„7 uczuć”, reż. Marek Koterski [RECENZJA]

01.10.2018
Aktualizacja: 09.03.2020 14:51
„7 uczuć”, reż. Marek Koterski [RECENZJA] Fot. kadr z filmu 7 uczuć

Marek Koterski stworzył kolejny rozdział z życia Adasia Miauczyńskiego. Tym razem widzowie zobaczą dzieciństwo bohatera. 

Miłośnicy twórczości Marka Koterskiego, a co za tym idzie postaci Adasia Miauczyńskiego, musieli czekać na kolejny film reżysera aż 7 lat. Bohater o wielu twarzach (wówczas grany przez Adama Woronowicza) ostatnim razem pojawił się w komediodramacie „Baby są jakieś inne” z 2011 roku. W najnowszej produkcji pod tytułem „7 uczuć” Koterski powraca do swojej dawnej formuły. Miauczyński wystąpił do tej pory w 8 filmach, prezentując różne okresy życia tej postaci i jej odmienne wcielenia. Reżyser postanowił cofnąć się w czasie i ukazać genezę problemów swojego everymana. W „7 uczuciach” poznajemy więc dzieciństwo Miauczyńskiego. 

Film ma formułę retrospekcji, przypominającą poprzednie dzieła Koterskiego, które zostały skonstruowane na podobnej zasadzie - „Nic śmiesznego”„Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. W „7 uczuciach” nie dostajemy zbyt wielu informacji na temat dorosłego Miauczyńskiego, w którego tym razem wciela się syn reżysera Michał Koterski. Sfrustrowany, rozwiedziony i nieszczęśliwy mężczyzna odwiedza gabinet psychologiczny i opowiada o swoim dzieciństwie terapeutce o głosie Krystyny Czubówny. Większa część akcji dzieje się więc w przeszłości, udowadniając, że problemy dorosłych, mają swoje podłoże w najmłodszych latach życia. 

7 uczuć Fot. foto: kadr z filmu 7 uczuć

Chociaż film traktuje o dzieciach, w ich role wcielili się dorośli aktorzy. Dziecięce postacie pojawiają się jedynie pod koniec „7 uczuć” w jednej z ostatnich scen. Michał Koterski zagrał więc nie tylko dorosłego Adasia, ale przede wszystkim chłopca, którym w pewnym sensie Miauczyński został do końca życia. W rolę jego rówieśników wcieliła się doborowa obsada aktorów, którzy niejednokrotnie wstępowali w innych filmach Koterskiego (niektórzy w roli Adasia). Oczywiście brakuje kilku nazwisk (chociażby Marka Kondrata), ale pojawia się wiele twarzy dobrze znanych widzom dzieł reżysera. W filmie występują Katarzyna FiguraMałgorzata Bogdańska, Maria Ciunelis, Ilona Ostrowska, Andrzej Mastalerz, Andrzej ChyraRobert Więckiewicz, Zbigniew Rola, Dorota Chotecka, Adam Woronowicz, Cezary ŻakVioletta Arlak, a nawet Cezary Pazura. Nie zabrakło jednak aktorów, którzy po raz pierwszy zagrali u Koterskiego, takich jak Tomasz Karolak, Edyta Herbuś, Marcin Dorociński, Joanna Kulig, Maja Ostaszewska czy Sonia Bohosiewicz. Poza tym pojawia się wiele stałych wątków, motywów i symboli znanych z poprzednich filmów reżysera. Oczywiście „7 uczuć” jest naszpikowane odniesieniami do innych produkcji o Adasiu Miauczyńskim, które każdy fan twórczości Koterskiego bez problemu wyłapie. 

Chociaż przed premierą „7 uczuć” wielu widzów miało obawy co do talentu aktorskiego odtwórcy Miauczyńskiego, ale umiejętne obsadzenie syna reżysera w filmie i odpowiednie poprowadzenie go, sprawiło, że to jedna z lepszych ról w karierze Michała Koterskiego. Oczywiście zdarzają się momenty, że młody Koterski ginie na tle o wiele bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek z planu, ale „7 uczuć” to opowieść o bohaterze zbiorowym, więc może to wynikać z faktu, że Adaś nie znajduje się cały czas w centrum wydarzeń, jak miało to miejsce w innych filmach Koterskiego. 

7 uczuć Fot. foto: kadr z filmu 7 uczuć

W „7 uczuciach” bohaterem jest dziecko i podejście do niego osób dorosłych, które nieświadomie, poprzez swoją nieudolność wychowawczą wpływają na przyszłość pociechy. Koterski nawiązuje w swoim filmie do twórczości Gombrowicza i sposobu, w jaki pisarz podszedł do tego tematu w „Ferdydurke”. Pojawia się równie karykaturalna i kuriozalna atmosfera, niemoc rodziców i opiekunów, bezsensowność systemu szkolnictwa oraz odarcie dzieciństwa z otoczki niewinności. Obsadzenie w rolach dzieci dorosłych aktorów wpływa na odbiór filmu. Dzięki temu zabiegowi widzimy, że problemy kilkuletnich ludzi w rzeczywistości niczym nie różnią się od przeszkód, które na swojej drodze spotkają w przyszłości. Głównym bohaterem są również tytułowe uczucia, o których w wielu polskich domach nigdy się nie rozmawia. 

„7 uczuć” to kolejny rozdział psychoanalizy samego reżysera, ale również każdego Polaka, bo Koterski najpierw zaobserwował, a następnie ukrył w bohaterach rozmaite cechy osób, z którymi spotykamy się na co dzień. Tym razem nie ma jednak miejsca na wyładowywanie frustracji jak w „Dniu świra”. Reżyser stara się ukazać przyczynę zachowania większości bohaterów. Może miejscami film staje się zbyt łopatologiczny, ale reżyser bez wątpienia podjął temat, po który polscy filmowcy sięgają rzadko, a już na pewno nie z tak dużą dozą humoru. Koterski potrafi idealnie wyważyć komedię i dramat. Chociaż podczas seansu jest dużo śmiechu, bardzo często jest to śmiech przez łzy. 

7 uczuć Fot. foto: kadr z filmu 7 uczuć

Gdyby Koterski urodził się w Hollywood, prawdopodobnie z jego filmów stworzono by nowe uniwersum, a w Adasia wcieliłby się największe gwiazdy amerykańskiego kina. Tylko zamiast mądrej, bardzo często gorzkiej komedii, spełniającej zadanie lustra, w którym może przejrzeć się widz, prawdopodobnie byłaby kolejną komercyjną wydmuszką. I to taką, o której zapomina się kilka godzin po wizycie w kinie. „7 uczuć” i inne filmy Koterskiego mają tę niezwykłą cechę, że z miejsca stają się bliskie większości odbiorców, ponieważ w każdym z nich, widz dostrzega cząstkę siebie i może odpowiedzieć przed samym sobą na trudne pytania, stawiane przez pozornie fikcyjnych bohaterów. 

Ocena: 8/10

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.