5 rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim wybierzesz się na nowego „Blade Runnera”

Natalia Hluzow
03.10.2017 18:57
5 rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim wybierzesz się  na nowego „Blade Runnera” Fot. kadr z wideo

Kontynuacja kultowego „Łowcy Androidów” nie miała jeszcze oficjalnej premiery, a krytycy już okrzyknęli ją arcydziełem, monumentem kina sci-fi i najlepszym filmem 2017 roku. Nawet jeśli nie należysz do grupy wyznawców „Blade Runnera”, a do obejrzenia sequela zachęcił Cię trailer i wspomniane recenzje – są rzeczy, które o pierwszej części wiedzieć po prostu musisz.

Kiedy świat obiegła informacja, że słynne dzieło Ridley'a Scotta wreszcie doczeka się kontynuacji, u fanów „Blade Runnera euforia mieszała się z rozpaczą. Z jednej strony na dalszy ciąg filmu o Ricku Deckardzie czekali aż 35 lat, snując bardziej lub mniej prawdopodobne wizje tego, jak mogłaby wyglądać część druga. Z drugiej - nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, by cokolwiek mogło dorównać kultowemu dziełu Scotta. Choć już pierwszy teaser filmu Blade Runner 2049 zapowiadał, że będziemy mieli do czynienia ze zdumiewającym wizualnie widowiskiem, miłośnicy „Łowcy Androidów” pozostawali ostrożni. Dopiero teraz, na kilka dni przed premierą, kiedy krytycy prześcigają się w wygłaszaniu peanów pochwalnych na temat nowej produkcji, fani coraz odważniej wierzą w jej sukces.

Widz, który nie przeżył wszystkich tych emocji na własnej skórze, oczywiście również ma prawo zobaczyć najnowszy film Denisa Villeneuve'a i świetnie się na nim bawić. Warto jednak, by poza krótkometrażowymi prequelami wprowadzającymi do świata „Blade Runnera 2049”, poznał także fakty, na których wyrosła legenda „Łowcy Androidów”. Oto najważniejsze z nich:

1. Androidy śnią o elektrycznych owcach

blade runner - androidy 1 Fot. foto: kadr z wideo

Film Ridley’a Scotta z 1982 roku jest luźną adaptacją powieści Philipa K. Dicka, wydanej 14 lat wcześniej pod tytułem „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Choć twórcy ekranizacji inaczej rozłożyli akcenty opowieści, zmienili tytuł, czas akcji i charakter głównego bohatera, clou historii stworzonej przez wielkiego wizjonera, jakim niewątpliwie był Dick, pozostało niezmienione. Tak film, jak i książka, zadają bardzo aktualne dziś pytanie o istotę człowieczeństwa w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji.

2. Dlaczego Blade Runner?

foto blade runner 2 Fot. foto: kadr z wideo

Już na etapie powstawania scenariusza oczywistym było, że tytuł książki – choć niewątpliwie frapujący – nie wróży filmowi sukcesu kasowego i po prostu nie przystaje do kina science fiction. Początkowo skrócono więc oryginalny tytuł do słowa „Android”. Szybko jednak zrezygnowano z tego nazewnictwa – nie dość, że kojarzyło się z kinem klasy B, to jeszcze nie pasowało do treści filmu, w którym androidów z powieści Dicka zastąpili replikanci. W trakcie poszukiwania lepszych rozwiązań, scenariusz funkcjonował pod roboczym tytułem „Dziwne dni”, a twórcy usiłowali znaleźć inspirację w prasie i komiksach (podobno Ridley Scott wymarzył sobie nawet, by film nosił nazwę „Gotham City”, jednak marzenie to przerosło produkcję finansowo). Na szczęście Hampton Fancher, pierwszy scenarzysta, trafił w końcu na niezbyt popularną powieść Williama Burroughsa, która z kolei oparta była na równie niszowej książce Alana Nourse’a… Obie nosiły (niemal) ten sam tytuł, a ich niewielka popularność sprawiła, że wykupienie praw było już czystą formalnością. „Blade Runner” przypadł do gustu wszystkim, stając się nie tylko tytułem filmu, ale i filmową nazwą jednostki policji, która zajmuje się tropieniem i unicestwianiem replikantów nielegalnie przebywających na Ziemi.

3. Kim są replikanci?

Filmowi replikanci to odpowiedniki androidów z książki Dicka – istoty skonstruowane przez człowieka, obdarzone sztuczną inteligencją, które w swej powierzchowności do złudzenia przypominają ludzi. Zmiana ich nazwy nie jest już jednak tylko kwestią brzmienia, jak w przypadku tytułu, lecz konsekwencją odejścia filmu Scotta od literackiego pierwowzoru. Słowo android dość jednoznacznie kojarzy się bowiem z robotem, co w książce idealnie się sprawdzało. Reżyser postanowił jednak skomplikować sprawę i swoich sztucznych bohaterów obdarzyć nie tylko ludzką powierzchownością, ale i przeżyciami wewnętrznymi, by jeszcze silniej zaakcentować pytanie o to, co wyznacza ramy naszego człowieczeństwa. 

4. Kim jest Rick Deckard?

foto blade runner 3 Fot. foto: kadr z wideo

To, że głównym bohaterem o twarzy Harrisona Forda, wie chyba każdy. Istota tego pytania leży jednak znacznie głębiej, a nad odpowiedzią fani „Łowcy Androidów” głowią się od 35 lat. Czy ten wyjęty żywcem z filmów noir i wrzucony w dystopijną przyszłość detektyw jest człowiekiem o mrocznej przeszłości? Czy może jednym z replikantów, których ściganiem sam się zajmuje? Próby rozwiązania tej zagadki i dyskusje na ten temat są dla miłośników filmu rozrywką samą w sobie. Tym bardziej, że nie sposób jednoznacznie ją rozwikłać  – każda z wersji filmu sugeruje bowiem co innego.

5. „Blade Runner” niejedno ma oblicze

Ta informacja będzie dla Ciebie kluczowa w momencie, gdy zdecydujesz się – jak na odpowiedzialnego kinomana przystało – odświeżyć sobie część pierwszą, zanim wybierzesz się do kina na sequel. „Łowca Androidów” funkcjonuje bowiem w (co najmniej) czterech oficjalnych wersjach, z których każda nieco różni się od pozostałych. I nie jest to kwestia remasteringu, a znaczących zmian w wymowie dzieła (patrz: poprzedni punkt). A zatem: pierwsza amerykańska wersja kinowa z 1982 roku „na prośbę” producentów została zwieńczona happy endem; wersja europejska miała to samo zakończenie, jednak żądnym krwi Europejczykom dorzucono kilka drastycznych scen. 10 lat po premierze Ridley Scott postanowił jednak przedstawić widzom swoją wersję filmu („Director’s Cut”) z dodatkowymi scenami i zmienionym zakończeniem, co spotkało się z o wiele cieplejszym odbiorem, by po kolejnych 15 latach ostatecznie ją poprawić i odświeżyć, nadając jej tytuł „The Final Cut”.

Po którą najlepiej sięgnąć przed seansem „Blade Runner 2049”? To zależy. Od prywatnych preferencji, gustu i tego, czy na koniec filmu wolisz się uspokoić czy niepokoić… Większość fanów jednym głosem odpowie, że zdecydowanie i bezdyskusyjnie najlepszą z wersji jest „The Final Cut”, ale jeśli po 2 godzinach przebywania w smutnym, ciemnym, zimnym i deszczowym świecie, skusisz się na szczęśliwy lot nad zielonymi łąkami i lasami – nikt Cię za to winić nie będzie.

„Blade Runner” to jedno z najsłynniejszych dzieł w historii kina, na którym wzorowało się wielu późniejszych twórców i które doczekało się tysięcy omówień i opracowań. I choćby z tego powodu warto przybliżyć je sobie właśnie teraz, gdy do kin wchodzi jego kontynuacja. Czy „Blade Runner 2049” dorówna pierwszej części i zadowoli wyczekujących fanów? Wbrew początkowym prognozom, opinie krytyków sugerują, że ma na to bardzo duże szanse. Sami będziemy mogli się o tym przekonać już 6 października. 

Tymczasem zobaczmy jeszcze raz jeden z zachwycających trailerów:

Natalia Hluzow Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.