchu stalinizmu. Między innymi w tym celu ma powstać zespół kultywujący polską ludowość pokroju Mazowsza. Główni bohaterowie to para połączona bardzo trudnym uczuciem. Wiktor (Tomasz Kot) jest muzykiem, który pomaga stworzyć zespół o nazwie Mazurek. Mężczyzna z wzajemnością zakochuje się w jednej z solistek grupy - Zuli (Joanna Kulig). Szybko dociera do nich, że szczęście ma bardzo bolesną drugą stronę. Chociaż historia rozpoczyna się w pierwszej połowie lat 50., widzowie mają okazję prześledzić losy głównych bohaterów na przestrzeni dekady. Polska to nie jedyny kraj, w którym rozgrywa się historia miłości Wiktora i Zuli. Wraz z parą przenosimy się do Berlina Wschodniego, Jugosławii i Paryża. W ciągu 10 lat ukazanych na ekranie mamy okazję przyjrzeć się ewolucji uczucia - od niewinnej namiętności, przez obsesyjna zakochanie, aż po dojrzałą miłość wymagającą poważnych i trudnych decyzji. Tytuł oczywiście można odczytywać dosłowne i odnieść go jedynie do czasów, w których dzieje się akcja filmu, ale tak naprawdę na wielu poziomach doskonale opisuje relację między Wiktorem i Zulą. Zarówno związek głównych bohaterów, jak i wiele elementów świata przedstawionego opierają się na przeciwieństwach, co podkreśla jedynie czarno-biały obraz. 

Joanna Kulig - Zimna Wojna

Fabularnie jest to dość prosta opowieść. Historia stara jak świat - romantyczne losy dwóch osób, których związek z góry jest skazany na niepowodzenie. Oboje jednak nie porzucają nadziei i do samego końca walcząc o wspólne szczęście. Oglądając „Zimną wojnę” szybko można dostrzec, dlaczego Pawlikowski został nagrodzony za reżyserię na Cannes. Konstrukcja opowieści i narracja filmu to techniczny majstersztyk. Mimo że produkcja trwa niecałe półtorej godziny, a fabułę można streścić w kilku zdaniach, widz ma wrażenie, że dogłębnie poznał głównych bohaterów i ich skomplikowane losy. Pomagają w tym oczywiście piękne zdjęcia Łukasza Żala, muzyka i dość specyficzny montaż. 

Konstrukcja „Zimnej wojny” przypomina nieco piosenkę, przewijającą się przez cały film śpiewaną przez Zulę. Historia została podzielona na wyraźne części, które można porównać do zwrotek pokrywających się z treścią wykonywanej przez dziewczynę piosenki ludowej „Dwa serduszka, cztery oczy”. Powtarzające się strofy utworu są refrenami podsumowującymi każdy z etapów życia bohaterów. Reżyser zdecydował się ukazać historię za pomocą najważniejszych fragmentów miłości Wiktora i Zuli - momentów, w których na przekór losowi ciągle ponownie się spotykają. To, co dzieje się pomiędzy ich spotkaniami zostało jedynie subtelnie zasugerowane w rozmowach bohaterów. Piosenka śpiewana przez Zulę zmienia się na przestrzeni filmu, podobnie jak zmienia się uczucie głównych bohaterów. Kolejne zwrotki są inaczej zaaranżowane, co symbolizuje trudną drogę, którą przebyła relacja Zuli i Wiktora. Prostota historii ukazanej w filmie odnosi się również do dość prostej treści oraz charakteru ludowej piosenki.

Nie można jednak zapomnieć, że „Zimna wojna” jest osadzona w konkretnym okresie historycznym. Sposób filmowania, rozmiar kadru, decyzja reżysera o zastosowaniu czerni i bieli w dość sugestywny sposób pomagają ukazać połowę XX wieku. Realistyczne oddanie ducha tej epoki to także kostiumy i scenografia, które też zasługują na uznanie. Film nie tylko ukazuje realia ówczesnej Polski, ale również mentalność ludzi, którzy byli w tym czasie u władzy. Widzimy więc wszechobecne zakłamanie, nadużywanie swojej pozycji, donosicielstwo i propagandę PRL-owskich oficjeli. Sceny dziejące się poza granicami państw komunistycznych drastycznie różnią się od fragmentów toczących się w Polsce. Grany przez Borysa Szyca towarzysz Kaczmarek to uosobienie komunistycznego przedstawiciela władzy. Na ekranie widzimy również inne duże nazwiska polskiego kina: Agatę Kuleszę, Adama Woronowicza, czy Adama Ferencego. Są to jednak postacie epizodyczne i „Zimna wojna” to film, w którym pierwsze skrzypce grają Kulig i Kot. 

Joanna Kulig, Tomasz Kot - Zimna Wojna

Mimo szczegółowo zarysowanego kontekstu historycznego nowy film Pawlikowskiego jest łatwiejszy w odbiorze dla osób niezaznajomionych z historią Polski, przez co „Zimna wojna” staje się o wiele bardziej uniwersalną opowieścią, niż na przykład „Ida”. Nie dotyka też tak poważnej materii, jak poprzednia produkcja reżysera, chociaż wątek antysemityzmu również został delikatnie zasugerowany. Mimo braku „głębszych” treści film ma dużą szansę zwojować światowy rynek, bo jest bardzo czytelną, ponadczasową historią, która równie dobrze mogłaby się dziać w innym kraju bloku wschodniego lub okresie historycznym zdominowanym przez totalitaryzm. 

Czy „Zimna wojna” ma szansę na Oscara? Trudno powiedzieć, ale biorąc pod uwagę polityczne nacechowanie ostatnich filmów nagrodzonych statuetką, wydaje się, że o wiele bardziej przemówi do widzów kina europejskiego. Nie bez powodu Pawlikowski został nagrodzony za reżyserię w Cannes. Jest to proste, ale nie prostackie, oszczędne w środkach, delikatne w swojej symbolice, podane w nieoczywisty sposób kino, stojące na wysokim poziomie - prawdziwie romantyczna historia o miłości, kończąca się w dość przewrotny sposób. Z pewnością „Zimna wojna” zapisze się w annałach polskiej, jeśli nie światowej kinematografii. 

Ocena: 8/10

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Cannes #Ida #Oscary #Paweł Pawlikowski #Recenzje #Zimna wojna