06.06.2016 14:33

„Gra o tron” uratowała aktorkę przed prostytucją

Imię i nazwisko Josephine Gillan prawdopodobnie nie mówi Wam zbyt wiele. Jest to jednak aktorka, która wystąpiła w „Grze o tron” jako Marei. Ten angaż całkowicie odmienił jej los.

„Gra o tron” uratowała aktorkę przed prostytucją
foto: kadr z serialu

A nawet uratował całe jej życie, gdyż dziewczyna, jak sama twierdzi, była prostytutką i wiele wskazywało na to, że tak już zostanie. Jak wiadomo „Gra o tron” oferuje wiele odważnych scen - mówiły już o tym Natalie Dormer, jak i Sophie Turner, a także stworzono wykaz ilu nagich aktorów i aktorek pojawiło się w serialu. Producenci do tego typu sekwencji szukają osób m.in. w przemyśle filmów dla dorosłych.

Tam też znaleźli Josephine Gillan. Dziś 27-letnia kobieta, choć ma w swoim CV wyłącznie rolę w produkcji HBO, jest traktowana na poważnie w świecie kina. Wcześniej jednak wykonywała zgoła odmienną profesję:

"

„Gra o tron” uratowała mnie od życia prostytutki i uczyniła silną osobą. Pracowałam w tym zawodzie i jednocześnie robiłam filmy dla dorosłych pod pseudonimem Sophie O'Brien. Pewnego dnia zobaczyłam ogłoszenie na stronie dla aktorek z branży. Szukali młodych kobiet z naturalnymi piersiami i bez tatuaży, które nie miałyby nic przeciwko występom nago. Natychmiast wysłałam zdjęcie. Odpisali mi, że mnie chcą, a ja byłam porażona, bo była to niesamowita okazja, aby zająć się prawdziwym aktorstwem. Nie miałam pojęcia, jak bardzo zmieni to moje życie. "

Kobieta ma za sobą ciężkie doświadczenia i to od najmłodszych lat. Zmieniała szkołę aż 24 razy, a w wieku 12 lat trafiła do rodziny zastępczej, gdzie była wykorzystywana seksualnie. Była tam też odurzana alkoholem i narkotykami. Z czasem sama weszła w świat używek uzależniając się od nich. Josephine opisała swoje straszne wspomnienia:

"

Umieszczono mnie w domu, gdzie byłam dręczona przez przyjaciela rodziny. Dał mi marihuanę i alkohol, gdy miałam 12 lat oraz sprawił, że uzależniłam się od kokainy kiedy miałam 14 lat. Zgwałcił mnie dwa lata później, a następnie oddał swoim znajomym w roli prostytutki. Byłam zbyt przerażona, żeby o tym komuś powiedzieć, bo groził mi, że mnie zakopie w ogrodzie, jak się wygadam. Mówił, że zrobił to już wcześniej, a ja mu uwierzyłam. "

Josephine Gillan wspomniała także, że gdy już się pojawiła na planie „Gry o tron” była niesamowicie spięta i skrępowana. Razem z nią było tylko kilka dziewczyn z podobną przeszłością. Ostatecznie udało jej się oswoić z kamerami. W roli Marei, jednej z prostytutek lorda Baelisha, mogliśmy ją zobaczyć po raz pierwszy w drugim sezonie. Musiała wówczas zaprezentować jak udaje orgazm (możemy ją też pamiętać ze sceny, w której pokazuje swoje wdzięki przed Oberynem Martellem i Ellarią). Od tego czasu Josephine Gillan pojawia się w każdym kolejnym sezonie.

Aktorka wyznała, że często jest pytania o to czy akty seksualne na ekranie są udawane czy też prawdziwe:

"

Takim ludziom odpowiadam: „A czy smoki i zombie są prawdziwe?”. Prawda jest taka, że mężczyźni są bardzo skrępowani przy scenach seksu. Z reguły czuję jak drżą z nerwów będąc pode mną. Prawdopodobnie odczuwają niepokój związany z tym, że są prawie nago, a wokół jest cała ekipa filmowa. "

A jak Josephine wspomina spotkania z profesjonalnymi aktorami planu?

"

Kiedyś z dziewczynami miałyśmy okazję wypić herbatę z Charlesem Dancem, który gra Tywina Lannistera - flirtował z nami. Tyle osób w jednym miejscu - można tylko sobie wyobrazić do ilu romansów dochodziło na planie. Ale ja nie mam żadnego na koncie. "

Aktorka już podpisała kontrakt na kolejny sezon, więc z pewnością zobaczymy ją w 7. serii „Gry o tron”, która będzie jednak krótsza od dotychczasowych.

Robert Skowronski
Tagi: #Gra o tron #Seriale