04.08.2016 11:34

Serial „Stranger Things” mógł w ogóle nie powstać

Serialowy przebój kilku ostatnich tygodni, czyli „Stranger Things”. Okazuje się, że produkcja mogła w ogóle nie powstać.

Serial „Stranger Things” mógł w ogóle nie powstać
foto: kadr z serialu

A to dlatego, że Matt i Ross Dufferowie początkowo spotkali się z odmową ze strony telewizyjnych producentów. Dziś twórcy rozpatrują już w jakim kierunku powinien podążyć serial i przybliżają wstępne projekty tego co zobaczymy w 2. sezonie „Stranger Things”. Wtedy jednak nie było pewne czy w ogóle będzie o czym rozmawiać w przyszłości.

Reżyserskie rodzeństwo swój pomysł na serial przedstawiali różnym stacjom. Deut wyznał, że spotkał się z odmową jakieś 15-20 razy. Z reguły dlatego, że producentom nie podobała się idea posiadania czwórki dzieciaków, jako głównych bohaterów, zwłaszcza, że ramówka danej stacji nie była skierowana w stronę młodszych widzów. Kulisy burzliwych losów „Stranger Things” wyjawił Matt Duffer:

"

Jeden z producentów powiedział nam, że albo przerobimy całość na serial dla dzieci albo opowiemy historię z perspektywy detektywa Hoppera, który bada paranormalne zjawiska w mieście. W ten sposób stracilibyśmy wszystko, co było interesujące w naszym pomyśle. "

Reżyser wyznał, że w pewnym momencie stracił wiarę w powodzenie przy próbie zainteresowania kogokolwiek swoim projektem:

"

W końcu nastał taki tydzień, że stwierdziliśmy, że wszystko nie ma szans na wypalenie, bo ludzie po prostu nic z tego nie łapią. "

Ostatecznie twórcom udało się nawiązać kontakt z Netflixem, choć nie podchodzili początkowo zbyt optymistycznie do tej opcji. Byli zdania, że jest tam miejsce tylko dla zasłużonych nazwisk, jak Jenji Kohan czy David Fincher. Gdy jednak udało się dogadać, to przeprowadzenie castingu stało się już bułką z masłem:

"

Tą kwestią zajęła się Carmen Cuba. Do roli Joyce Byers zaproponowała nam ona Winonę Ryder i od razu zakochaliśmy się w tym pomyśle. Winona nieco zniknęła ze sceny na jakieś 10 lat, ale pojawiała się tu i ówdzie w takich dziełach, jak „Star Trek” czy „Czarny łabędź”. Przypomnieliśmy sobie, jak bardzo za nią tęsknimy. Jest ona wielką częścią naszego dzieciństwa, mieliśmy mnóstwo filmów z jej udziałem na kasetach VHS. "

Dufferowie szybko wysłali aktorce scenariusz. Ta poczuła, że mimo tego, że w ostatnim czasie występowała już w kilku serialach ten jest wart zrobienia tego powtórnie.

„Stranger Things” czerpie całymi garściami z minionych dekad w kinie, skupiając się szczególnie na dokonaniach w kinematografii z lat 80. Czy twórcy musieli sumiennie odrobić lekcje i spędzić długie godziny na seansach obrazów z ery prezydentury Ronalda Reagana?

"

Widzieliśmy wszystkie te filmy tyle razy, że wszystko pamiętaliśmy. Nie chcieliśmy się bezpośrednio do nich odwoływać. Zależało nam raczej na uchwyceniu ich klimatu. To zabawne, bo ktoś stworzył wideo, w którym zestawił sceny z serialu z tymi ze starych filmów. Niektóre zapożyczenia były celowe, inne podświadome. "

Wideo, o którym wspomniał Matt Duffer prezentujemy poniżej:

2. sezon „Stranger Things” nie dostał jeszcze zielonego światła, ale raczej nie musimy się obawiać o to czy takowy powstanie. Nie wiadomo jeszcze o czym miałyby opowiadać nowe odcinki, wiemy jednak, że nowa seria będzie stanowić sequel, nie zaś zupełnie odrębną historię.

Cieszycie się, że „Stranger Things” ostatecznie powstało?

Robert Skowronski
Tagi: Seriale Stranger Things