19.11.2018 21:08
19.11.2018 21:08

W "Creedzie II" głównymi bohaterami są ponownie Adonis (Michael B. Jordan), Rocky (Sylvester Stallone) oraz Bianca (Tessa Thompson). Na początku produkcji dowiadujemy się, że po porażce z Rickim Conlanem, którą widzieliśmy w finałowych momentach pierwszego "Creeda", Donnie Creed szybko odnalazł się w świecie profesjonalnego boksu. Jego kariera idzie tak dobrze, że wkrótce zostaje mistrzem świata wagi ciężkiej. Jednak jego szczęście nie trwa długo, ponieważ na horyzoncie pojawia się śmiertelnie niebezpieczny przeciwnik - Viktor Drago (Florian Munteanu), syn Ivana Drago (Dolph Lundgren). 

Starszy z familii Drago jest oczywiście odpowiedzialny za śmierć Apollo Creeda, ojca Donniego. Oprócz tego Ivan żywi ogromną nienawiść do samego Rocky'ego. Porażka w pojedynku z nim spowodowała, że mężczyzna musiał opuścić swoją ojczyznę, opuściła go żona, a on sam i jego syn musieli żyć w ubóstwie w Kijowie. Dla Drago pojedynek z Adonisem jest zatem bardzo osobisty. Z resztą podobnie emocjonalnie na wyzwanie reaguje młody Creed, który postanawia przyjąć rękawicę rzuconą przez Viktora i jego ojca. I to właśnie konflikt na linii Creed-Drago jest główną osią, na której twórcy osadzili fabułę "Creeda II".

Creed II - powrót Ivana Drago

Trzeba przyznać, że powrót tak charakterystycznej postaci jak Ivan Drago był strzałem w dziesiątkę. Niemal od razu jesteśmy emocjonalnie zaangażowani w główny konflikt filmu. Do tego należy dodać, że w żadnym poprzednim "Rockym", postać głównego przeciwnika nie była tak ciekawie zarysowana, jak tu. Viktor i Ivan to ludzie z krwi i kości, a ich motywacje są całkowicie zrozumiałe - dla nich walka z Creedem to sposób na odzyskanie dobrego imienia w ich ojczyźnie. To oni są tymi "underdogami". Jest to z resztą dobrze widoczne w samym filmie. Adonis ćwiczy do pojedynku z Viktorem w najlepszych i najnowocześniejszych salach treningowych. Młody Drago trenuje za to w starej szkole, używając tego samego sprzętu do różnych rodzajów ćwiczeń. To ciekawe odwrócenie perspektywy, zwłaszcza po tym, co widzieliśmy w pierwszym "Creedzie".

Film jest naprawdę dobry pod względem fabularnym, jest w nim nieco więcej humoru, niż w poprzedniej części, ale brakuje mu nieco w przypadku dialogów i reżyserii. Coogler miał zdecydowanie lepsze oko do scen walk bokserskich, a jego długie ujęcia były niesamowite. Nie oznacza to, że Steven Capela Junior wykonał słabą pracę, ponieważ on również próbuje różnych ciekawych zabiegów (ujęcia z perspektywy oczu boksera). Niestety nie dorównują one temu, co zrobił reżyser "Black Panthera". Podobnie z resztą jest z dialogami - one nie są złe w "Creedzie II", brakuje im jednak momentami naturalności i luzu, który mogliśmy poczuć w pierwszej produkcji o Adonisie Creedzie. 

creed2 Fot. foto: materiały prasowe

Creed II z oscarowym występem Michaela B. Jordana?

Na szczęście na bardzo wysokim poziomie pozostaje gra aktorska trójki głównych bohaterów. Jordan, Stallone i Thompson błyszczą jako Adonis, Rocky i Bianca. Tym razem Sly nie kradnie show, tak jak w "Creedzie", nie mniej znów wzbija się na swoje wyżyny i widać jak ogromne znaczenie ma dla niego Balboa. Thompson jest trochę zepchnięta na drugi plan (ale nadal jest świetna), a to wszystko dlatego, że Michael B. Jordan daje  prawdziwy popis. Sceny, w których Adonis jest załamany i pokazuje emocje są bardzo pochłaniające, a gdy przychodzi czas na stanięcie w ringu, Jordan potrafi przerazić swoim dzikim wzrokiem i niesamowitą sylwetką, którą osiągnął na potrzeby "Creeda". Jeżeli byli jeszcze ludzie nie doceniający Jordana, to po "Creedzie II" nie powinni mieć już więcej wątpliwości co do jego talentu. 

Słowa pochwały należą się również twórcom muzyki do "Creeda II", Ludwigowi Goranssonowi i producentowi Mike WiLL Made-It. Obydwaj skomponowali naprawdę świetne utwory, a na wyróżnienie definitywnie zasługują piosenki Bianki, które zaśpiewała sama Tessa Thompson. "I Will Go to War", które kobieta wykonuje podczas wejścia Donniego Creeda na ring wywołało u mnie ciarki, a "Time Tick" to po prostu świetny przykład tego, jak powinno brzmieć współczesne niszowe R'N'B. Produkcje Mike'a za to idealnie komponują się z sesjami treningowymi przedstawionymi w filmie Stevena Capela Juniora. 

Czy Creed II to dobry film?

Oczywiście w "Creedzie II" znajdują się klisze znane jeszcze od czasów "Rocky'ego" - motywujące rozmowy między postaciami, mądrości życiowe przekazywane Creedowi przez wujaszka Balboę, czy montaże ze wspomnianych treningów z motywującą muzyką (tym razem hiphopową). Ale to działa w tym filmie tak samo dobrze, jak w sędziwej już pierwszej części serii o bokserach. Sceny walki, chociaż nie tak dobre jak w poprzedniku, wciskają w fotel. Dzięki świetnej grze aktorskiej i dobremu scenariuszowi film powoduje, że kibicujemy bohaterom, gdy walczą, smucimy się, kiedy przegrają i cieszymy razem z nimi podczas smakowania wygranej. Poza tym wychodząc z seansu ma się nieodpartą chęć pójść na siłownię i zapisać się na boks. Czy czegoś więcej potrzebujemy od filmu o Rockym?

OCENA: 8/10

Kamil Kacperski
Kamil Kacperski Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.